Byliśmy o krok od kryzysu śmieciowego

Anna Mierzyńska [email protected]
Białystok utonie w śmieciach - wydawało się w środę rano. Na szczęście po kilku godzinach śmieciowy kryzys zażegnano.
Białystok utonie w śmieciach - wydawało się w środę rano. Na szczęście po kilku godzinach śmieciowy kryzys zażegnano.
Udostępnij:
Białystok. Było naprawdę dramatycznie. Wysypisko w Mławie nie będzie przyjmować śmieci z Białegostoku! Utoniemy w odpadkach! Na szczęście skończyło się na strachu.

Tylko spalarnia?

Tylko spalarnia?

Problem ze śmieciami na wiele lat rozwiązałaby spalarnia odpadów. Są już plany jej budowy oraz propozycje lokalizacji. Realizacja tego projektu potrwa jednak jeszcze kilka lat, na razie trwają prace projektowe, technologiczne oraz konsultacje społeczne. Do momentu uruchomienia spalarni Białemustokowi będzie musiało wystarczyć nowe pole składowe - niewielkie niestety. Kiedy ono się zapełni, śmieci znów będą wywożone do innej części kraju. Tyle że takie rozwiązanie bardzo drogo kosztuje.

Zupełnie niespodziewana informacja nadeszła w środę rano faksem do miejskiej spółki "Lech", odpowiadającej za gospodarowanie odpadami w Białymstoku. Wynikało z niego, że wysypisko śmieci w Mławie, dokąd od kilku miesięcy wywożone są odpady z Białegostoku, właśnie przestało je przyjmować! A przecież umowa miała obowiązywać aż do maja przyszłego roku.

- Mamy niewielkie rezerwy w Hryniewiczach, przez jakiś czas możemy tu składować śmieci z Białegostoku, ale to rozwiązanie na krótki okres - mówił przed południem w środę zmartwiony Jarosław Wasilewski reprezentujący spółkę "Lech".

Natychmiastowe zebranie zarządu firmy, potem narada w Urzędzie Miejskim, z wiceprezydentami: Aleksandrem Sosną i Michałem Wierzbickim. Co zrobić, żeby Białystok nie utonął w śmieciach?!

Najważniejsza była odpowiedź na pytanie, co takiego stało się w Mławie.

- Sytuacja taka spowodowana jest przedłużającą się procedurą administracyjną związaną z uzyskaniem zmiany decyzji "pozwolenie zintegrowane", co uniemożliwia oddanie do użytku nowo wybudowanej kwatery składowiska - wyjaśniali przedstawiciele firmy "Uskom", odpowiadającej za tamtejsze wysypisko.
Ile to może potrwać? - zamartwiali się białostoccy urzędnicy. W końcu po południu nadeszła odpowiedź: do 10 października. Całe szczęście, do tego czasu sobie poradzimy - miasto odetchnęło z ulgą. Nie utoniemy w odpadach. Nie ma zagrożenia.

Sytuacja kryzysowa została zażegnana. Ale w każdej chwili może się powtórzyć. Białystok jest dziś uzależniony od innego miasta w kwestii wywozu odpadów. I dopóki nie powstanie nowe pole składowe na wysypisku w Hryniewiczach, kryzysu możemy spodziewać się codziennie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stan
Na czym polegała inicjatywa prezydenta Sosny i jemu podobnych w ,,zażegnaniu " kryzysu?
Na tym, że wysłali zapytanie i w zamian otrzymali Faks informujący o tym, ze przez dwa tygodnie śmieci będą dalej wywożone za grube miliony.
I za takie poczynania pobieraja co miesiąc 10. tys. na łapę.
g
gosc
Nie będzie kryzysu. Wszystko ok. Dr inż Kasia czuwa nad wszystkim.
J
Jimenez
''Natychmiastowe zebranie zarządu firmy, potem narada w Urzędzie Miejskim, z wiceprezydentami: Aleksandrem Sosną i Michałem Wierzbickim. Co zrobić, żeby Białystok nie utonął w śmieciach?!''

Jak to co? Podwyżkę zrobić!
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie