Bajkowy czar skalnych grot

Hubert Bar
Grotołaz z Łomży często wybiera się na wyprawy z żoną Dorotą, a Puchuś to najprawdopodobniej jedyny łomżyński kot, który bywa pod ziemią
Grotołaz z Łomży często wybiera się na wyprawy z żoną Dorotą, a Puchuś to najprawdopodobniej jedyny łomżyński kot, który bywa pod ziemią
Udostępnij:
Łomża. Dla Wiesława Domańskiego warunki, które większości ludzi wydają się nieprzyjazne, stanowią nie lada atrakcję i wyzwanie.

Łomżanin upodobał sobie mało popularny w naszym regionie sport - speleologię, czyli penetrowanie podziemnych grot. Uprawia go od dwóch dekad i ciągle się nie znudził!

Podziemna przygoda

W jaskiniach czasami trzeba się mocno napocić. Czołganie godzinami po ciasnych korytarzykach bywa mozolne. Nie da się uniknąć umorusania w glinie. Jednak właśnie pokonywanie trudności sprawia, że zwiedzanie podziemnych czeluści to wspaniała, wyjątkowa przygoda. Warto spróbować choć raz w życiu!

- To miejsca, które są dostępne dla niewielu ludzi. A do tego dochodzi bliski kontakt z prastarą naturą! To niezapomniane przeżycie! - opowiada z entuzjazmem. - Poza tym warto się sprawdzić, jak sobie człowiek daje radę w trudnych i nieznanych warunkach. Można rzeczywiście poznać samego siebie - dodaje.

Mimo że skryty pod ziemią, to świat o wiele prawdziwszy, niż ten poznawany przez ekran telewizora czy komputerowego monitora. I dużo ciekawszy.

Jaskinie pełne tajemnic

Wiesław Domański zaraził się tą pasją już ponad 20 lat temu. Jako instruktor harcerstwa często jeździł na Wyżynę Krakowsko-Częstochowską. Jedną z atrakcji były zjazdy na linie ze skał. Bardziej wytrwali chcieli spróbować też czegoś więcej - zejścia pod ziemię.

Wraz z tymi, którzy byli już pełnoletni, Domański zaczął bywać na jurze częściej. Upodobał sobie ten region ze względu na wielość urozmaiconych jaskiń na stosunkowo niewielkim terenie. Na jurze występują bowiem zarówno jaskinie krasowe, czyli wyżłobione w wapiennych skałach przez podziemne strumienie, jak i zawaliskowe, to znaczy powstałe w wyniku oberwania się części wnętrza gór. Te pierwsze są pełne wspaniałych form naciekowych, wyrzeźbionych przez cieknącą dziesiątkami lat wodę. Te drugie są zaś groźnie wyglądającymi podziemnymi rumowiskami ogromnych skalnych bloków. Wszystkie fascynujące.

Krople wody w świetle świec

Wiesław Domański nie jest typem brawurowego śmiałka żądnego mocnych wrażeń. Nie szuka niebezpieczeństw i nie robi niczego dla podwyższonej adrenaliny.

- Pod ziemią szukam bajkowych klimatów, niesamowitej atmosfery, której nie można znaleźć w innych zakątkach - mówi z rozmarzeniem. - Grotołażenie interesuje mnie jako odskocznia od codzienności. Jest to po prostu doskonały relaks i świetna ogólnorozwojowa forma rekreacji. Lubię przebywać pod ziemią, kontemplując piękno natury. Można zgasić latarki, zapalić świece i godzinami podziwiać kropelki wody skrzące się na koniuszkach stalaktytowych sopli.

Takie chwile są naprawdę niezapomniane. Dodatkowego dreszczyku dodaje też świadomość, że rzadko kto doświadcza podobnych widoków. W Łomży to najwyżej kilkadziesiąt osób.

Przygód nie da się uniknąć

Zdarzają się oczywiście sytuacje nieplanowane, czasami groźne. Zawsze należy starać się dobrać na towarzyszy wypraw ludzi odpowiedzialnych, ale każdy musi się liczyć z ewentualnymi niespodziankami. Gdy Domański wychodził z przyjaciółmi z jaskini Urwistej niedaleko Częstochowy, jeden z nich pochopnie wypiął uprząż z liny asekuracyjnej, zanim stanął na całkowicie płaskim gruncie. Pechowo złapał się kamienia, który był obluzowany. Domański był przypięty liną do pnia drzewa i przez to nie mógł go dosięgnąć i przytrzymać.

- Jest takie powiedzenie, że strach ma wielkie oczy - wspomina. - Wtedy właśnie zajrzałem w oczy takiemu strachowi. Kolega zamachał rękami, chcąc utrzymać równowagę, a ja szarpnąłem się w przód, chcąc go pochwycić. Zdołałem tylko musnąć opuszkami palców jego ubranie. Z odległości kilkunastu centymetrów patrzyłem w jego wytrzeszczone, przerażone i bezradne oczy.

Na szczęście mężczyzna był doskonale wysportowany. Zdążył się jeszcze odbić, zrobił salto w tył i wylądował niżej na nogach bez szwanku. Wrażenie było jednak wstrząsające.

Jak walczyć ze stresem

Poważnym zagrożeniem jest panika. Histeryzując, człowiek nie jest w stanie sobie poradzić. Wspinaczka jaskiniowa doskonale uczy opanowania, zachowania spokoju i przewidywania niebezpieczeństwa.

- Zdrowy rozsądek podpowiada, że prawdziwe niebezpieczeństwo to jazda na rolkach bez kasku - śmieje się jednak speleolog.

Zapału nie brakuje

Wspinaczka skałkowa, którą Domański także lubi, to doskonały trening. Ekstremalne wyprawy na lodowce jednak go nie pociągają. Bardziej zafascynowały go tajemnicze kaniony.

- Chciałbym jeszcze pojechać do Chile. Tam można połączyć canyoning z grotołażeniem i wspinaczką. Zawsze warto próbować czegoś nowego. Bo gromadzenie doświadczeń nadaje smak życiu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie