MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Białystok. Brutalny atak na podczas marszu równości. Wyrok: 1,5 roku więzienia. Sąd: "Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie" [zdjęcia]

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Oskarżony to 25- letni dziś Mariusz J. karany w przeszłości za narkotyki. W czasie śledztwa w związku z marszem był tymczasowo aresztowany, ale po dwóch miesiącach wyszedł zza krat. W procesie odpowiadał z wolnej stopy.
Oskarżony to 25- letni dziś Mariusz J. karany w przeszłości za narkotyki. W czasie śledztwa w związku z marszem był tymczasowo aresztowany, ale po dwóch miesiącach wyszedł zza krat. W procesie odpowiadał z wolnej stopy. Wojciech Wojtkielewicz
- Jestem tolerancyjny wobec środowiska LGBT, ale uważam, że nie powinni tego publicznie manifestować - uważa oskarżony. Z wymachem kopnął 17-latka w przedramię, łamiąc mu obojczyk.

Po błyskawicznym procesie o uszkodzenie ciała, Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał Mariusza J. Na bezwzględne więzienie. Orzekł też 5 tys. zł tytułem nawiązki na rzecz pokrzywdzonego.

- Oskarżony zaatakował przypadkową osobę, która niczym mu nie zawiniła, w żaden sposób nie sprowokowała. Zachowanie oskarżonego było naganne, karygodne. Nie da się go w żadnym wypadku usprawiedliwić - podkreślała w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Alina Dryl. Wyrok ma mieć wymiar prewencyjny. - Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie.

Oskarżony przyznał się do winy.

- Nie wiem, dlaczego tak wyszło. Ciężko mi to teraz wytłumaczyć. To był impuls tłumu. Inni byli agresywni. To zadałem cios. Nie wiem, dlaczego kopnąłem akurat tego chłopaka. On mi nic nie zrobił, nie znałem go wcześniej - tak mówił 25-letni dziś oskarżony przed prokuratorem. W sądzie nie chciał składać wyjaśnień, ani odpowiadać na pytania. Przeprosił tylko pokrzywdzonego i powiedział, że chce zapłacić zadośćuczynienie.

Za namową adwokata nie kontaktował się wcześniej z ofiarą. W dniu procesu nie miał takie możliwości. Sąd przydzielił pokrzywdzonemu policyjną obstawę. Nastolatek bał się zeznawać na rozprawie w obecności oskarżonego. Napisał taki wniosek do sądu. Zeznania jednak złożył.

- Zachowanie sprawcy oceniam jako nieodpowiednie, ale patrząc na postawę w tym momencie, myślę, że dobrze, że okazuje skruchę - powiedział Tomasz na rozprawie.

Marsz Równości w Białymstoku. Grzywna za atak na policjantkę. Pierwszy wyrok skazujący po marszu (zdjęcia)

20 lipca 2019 r., kiedy ulicami Białegostoku przeszedł pierwszy w historii marsz równości, Tomasz miał 17 lat. Poszedł tam ze znajomymi. Oskarżony, jak twierdzi, poszedł sam.

- Byłem ciekawy jak taki marsz wygląda. Dlatego na niego poszedłem. Ja jestem tolerancyjny wobec środowiska LGBT, ale uważam, że nie powinni tego publicznie manifestować.

Tu oglądasz: Marsz równości w Białymstoku - relacja

Na Suraskiej doszło do zamieszek. Uczestnicy "tęczowego zgromadzenia" byli atakowani przez rozjuszonych chuliganów.

- Panował chaos. Ktoś kogoś gonił, ktoś krzyczał. Chciałem zawrócić. Odwróciłem się. Po chwili poczułem, że ktoś kopie mnie znienacka w prawe ramię. Cios był bardzo silny. Nie widziałem, co się dzieje. Byłem w szoku. Przewróciłem się. Możliwe, że przez adrenalinę, nie poczułem bólu. Wstałem. Ból zacząłem odczuwać po chwili. Czułem, że drętwieje mi ręka - zeznawał pokrzywdzony.

Zadzwonił po mamę. Zanim ta przyjechała, Tomasz razem ze znajomymi doszli już do szpitala UDSK. Po badaniach okazało się, że 17-latek ma złamany obojczyk. Ponad miesiąc nosił gips, do szkoły poszedł tydzień po rozpoczęciu roku, przez trzy tygodnie nie mógł pisać. Do dziś odczuwa skutki kontuzji.

Chłopak na początku skłamał matce. Twierdził, że zaczepił się o sznurówki i upadł. Matka, która nie wiedziała, że syn był na marszu równości, poznała prawdę dopiero następnego dnia, kiedy do internetu trafił film nagrany przez świadka zdarzenia. Film, na którym dokładnie widać scenę ataku. Upublicznione nagranie analizowali białostoccy policjanci ze specjalnego zespołu powołanego do "wychwytywania" zachowań niezgodnych z prawem po marszu równości. To oni zidentyfikowali napastnika i 30 lipca zatrzymali białostoczanina w jego domu.

Funkcjonariusze znaleźli tam dowód osobisty należący do innej osoby. Mariusz J. usłyszał zarzut bezprawnego rozporządzania dokumentem od 2012 r. (grozi za to do 2 lat więzienia). Oskarżony twierdzi, że parę lat temu pożyczył znajomemu 100 złotych. W zastaw ten pozostawił dowód. Pieniędzy jednak nie zwrócił, nie zgłosił się też po dokument. Za to też J. usłyszał wyrok skazujący - 4 miesiące więzienia. Za to i uszkodzenie ciała sąd wymierzył oskarżonemu karę łączną w wysokości roku i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Na poczet - zaliczył okres 2-miesięcznego tymczasowego aresztowania.

Pierwszy w historii białostocki marsz równości odbył się 20 lipca 2019 r. Wzięło w nim udział około 800 osób. Wzdłuż i na przeciwko trasy marszu równości ustawili się jego przeciwnicy. Część kontrmanifestantów próbowała zablokować marsz. W kierunku jego uczestników poleciały wyzwiska, a także petardy, kamienie, jajka i szklane butelki. Policjanci musieli użyć gazu. W efekcie zatrzymanych zostało 140 osób, 120 - odpowiedziało za wykroczenia, wobec około 20 wszczęto postępowania karne.

* Imię pokrzywdzonego zostało zmienione.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna