Ada wraca na szczyt

Wojciech Drażba
Adrianna Sawicka wierzy, że juniorskie sukcesy uda się jej powtórzyć w rywalizacji seniorów
Adrianna Sawicka wierzy, że juniorskie sukcesy uda się jej powtórzyć w rywalizacji seniorów
Na pływalni w Pekinie miała być taką samą, jak nie większą gwiazdą niż Otylia Jędrzejczak, Paweł Korzeniowski czy Mateusz Sawrymowicz. Z mistrzami świata jeszcze dwa lata temu suwalska pływaczka pilnie przygotowywała się do igrzysk.

Lekarze uznali, że serce Adrianny Sawickiej może nie wytrzymać treningowej katorgi.

- Ciężko harowałam wraz z kierowaną przez trenera Pawła Słomińskiego ekipą najlepszych polskich pływaków - opowiada Ada. - Na zgrupowaniu w Republice Południowej Afryki dopadło mnie zapalenie ucha. Brałam jeden antybiotyk po drugim, po zajęciach mdlałam. Zaniepokojony moim stanem szkoleniowiec reprezentacji zarządził badania krwi.

- Poziom kinozy kreatynowej przekroczył 10 tys. jednostek - wspomina Edward Dec, klubowy trener suwalczanki. - Normalna wartość, to najwyżej 260. Nic dziwnego, że Adę można było wtedy nazwać inwalidką. Miała objawy podobne do zapalenia mięśnia sercowego.

Dla 17-letniej wówczas suwalczanki oznaczało to kres kariery, którą rozpoczęła w pierwszej klasie podstawówki po okiem Celiny Szmajdy. Jej talent szybko wypatrzył Edward Dec. W krótkim czasie doprowadził ją do największych sukcesów.

- Ostatnio porządkowałam swój pokój - mówi Ada. - Wyszło mi, że na mistrzostwach Polski zdobyłam w sumie 35 medali, z czego aż 33 złote - nie kryje radości.

Najważniejsze z pierwszych, suwalczanka zdobywała jako 14-latka. Potem wtargnęła do grona najlepszych w swojej kategorii wiekowej zawodniczek na Starym Kontynencie. W 2005 roku na mistrzostwach Europy juniorów zdobyła brązowy medal. W stylu klasycznym na 100 m osiągnęła fenomenalny wynik.

- Jedna minuta, 11 i 94 setne sekundy - tego nie da się zapomnieć, bo do tej pory ten wyśrubowany rezultat pozostaje moim rekordem ży- ciowym - opowiada suwalczanka.

Ten wynik wyniósł ja na szczyty, a potem, niestety, na margines polskiego pływania. Selekcjoner reprezentacji Paweł Słomiński najpierw chwalił ją, a potem, kiedy zachorowała sam chciał, by odebrano jej status członkini kadry olimpijskiej, równoznaczny z pozbawieniem sięgającego 1200 zł stypendium.

- To było nie fair, i po części dlatego nie chciałam teraz, po zdanej w powtórce maturze przejść do AZS AWF Warszawa - mówi Ada. - Zresztą, w obecnej formie nie nadążałabym za grupą. Za rok wybieram się na gdańską AWFiS.

Ostatnie wyniki badań jej krwi w warszawskim szpitalu chorób metabolicznych wskazują, że jest zdrowa jak ryba. Od ośmiu miesięcy Sawicka trenuje trzy razy dziennie. Ma nadzieję, że pod okiem Deca na suwalskiej pływalni powróci do życiowej formy.

- To już kwestia jej psychiki - przekonuje trener. - Ada musi się przełamać, uwierzyć w siebie. Za pół roku będę mądrzejszy, ale już teraz wiem, że może wrócić do krajowej czołówki żabkarek. Dodaję jej otuchy. Przypominam, że Beata Kamińska wróciła do pływania po ciężkiej kontuzji w wieku 24 lat i została mistrzynią Europy.

Sama pływaczka jest też pełna optymizmu. Za nią już kontuzje łokci i barków, wynikające z niedotrenowania. Poćwiczy "na maksa" do lutego, a potem znowu zbada swój organizm. Ma nadzieję, że testy wypadną pomyślnie.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ewa
życzę zdrowia i powodzenia, wierzę w twoje możliwości i talent- wychowawczyni
Dodaj ogłoszenie