Białystok > Przygarnij psiaka ze schroniska!

(luk)
Udostępnij:
Dziewięć psów dorosłych i tyle samo szczeniaków, znalazło nowy dom po sobotniej akcji w białostockim Schronisku dla Zwierząt. Ale na właścicieli czeka jeszcze ok. 170 psiaków. Wszystkie liczą na to, że już w najbliższą sobotę też znajdą swojego pana.

- Ubiegłotygodniowa akcja zakończyła się sukcesem - mówi Waldemar Okulus, kierownik schroniska. - Oddaliśmy za symboliczną złotówkę aż 18 psów. Chcielibyśmy, aby przynajmniej tyle samo zwierzaków znalazło swój dom i w tę sobotę.

Otwarte Drzwi w schronisku odbędą się 2 sierpnia w godz. 10-14. Każdy kto zechce przygarnąć pieska, dostanie go za symboliczną złotówkę. Ale schronisko z otwartymi ramionami przyjmie każdą pomoc finansową czy rzeczową.

Wszystkie psy do adopcji są zdrowe, mają chipy, są odrobaczone, zaszczepione i w większości wysterylizowane: - Każdy na pewno wybierze tu psa dla siebie - mówi Waldemar Okulus. - Niedawno oddaliśmy np. sukę, która była u nas 3 lata. Jej nowy właściciel, gdy ją zobaczył wiedział, że tylko ta i żadna inna. Mniej psów w schronisku, to także lepsze warunki dla tych, które jeszcze nie znajdą pana i u nas zostaną.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

A
ALICJA
Mam zawsze zaufanie do takich ludzi,którzy ida do schroniska aby dać siebie dla jakiegoś psa czy kota.
Wydaje mi sie że tacy ludzie sa czymś obdarowani przychodzac na ten świat. Ja też mam psa,ale gdybym nie
miała to tez bym wzięla. Całe zycie w moim domu były psy. I o dziwo nikt nigdy nie miał żadnej alergii
albo i innych chorób. Coś w tym jest. Kiedyś na spacerze zaprzyjażniłam sie z mloda kobieta,ktora opowiedziala mi
tą historię. Chorowała na raka. Po wlewach robiły sie jej potworne rany. Pewnego razu jej pies, gdy ona spała
zaczął lizać ta chora ręke.Sprawiało to jej ogromna ulgę. Myślała że nie powinna pozwalać na to psu.
I co sie okazało po 2 dniach nie było ran i bolu. Gdy szla na następne wlewy opowiedziala to lekarzowi, bo był
bardzo zdziwiony, że nie ma ran na ręku. I nhistoria sie powtarzała. Jest to niesamowite, ale prawdziwe wydarzenie.
Pies ja ratoweł w bólu. Przeszła tą chemię bardzo łagodnie. Pod jej nieobecność w domu \była wtedy w szpitalu\
pies udławil się kościa. Do tej pory ona wspomina tego swego kochanego psa...
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie