Bez rdzy i wgnieceń

Michał Franczak
Po lakierowaniu samochód musi suszyć się ok. 50 minut - mówi Andrzej Borowski
Po lakierowaniu samochód musi suszyć się ok. 50 minut - mówi Andrzej Borowski
Udostępnij:
Szczególnie dużo uszkodzeń powłoki powstaje od grudnia do marca - sól, którą w zimie drogowcy posypują ulice, niszczy karoserię auta.

Sól może spowodować m.in. rysy na lakierze. W starych samochodach po zimie pojawiają się odpryski, a nawet dziury w karoserii. Dlatego warto, zanim nadejdą mrozy, sprawdzić czy nie ma na nim żadnych rys, w które wedrzeć się może korozja.

Polerowanie lub malowanie

- Niezbyt głęboką rysę można usunąć za pomocą polerowania - mówi Andrzej Borowski z białostockiej firmy "Blacharstwo i lakiernictwo pojazdowe Jerzy Borowski". - Droższe jest polerowanie samochodów z ciemnym lakierem. Trwa ono dłużej i jest bardziej pracochłonne.

Jeżeli uszkodzenie jest głębsze, rysa nie nadaje się do polerowania i trzeba ją zamalować. Większość dzisiejszych aut ma powłokę pokrytą lakierem metalizowanym. Jeżeli uszkodzenie jest blisko innego elementu, jego również trzeba wycieniować. To oczywiście podwyższa koszty naprawy. Niezależnie, czy malujemy rysę lakierem metalizowanym czy zwykłym, samochód musi zostać w warsztacie jeden dzień roboczy. Po naprawie lakier warto nawoskować. Dobry preparat woskowy, dokładnie nałożony, będzie chronić lakier przed mrozem oraz solą.

Błotnik do klepania

Najczęściej wgniecenia dotyczą błotników i zderzaków. Proces naprawy jest jednakowy, niezależnie od auta, choć nieco więcej pracy jest przy autach markowych, gdyż jest więcej elementów do demontażu.
- Koszt naprawy jednego elementu to ok. 500 zł - w zależności od rodzaju lakieru, i od tego, czy mamy do czynienia z rysą czy wgnieceniem - mówi Andrzej Borowski.
Rysy i wgniecenia to niestety bardzo kosztowne uszkodzenia. Mało kogo stać na to, by za malowanie lub klepanie błotnika płacić z własnej kieszeni. Dlatego większość napraw pokrywa zazwyczaj zakład ubezpieczeń.

Procedura, w przypadku ubezpieczenia AC w PZU, wygląda następująco - dzwonimy pod ogólnopolski numer ubezpieczyciela, po połączeniu z konsultantem zgłaszamy szkodę. Jedziemy do punktu likwidacji szkód, gdzie pracownik PZU obejrzy samochód i załatwi potrzebne formalności. Oraz wyliczy, czy szkoda może być pokryta z ubezpieczenia.

W przypadku Autocasco, za naprawy poniżej określonej wartości (np. 500 zł) płacimy sami. Jeżeli jednak szkoda jest większa, konsultant da nam listę serwisów współpracujących z firmą ubezpieczeniową. Możemy wybrać dowolny z nich. Przed naprawą trzeba w serwisie zjawić się osobiście, by wypisać upoważnienie do wykonania naprawy w ramach ubezpieczenia. Szkoda jest następnie usuwana, a serwis sam rozlicza się z ubezpieczycielem. My nie musimy płacić ani grosza.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

g
gomcek
Co to za glupi artykul..?
"Proces naprawy jest jednakowy, niezależnie od auta, choć nieco więcej pracy jest przy autach markowych" - co to sa auta niemarkowe..? Nie pamietam kiedy ostatnio widzialem na ulicy podrobionego Forda (moze nazywalby sie Fiord?) albo podrobione BMW (moze BWM?) albo inne Audi (Gaudi?).
"Rysy i wgniecenia to niestety bardzo kosztowne uszkodzenia. Mało kogo stać na to, by za malowanie lub klepanie błotnika płacić z własnej kieszeni" - Ta, jasne.. kto to wymyslil..? Czy kazdy ma AC? NIE! Mam dziwne przeczucie, ze procent napraw blacharskich wykonywanych z AC jest jednak mniejszy niz napraw prywatnych..
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie