Białostocki policjant postrzelił poszukiwanego 37-latka. Teraz odpowiada przed sądem za przekroczenie uprawnień (zdjęcia)

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
11 listopada 2019 r. w dniu Narodowego Święta Niepodległości oskarżony funkcjonariusz białostockiej drogówki wraz z partnerem pełnili zmotoryzowany patrol. Na ul. Sopoćki zatrzymali do kontroli kierowcę renault, który przekroczył dozwoloną prędkość jadąc 75 km/h. Wiózł babcię. Kierowca został wylegitymowany i zbadany na obecność alkoholu w organizmie. Okazało się, że jest trzeźwy. Najpierw próbował negocjować pouczenie, powołując się na święto. Ostatecznie mandat zdecydował się przyjąć. Po sprawdzeniu w policyjnych systemach, wyszło jednak na jaw, że jest poszukiwany. Miał do odbycia zaległy wyrok pół roku więzienia za narkotyki. Nie stawił się jednak w wyznaczonym terminie. Wojciech Wojtkielewicz
Funkcjonariusz odpowiada przed sądem za przekroczenie uprawnień. Zdaniem prokuratury użył broni służbowej niezgodnie z przepisami.

Sprawę bada sąd rejonowy w Białymstoku. W piątek 26 marca odtworzył na rozprawie płytę zawierającą nagranie z kamery nasobnej (czyli z munduru) oskarżonego funkcjonariusza. Na filmie widać moment interwencji drogowej, a także ucieczkę 37-latka, postrzelenie i przyjazd karetki pogotowia. Z punktu widzenia stron bardziej istotne jest nie to, co widać, ale co słychać. Obrońca policjanta zwrócił uwagę, że przybyli na miejsce przełożeni funkcjonariusza stwierdzili, żeby się nie martwił, bo wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, i postąpił dobrze. Z kolei pełnomocnik postrzelonego (oskarżyciela posiłkowego) odwołuje się do rozmowy swojego klienta z oskarżonym. Wynika z niej, że policja nie poinformowała 37-latka, za co jest zatrzymany, zanim oddano strzały. A to potwierdzenie winy funkcjonariusza.

Czytaj też: Strzelanina w Sokółce. Policjant strzelał do kierowcy, który próbował go przejechać

Wiele wskazywało na to, że po przeprowadzeniu dowodu z oględzin nagrania, proces się zakończy. Niestety, ze względu na problemy techniczne, nie było możliwe obejrzenie całości nagrania do końca. Sąd przerwał więc rozprawę. Poinformował, że zleci policji sporządzenie protokołu nagrania i przegranie go na inny nośnik. Kolejna rozprawa ma się odbyć 7 maja.

Chodzi o wydarzenie 11 listopada 2019 r. W dniu Narodowego Święta Niepodległości oskarżony funkcjonariusz białostockiej drogówki wraz z partnerem pełnili zmotoryzowany patrol. Na ul. Sopoćki zatrzymali do kontroli kierowcę renault, który przekroczył dozwoloną prędkość jadąc 75 km/h. Wiózł babcię. Kierowca został wylegitymowany i zbadany na obecność alkoholu w organizmie. Okazało się, że jest trzeźwy. Najpierw próbował negocjować pouczenie, powołując się na święto. Ostatecznie mandat zdecydował się przyjąć. Po sprawdzeniu w policyjnych systemach, wyszło jednak na jaw, że jest poszukiwany. Miał do odbycia zaległy wyrok pół roku więzienia za narkotyki. Nie stawił się jednak w wyznaczonym terminie.

Policjant polecił 37-latkowi, by opuścił swój pojazd i wsiadł do radiowozu. 37-latek odmówił. Jak wynika z ustaleń prokuratury, szarpiąc się wyrwał policjantowi. Zaczął uciekać w kierunku ogródków działkowych. Policjanci ruszyli w pościg za zbiegiem. Oskarżony dobył broń, miał krzyknąć "stój, bo strzelam!". Oddał strzał ostrzegawczy w górę. Ponieważ uciekinier nie reagował, funkcjonariusz oddał dwa kolejne strzały, tym razem w kierunku 37-latka. Jeden z pocisków trafił mężczyznę w prawy pośladek. Postrzelony mężczyzna upadł na ziemię, zaczął tracić przytomność. Zakuty w kajdanki został przewieziony do szpitala. Jak informowała wtedy policja, jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Prócz rany pośladka, miał wieloodłamowe złamanie kości kulszowej oraz częściowe uszkodzenie nerwu kulszowego.

Zobacz także: Interwencja w Supraślu. Strzelał do policji. Za próbę zabójstwa grozi mu dożywocie

Policjant, który do niego strzelił, został oskarżony o przekroczenie uprawnień i spowodowanie obrażeń ciała. Grozi mu kara do 5 lat więzienia i wydalenie ze służby.

Podstawą oskarżenia była Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. Funkcjonariusz miał prawo strzelać, ale do osoby formalnie zatrzymanej. To oznacza, że powinien poinformować 37-latka, że został zatrzymany i na jakiej podstawie. Tego nie zrobił. Oskarżony nie przyznał się do winy. Zarówno w śledztwie, jak i przed sądem odmówił składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania.

Zwierzęta też potrafią się śmiać

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Z ORMO
27 marca, 20:45, Gość:

Jeżeli złamał prawo, to trzeba go skazać. I to ma być znak dla jego przełożonych w białostockiej drogówce, że nie ma świętych krów.

Jeżeli zostanie skazany to do śmierci mu kłopotów nie zabraknie.

Poszkodowany wystąpi o odszkodowanie oraz .. DOŻYWOTNIĄ

RENTĘ . Więcej w życiu już do ludzi nie będzie strzelać .

Wydawało mu się jest panem cudzego życia .

Jacy z nich policjanci ,że z dwóch ŻADEN nie mógł dopędzić uciekającego ? Faktycznie pocisk jest o wiele szybszy niż ścigający !!!! Prawdopodobnie za głupotę i nieporadność trzeba będzie słono zapłacić .

p
pol

A mógł go wziąć na lasso.

G
Gość

Jeżeli złamał prawo, to trzeba go skazać. I to ma być znak dla jego przełożonych w białostockiej drogówce, że nie ma świętych krów.

J
JaOn

Wychodzi na to, że lepiej byłoby policjantowi olać poszukiwanego! Trzymaj się chłopie. Mam nadzieję, że odpuszczą ci

G
Gość
27 marca, 13:31, Gość:

Jakby zastrzelił to by sprawy nie było ...

Racja

G
Gość

Jakby zastrzelił to by sprawy nie było ...

Dodaj ogłoszenie