Akcja motocyklistów przed Białostockim Centrum Onkologi. "Maras jesteśmy z Tobą!" - przyjaciele wspierają chorego kolegę

Donata Żmiejko
Donata Żmiejko
Akcja wsparcia motocyklistów dla chorego kolegi bardzo wzruszyła Marka leczącego się w Białostockim Centrum Onkologii Wojciech Wojtkielewicz
Skórzane kurtki, wielkie maszyny oraz ryk rozgrzanych motocyklowych silników w samo południe, w niedzielę przy Białostockim Centrum Onkologii - to był sposób okazania wsparcia motocyklistów dla kolegi Marka, który tam się leczy. Motocykliści zbierają też pieniądze poprzez internet na „Zrzutka.pl”, aby wspomóc wyjątkowego, teraz chorego człowieka, będącego w tak trudnej dla niego sytuacji. Marek jest wzruszony akcją przyjaciół.

Motocykle były i będą jego pasją. Marek (znajomi zwracają się do niego Maras) od wielu lat jeździł na motocyklach i zajmował się naprawą jednośladów w swoim warsztacie. Zna się na tych maszynach. Większości białostockich motocyklistów Marka nie trzeba przedstawiać, bo go znają.

- Marek jest człowiekiem bardzo otwartym, doradzał i pomagał innym, uczestniczył w białostockiej akcji Motomikołaje, organizował motocyklowe wigilie – mówi Joanna Naspińska, która od czterech lat jeździ na motocyklach, a pierwszy „wyszedł spod ręki Madrasa”. - Jest człowiekiem walecznym. Starał się integrować białostockie środowisko motocyklowe. Teraz nie ma możliwości odwiedzenia go w szpitalu, dlatego przyjaciele dla okazania wsparcia dla Marka zorganizowali akcję z motocyklami pod szpitalnymi oknami, aby Maras usłyszał dźwięk motocykli, który kocha i za nim tęskni.

Zobacz także: Białostocki motocyklista i mechanik w potrzebie. Marek "Maras" ma raka krtani. Trwa zbiórka na leki, jedzenie i opał (ZDJĘCIA)

A wszystko u Marka zaczęło się od bólu gardła, osłabienia, ciągłego przemęczenia i od guza, który pojawił się na szyi. Sytuacja z pandemią koronawirusa nie pomogła. Ciągle też był odsyłany z jednego miejsca do kolejnego. W dalszej diagnostyce przeszkadzał mu między innymi kawałek młotka w dłoni, który uniemożliwiał zrobienie rezonansu – w końcu został usunięty. W styczniu Marek trafił na oddział otolaryngologiczny. Przeprowadzono u niego zabieg tracheostomii oraz pobrano wycinek na badanie histopatologiczne z guza, który znajduje się w krtani. Wynik badania? Rak płaskonabłonkowy! Marek z powodu tracheostomii nie był w stanie praktycznie mówić. Teraz z mową jest coraz lepiej.

Niedzielna akcja motocyklistów bardzo wzruszyła Marka.

- Marek jest podbudowany w walce z chorobą – mówi Jan Piotrowski, brat Marka. - Jest bardzo wzruszony, że jego los nie jest obojętny dla innych. I że postawa ludzi dodaje sił do walki.

Marek w warsztacie naprawiał motocykle, a od kilku miesięcy nie ma sił, aby pracować. Obecnie pojawia się coraz więcej potrzeb. Potrzebne są pieniądze na leki, jedzenie, nutridrinki, opatrunki oraz zapewnienie mu odpowiednich warunków do życia. Dlatego też organizatorzy zbiórki pieniędzy na Zbiórka.pl proszą o wpłaty na ten cel. Oprócz rozwiniętej choroby nowotworowej, Marek dodatkowo choruje na cukrzycę typu 2, nadciśnienie, niewydolność nerek. Ostatnio sporo stracił na wadze.

Podczas niedzielnej akcji przyjaciele chcieli też przypomnieć o zbiórce dla Marasa. Proszą sympatyków motocykli, kolegów i ludzi dobrej woli o wsparcie Zrzutki.pl Każda złotówka się liczy, aby wesprzeć Marka w walce o jego przyszłość – o jego życie!

Wpłaty można robić na stronie Zrzutki.pl (TUTAJ)

Czytaj też:
Układ odpornościowy niszczy jego mózg. Dawid potrzebuje kosztownego leczenia

Od 1 maja 2021 r. pojawią się nowe, unijne etykiety na oponach

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Domyślam się, że celem było odstraszenie nowotworów. Pionierska operacja, która jest kontynuacją metod leczenia poprzez "zamawianie".

Leczenie poprzez ryk silników, który dla pewnewj części przygłupów jest "muzyką" a dla pozostałych, w tym chorych na nowotwory, jest torturą.

Gumowy młotek i walenie się w czółko, nie ma gwarancji, że pomoże ale nie zaszkodzi i jest ciszej.

H
Hj

Fajna inicjatywa, zjednoczenie, pomoc. Ale ten ryk silników jest zbędny,szkodliwy,denerwujący.

Dodaj ogłoszenie