10-lecie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Trzciańskiej

Kazimierz Radzajewski
Do Giełczyna, choć ta wieś leży na skraju urokliwych mokradeł, rzadko zaglądają turyści. A warto zobaczyć ten piękny kościół.
Do Giełczyna, choć ta wieś leży na skraju urokliwych mokradeł, rzadko zaglądają turyści. A warto zobaczyć ten piękny kościół. Kazimierz Radzajewski
Trzcianne. Wydają książki, pozyskują pieniądze na inwestycje. W towarzystwie jest lepiej, nie tylko przy zabawie, ale i przy pracy na rzecz swojej miejscowości.

Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Trzciańskiej obchodzi 10-lecie. Jubileusz niewielki, ale pochwalić się jest czym. Towarzystwo szuka tylko pomysłu na skuteczne wypromowanie Trzciannego oraz cudów natury i architektury centralnej części urokliwych Bagien Biebrzańskich i przystępuje do jego realizacji.

Sobotnie świętowanie pierwszego jubileuszu było okazją do uhonorowania najaktywniejszych członków z grupy 55 pasjonatów Trzciannego.

- Tylko poprzez stowarzyszenia można zdobywać środki na pomysły niezwiązane z samorządem. Zdobyliśmy 186 tys. zł na budowę domowych kotłowni na biomasę. Przywróciliśmy zapomniany zawód krycia dachów trzciną i teraz rodzina

Magnuszewskich to dekarze cenieni w Polsce. Wydajemy książki - mówił Zdzisław Dąbrowski, prezes TPZT, wójt Trzciannego.

- To bodaj jedyna miejscowość w Polsce, która ma tyle książek o historii najbliższych okolic - zauważył później Arkadiusz Studniarek, autor kilku takich pozycji.

Pod strzechy z trzciny trafiły dzieje Trzciannego, książki o wsiach Wiszowate i Chojnowo. W planie są podobne publikacje o Zubolu, Mroczkach i innych wsiach.
TPZT chce też stworzyć muzeum regionalne w stolicy gminy oraz muzeum sztuki sakralnej w Laskowcu. W tej miejscowości jest bowiem opuszczony drewniany kościółek z początku XX wieku.

Większość promocyjnych działań ma opierać się na haśle "Kraina wodniczki". W tych trzcinowiskach bytuje ten jeden z najrzadszych ptaków. Już planowane są szlaki piesze, rowerowe i konne przez pobliskie mokradła i lasy.

My zaś obejrzeliśmy mały kościółek w Giełczynie. Próżno szukać tego zabytku z 1777 r. w przewodnikach. Świątynię dla drwali zbudowali z dębowego drewna sami drwale. Obok jest nietypowa dzwonnica, trzy niewielkie dzwony, które wrosły w konary rozłożystego drzewa.

- Tej maleńkiej parafii potrzebne jest najpierw wsparcie i uporządkowanie kościelnej posesji. Z radością pokażemy ten kościółek turystom - obiecał wójt Dąbrowski.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie