Białystok. Były szef ABW z prokuratorskim zarzutami. Podejrzany: to zemsta PiS (wideo)

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Śledztwo dotyczy nieprawidłowości przy mianowaniu funkcjonariusza ABW. Podejrzany o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków Krzysztof Bondaryk nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 10 lat więzienia.

–To bzdury, wymyślone, nieprawdziwe. Myślę, że będę to w stanie udowodnić przed sądem, jeżeli do tego sądu niezawisłego jakiegoś jeszcze dojdę – powiedział po przesłuchaniu Krzysztof Bondaryk.

W wydanym wcześniej oświadczeniu określa białostocką prokuraturę jako: „narzędzie zemsty i politycznej represji ze strony funkcjonariuszy obecnie rządzącej partii”.

– W latach 2005-2007, pierwsze rządy PiS nadużywały prawa. Byłem jednym z niewielu, którzy próbowali to rozliczyć. Czeka mnie za to z ich strony zemsta. Tak to mogę interpretować – mówił dziennikarzom.

Zobacz także:Tragiczny wypadek w Białymstoku. Widzieli wypadek, ale nie zatrzymali się. Dziś usłyszeli zarzuty

Postępowanie prowadzi Prokuratura Regionalna w Białymstoku. We wtorek postawiła byłemu szefowi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zarzut popełnienia dwóch przestępstw. Pierwszy dotyczy przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej przez ustaloną osobę. W grudniu 2007 r. Krzysztof Bondaryk (zgadza się na publikację nazwiska i wizerunku) miał wydać rozkaz mianowania na funkcjonariusza ABW cywilnego pracownika tej agencji i zatrudnienie go jako swego doradcy. Problem polegał na tym, iż kandydat posługiwał się sfałszowanym świadectwem ukończenia studiów podyplomowych w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Przemyśle „Orgmasz” w Warszawie. Zdaniem śledczych szef ABW, miał tego świadomość, bo jeszcze przez „awansem” wykazało to postępowanie sprawdzające. Zatrudniony funkcjonariusz w ciągu 8 lat służby zarabiał kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Sprawował też funkcję członka rad nadzorczych.

– W sumie uzyskał dochód prawie 2 milionów złotych, a także ponad 270 tysięcy złotych z tytuł zasiadania w radach nadzorczych z ramienia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – wylicza Paweł Sawoń, zastępca Prokuratora Regionalnego w Białymstoku.

Drugi zarzut to niedopełnienie obowiązków. Chodzi o to, że Krzysztof Bondaryk nie powiadomił organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstw popełnionych przez kandydata na funkcjonariusza: sfałszowanie dokumentu i posługiwanie się nim.
Śledztwo wszczęto na skutek zawiadomienia ABW.

Krzysztof Bondaryk nie przyznał się do winy. Złożył jedynie krótkie wyjaśnienia. Chce się na razie zapoznać z uzasadnieniem zarzutów i materiałem dowodowym.

– Znaczna część materiałów w śledztwie jest objęta klauzulą tajności, w związku z tym nie mogę udzielać bardziej szczegółowych informacji – zaznacza prokurator Sawoń.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

ABW powinno być zlikwidowane bo zamiast łowić księży-pedofilów albo jakichś zboczeńców to zajmują się dręczeniem zwykłych ludzi. Na przykład niedawna sprawa studenta, który uczył się chemiii, budował zapalniki i dostał wyrok 8 lat więzienia za terroryzm.

Dodaj ogłoszenie