Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Bielsk Podlaski. Syndyk upadłej Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek i Laktopol chcą zawieszenia umowy dzierżawy

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Archiwum
Spółka Laktopol i syndyk masy upadłości Bielmleku chcą zawieszenia umowy dzierżawy mleczarni w Bielsku Podlaskim. Teraz pieniądze od poszkodowanych przez bankructwo spółdzielni rolników posłużą do opłacanie rachunków i do dalszego prowadzenia upadłości bielskiej mleczarni.

Jak mówi syndyk masy upadłości Bielmleku Józef Gliński, dzierżawca bielskiej spółdzielni nie pokrywa wszystkich kosztów utrzymania. Tłumaczy to tym, że z powodu wrześniowego pożaru w proszkowni, nie może prowadzić normalnej działalności.

- Laktopol nie może zarabiać i nadal jest zainteresowany (przynajmniej werbalnie, bo formalnie żadnej oferty nie otrzymałem) kupnem zakładu, więc chce zabezpieczać jego majątek. Niedawno podpisaliśmy porozumienie, w którym ustaliliśmy, że do czasu sprzedaży, ale nie dłużej niż do końca kwietnia, umowa dzierżawy zostanie zawieszona - tłumaczy syndyk Gliński i dodaje: - Koszty utrzymania zakładu zostały podzielone mniej więcej po połowie.

Czytaj również:

Z informacji syndyka wynika, że chodzi o około 400 tys. zł miesięcznie. Syndyk opłaca rachunki z pieniędzy, które wpłacili na konto spółdzielni rolnicy tytułem zaległych udziałów. Przypomnijmy, że pieniądze na dopłaty do udziałów (około 20 mln zł) pochodziły z pomocy rządowej i specjalnego rozporządzenia, które wydano w sierpniu, po interwencji posła Lecha Kołakowskiego (teraz wiceminister rolnictwa).

- To jest kwota, z której będą pokrywane koszty prowadzenia upadłości, czyli również częściowo koszty utrzymania zakładu - wyjaśnia syndyk.

Jednak zanim owo wstępnie parafowane porozumienie zacznie obowiązywać muszą się z nim zapoznać i zatwierdzić: najpierw Rada Wierzycieli, a potem sędzia komisarz. Zdaniem syndyka, wypowiedzenie umowy dzierżawy, które w listopadzie złożył Laktopol (w związku z wadą ukrytą przedmiotu dzierżawy), nie ma zastosowania.

- W związku z tym podjąłem kroki, aby nawet przejąć zakład, ale jest problem m.in. z pracownikami kotłowni, więc doszliśmy z Laktopolem do porozumienia, że będziemy wspólnie pokrywali koszty, a firma Laktopol będzie nadal nadzorować i zabezpieczać przedmiot umowy dzierżawy. Natomiast warunki umowy zostaną zawieszone do czasu sprzedaży zakładu - mówi syndyk Bielmleku.

Czytaj również:

W pierwszym przetargu - przy cenie wywoławczej 140 mln zł - nie było chętnych na kupno Bielmleku. W związku z tym syndyk chce zaproponować Radzie Wierzycieli Bielmleku jej obniżenie. Jaka kwota może wchodzić w grę nie wiadomo, gdyż rozmowy z radą odbędą się wkrótce. Na razie pewne jest jedno, długi mleczarni przekraczają 250 mln zł.

- Najwyraźniej cena 140 mln zł nie jest ta, która może zainteresować ewentualnych inwestorów. Na nowy poziom musi się zgodzić Rada Wierzycieli. Niemniej, choć była to cena zbliżona do wartości rynkowej zakładu, rzadko udaje się sprzedać w tej pierwszej wartości. Obniżenie ceny i mam nadzieję, że rada przychyli się do takiej strategii, pozwoli znaleźć taką cenę, która przyciągnie podmioty zainteresowane zakupem - wyjaśnia syndyk Bielmleku.

Dodaje, że oferta 85 mln zł, którą zgłosił wcześniej Laktopol była absolutnie nie do zaakceptowania, bo byłoby to lekceważenie wyceny, której dokonali rzeczoznawcy. Co prawda nie można się zastrzegać, bo po nieudanych przetargach, nawet duże firmy w regionie były sprzedawane za ułamek pierwszej ceny, ale są pewne granice.

Czytaj również:

- Nie sądzę by taka propozycja zyskała akceptację Rady Wierzycieli, bo mojej, jako syndyka, na pewno nie. Nie ma co ukrywać, że Laktopolowi zależy na kupnie zakładu za jak najniższa cenę, ale wszystko będzie zależało od reakcji konkurentów do majątku bielskiej spółdzielni - tłumaczy Józef Gliński

Dodajmy, że Bielmlekiem zajmuje się Prokuratura Regionalna w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie niegospodarności w mleczarni. Podejrzanym (m.in. o wyrządzenie 80 mln zł szkody w mieniu mleczarni) jest ostatni prezes spółdzielni Tadeusz R. oraz członek zarządu Piotr Ż. i główny księgowy Mikołaj R.

Natomiast bielska prokuratura rejonowa zajmuje się wyjaśnianiem przyczyny powstania pożaru i rozmiarami start, które spowodował. Trwają też postępowania odszkodowawcze w dwóch towarzystwach reasekuracyjnych, w których ubezpieczona jest spółdzielnia.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dlaczego chleb podrożał? Ile zapłacimy za bochenek?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna