Bakałarzewo. Choremu mężczyźnie nie było komu podać szklanki wody

Helena Wysocka
Tomasz Bolt/Archiwum
Przez osiem dni samotny, chory mężczyzna leżał bez opieki, w budynku gospodarczym, a pracownicy socjalni nie kiwnęli palcem, aby mu pomóc. Uznali, że wystarczy, jeśli będą udzielać porad rodzinie. Tyle tylko, że ta nie mogła opiekować się chorym.

Kazimierz (imię zmieniliśmy) ma 72 lata. Nie posiada żony, dzieci, ani majątku. Pobiera niewielką emeryturę z KRUS-u. Przez pół życia włóczył się po świecie, nadużywał alkoholu. Ostatecznie, dwa, czy trzy lata temu zatrzymał się u brata w Bakałarzewie. Ten zgodził się udostępnić mu kąt w budynku gospodarczym, czyli pomieszczeniu bez ogrzewania, wody i kanalizacji.

W połowie maja pan Kazimierz jechał rowerem, uległ wypadkowi drogowemu i trafił do suwalskiego szpitala. Po hospitalizacji pojawił się problem, kto powinien nim się zaopiekować?

- Nie wstawał z łóżka - precyzuje brat Kazimierza. - Miał jakieś majaki, był bardzo agresywny. Nie chcieliśmy go odebrać, ponieważ było to ponad nasze siły.

Także dlatego, iż nie było komu zająć się chorym. Zarówno jego brat, jak i bratowa pracują. Poza tym, są schorowani i sami potrzebują opieki. Ale ostatecznie ulegli i przygarnęli bezdomnego krewnego.

- Szukaliśmy wsparcia w bakałarzewskim ośrodku pomocy społecznej - twierdzi nasz Czytelnik. - Prosiliśmy o opiekunkę, aby zajęła się Kazimierzem pod naszą nieobecność. On nie był w stanie wziąć nawet szklanki wody.

Ale pracownicy socjalni się nie pojawili. Po ośmiu dniach stan Kazimierza pogorszył się na tyle, że trafił do Szpitala Psychiatrycznego, gdzie przebywa do dzisiaj.

- Problem wróci za kilka tygodni, gdy lekarz zechce wypisać go do domu - dodaje Czytelnik. - Kto go przygarnie?

Wiesława Kurzynowska, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bakałarzewie informuje, że ośrodek nie jest w stanie zapewnić usług opiekuńczych w takiej ilości, jaka wymagana jest w stosunku do tego mężczyzny.

- Jesteśmy w kontakcie z jego rodziną i udzielamy wskazówek - dodaje Kurzynowska.

Krewni pana Kazimierza przyznają, że tak rzeczywiście jest. - Pani kierownik GOPS radziła nam, abyśmy wynajęli prywatną opiekunkę - mówią. - Tyle tylko, że nie stać nas na taki luksus.

Stanisław Dziemian, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Suwałkach uważa, że najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji byłoby umieszczenie niepełnosprawnego mężczyzny w zakładzie opiekuńczym, gdzie stanąłby na nogi.

- Skierowanie powinien wypisać lekarz prowadzący, czyli ze szpitala - precyzuje rozmówca. - A najmniejsza kolejka obowiązuje w Sejnach.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jebus

Coś takiego trzeba komentować i wkurzać, anie tam bo dziecko leżało w wanience. Jak nie było łóżeczka to przez jakiś czas mogło ono tam poleżeć, było wśród innych dzieci co prawda na łóżeczkach, ale wśród nich i chyba pod opieką. jako taka opieką jeśli ona była wogóle. Bulwersujący jest fakt tego zaś przypadku - że człowiek nie jest w stanie sięgnąć po szklankę wody a urzędniki dają rady rodzinie. 

Dodaj ogłoszenie