Białystok. Pogrzeb Wojciecha Potockiego. Prochy byłego naczelnego "Kuriera Porannego" spoczęły w rodzinnym grobowcu [ZDJĘCIA]

Urszula Śleszyńska
Urszula Śleszyńska
Pogrzeb Wojciecha Potockiego Urszula Śleszyńska
Niektórzy z naręczami kwiatów, inni z pojedynczymi różami. Wszyscy z łzą, kręcącą się gdzieś w kąciku oka. Przy dźwiękach 'Show must go on' pożegnali w sobotę swojego męża, ojca, przyjaciela, szefa - Wojciecha Potockiego.

Wzorowy dziennikarz jeszcze starej szkoły, który ukochał sobie wydania papierowe gazet, ale nie bał się nowości. Podczas świeckich uroczystości pogrzebowych wspominali go przyjaciele, rodzina, współpracownicy.

- Tato nie umiem przemawiać tak pięknie jak ty, nie tak dawno na moim weselu - mówiła łamiącym się głosem córka. - Ale wiem, że byś mi nie wybaczył, gdybym nic nie powiedziała. Wierzę, że jesteś teraz spokojny tato. Że znalazłeś ten spokój, którego ciągle poszukiwałeś.

W specjalnej przemowie do bliskich, którą odczytano podczas pogrzebu, padło wiele wzruszających słów i wspomnień. Tego, jak Wojtek biegał jeszcze w krótkich spodniach, jak zaczynał pracę w "Kurierze Podlaskim", jak stał się budowniczym "Kuriera Porannego". Było o tym, że bliscy nie są w stanie go jeszcze puścić, chcą wciąż nazywać licealnym pseudonimem.

- Nie ma recepty na ten brak i ból - odczytano. - Zszedł z ringu gazety niepokonanym. To rzadkie i niespotykane. Jego droga do umacniania pozycji gazety ale i pozycji prawdziwego i niezależnego naczelnego będzie mogła być naśladowana przez młodych. Jeżeli dadzą radę być podobnie silnymi i mądrymi dziennikarzami jak on. W naszej pamięci pozostanie Wojtek głęboko i na długo.

Wojciech Potocki nie żyje. W latach 90. XX wieku był redaktorem naczelnym Kuriera Porannego

Swojego szefa, współpracownika i przyjaciela wspominała też Alicja Polewska, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Pomorskiej" w Bydgoszczy.

- Pusto teraz u nas. Przede wszystkim pusto - wspominała w rozmowie z nami. - Te krzesło w naszym pokoju, gdzie odbywają się poranne kolegia jest cały czas puste. Bezwiednie nawet oglądamy się na pokój gdzie siedział Wojtek. Kiedy wychodziłam w czwartek z pracy spojrzałam na jabłka, które zawsze u mnie leżą w pokoju. Wojtek często zaglądał i mówił: jak tak kurzą ci się te jabłka, to ja sobie jedno wezmę. No to się kurzą. Cały czas się kurzą i tak już niestety będzie... Chociaż, żebyśmy nie wiem ja nie chcieli, to słońce wschodzi, gazeta się znowu w poniedziałek ukaże. "Show must go on" - jak w słowach piosenki, którą Wojtek pożegnał się z nami.

Polewska dodała, że zarówno w niej, jak i w innych dziennikarzach z redakcji zostanie na zawsze znak zapytania.

- Wojtek nas tak wytresował, że nie ma siły, żebyśmy w tytule, w gazecie zadali pytanie - mówi. - Zawsze dajemy twierdzącą odpowiedź. Ale na te pytanie, na pytanie "dlaczego?" nikt z nas nie potrafi sobie odpowiedzieć. I jeszcze długo nie będziemy potrafili, pewnie nigdy. On tę wiedzę zabrał ze sobą, nie podzielił się nią. Grał twardego, bardzo twardego. Ale tak chyba jest w życiu, że ci, którzy na zewnątrz są najtwardsi, to w środku są bardzo kruchymi istotami. Jak kryształ. Wojtek nie był brązowy, nie był kryształowy. Był normalny. Taki jak my. Da się odczuć brak. Bo on jest i będzie. Najgorsze, że za chwilę to miejsce się jakoś wypełni. Ta rana się zabliźni, ale blizna też będzie boleć. Pozostanie znakiem, że coś było w tym miejscu. Że ktoś w nim był.

Żałobnicy po krótkiej uroczystości w kaplicy przeszli do rodzinnego grobowca w którym złożona została urna z prochami Potockiego. Wojtek wrócił do domu. Towarzyszyło mu słońce, które oświetlało tę ostatnią drogę. Drogę do wiecznego spokoju.

Wojciech Potocki zmarł 25 lutego. Miał 63 lata. Przez całą dekadę lat 90. XX wieku był redaktorem naczelnym "Kuriera Porannego". Dziennikarstwu poświęcił 37 lat życia.

Pracował w zawodzie od 1983 roku. Jego pierwszą redakcją był „Kurier Podlaski”. Już wtedy dał się poznać jako bardzo pracowity, bardzo odpowiedzialny, świetnie zorganizowany redaktor. Wojtek rozstał się z naszą redakcją na początku XXI wieku, ale często do nas wracał.

Z Opola, gdzie w latach 2000-2006 był redaktorem naczelnym ”Nowej Trybuny Opolskiej” . Z Warszawy, gdzie przez pewien czas odpowiadał w Mediach Regionalnych za projekty restrukturyzacji i rozwoju grupy. Z Bydgoszczy, do której przyjechał dekadę temu i zajmował stanowisko redaktora naczelnego w "Gazecie Pomorskiej". Zawsze służył pomocą, dobrą radą, życzliwością. Aż trudno uwierzyć, że już nic nie napisze, nie zredaguje żadnej strony.

Zaostrzenie restrykcji. Cała Polska w strefie czerwonej

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3