Bielsk Podlaski. Tomasz Lewczuk w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. Był pech, ale jest szansa na dobry finał

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Materiały z archiwum Tomasza Lewczuka
Po bardzo udanym początku - w połowie sezonu po 6 rundach Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski - bielszczanin Tomasz Lewczuk zajmował pierwsze miejsce w klasie. To dawało mu bardzo duże szanse na zdobycie tytułu Mistrza Polski. Niestety, w kolejnych rundach pech prześladował zespół ALEX Racing Team.

- Najpierw na GSMP Sienna złapaliśmy kapcia. Potem podczas wyścigów rozgrywanych w Limanowej wybuchł silnik w mojej Hondzie Civic grupy A. Jakby tego było mało, podczas Grand Prix Sopot-Gdynia awarii uległa skrzynia biegów. Każde z tych zdarzeń wyeliminowało nas z dalszej jazdy w zawodach, przez ja i zespół spadliśmy na trzecie miejsce w klasyfikacji rocznej - opowiada z żalem Tomasz Lewczuk.

?enablejsapi=1" type="text/html" width="425" height="344" allowfullscreen frameborder="0">

Jednak w każdym ze swoich startów, zauważa pozytywy, bowiem choć nie zdołał dojechać do mety, każdego z tych trzech wyścigów prezentował bardzo dobre tempo.

- Gdyby nie awarie, za każdym razem mogłem liczyć na wygraną. Na przykład podczas GSMP Sienna pobiłem kolejny rekord trasy, a podczas Grand Prix Sopot-Gdynia zabrakło mi jedynie 0,3 sekundy do pobicia bardzo wyśrubowanego rekordu. I to jest doskonały prognostyk i motywacja do przyszłorocznego ścigania. Przede mną ostatnia runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, która będzie się odbywała w okolicach Krosna. To Wyścig Prządki, który będzie rozgrywany od 17 do 19.09, czyli już podczas tego weekendu - mówi Tomasz Lewczuk

Czytaj również:

Przyznaje jednak, że będą to najtrudniejsze zawody w całym tegorocznym sezonie Gorskich Samochodowych Mistrzostw Polski.

- Aż 95 proc. trasy pokonuje się z gazem wciśniętym w podłogę na IV i V biegu, więc trzeba mocno prostować nogę w kolanie. Do tego dochodzą bardzo szybkie "ślepe" zakręty i duże różnice poziomów, gdzie "na spadaniach" trzeba dohamowywać z maksymalnej prędkości - wyjaśnia bielski kierowca.

?enablejsapi=1" type="text/html" width="425" height="344" allowfullscreen frameborder="0">

Uważa ponadto, że matematycznie wraz z zespołem ALEX Racing Team ma szanse na zdobycie tytuł wicemistrza Polski. - Na pewno będziemy robić wszystko aby uzyskać jak najlepszy wynik - zapowiada pan Tomasz i dodaje: - Mam nowy, kuty silnik i nową skrzynię biegów i już mocno przygotowujemy się do startów w przyszłym roku.

Czytaj również:

Przypomnijmy. Tomasz Lewczuk jest pierwszym i jedynym Podlasianin, która startuje w zawodach rangi mistrzowskiej. W 2019 roku zdobył tytuł Samochodowego Mistrza Białegostoku i Okręgu Białostockiego oraz Ogólnopolski Puchar Wyścigowy KTD Scriptum Race Day. Ściga się Hondą Civic grupy A, czyli autem z modyfikacjami, ale zbliżonym do wersji produkcyjnych. Honda ma więc m.in. klatkę bezpieczeństwa, system HANS do ochrony kręgosłupa i system gaśniczy. Napędza ją silnik 1.6 l o mocy rzędu 200 KM. Pojazd waży 900 kg i jest odchudzony o 300 kg w stosunku do normalnej Hondy Civic, bo nie ma m.in. tapicerki, wygłuszeń i klimatyzacji.

Materiał oryginalny: Bielsk Podlaski. Tomasz Lewczuk w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. Był pech, ale jest szansa na dobry finał - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie