Chciałam się zabić, bo mój mąż pije

Ewa Bochenko
Współuzależnienie to nie choroba, ale wymaga wsparcia specjalistów, bo może prowadzić do poważnych problemów
Współuzależnienie to nie choroba, ale wymaga wsparcia specjalistów, bo może prowadzić do poważnych problemów pixabay
Marta jest współuzależniona. Jej mąż jest alkoholikiem, a o problemy z piciem obwinia ją. Winiąca się za jego słabości kobieta myślała nawet o samobójstwie. Zaczęła zmieniać swoje życie, gdy usłyszała, że nie jest ze swoim problemem sama. Są instytucje, które pomagają jej stanąć na nogi.

Obserwując pełne cierpienia i upokorzeń moje codzienne życie, żony męża nadużywającego alkoholu, ktoś mógłby zapytać, dlaczego się z nim nie rozwiodę. Równie dobrze można zapytać alkoholika: dlaczego po prostu nie przestaniesz pić? - zaczyna Marta.

35-letnia kobieta prosi o anonimowość. Nie chce, by ktoś z jej otoczenia dowiedział się o problemach z jakimi się boryka. Zależy jej tylko na tym, by osoby o podobnych problemach wiedziały, jak zacząć ratować swoje życie. Ona nie wiedziała.

- Mam wrażenie, że przecierałam sobie i innym szlaki. Bo niby o współuzależnieniach mówi się dużo, ale nie na tyle wystarczająco, by rodziny alkoholików miały pełną świadomość gdzie zwrócić się o pomoc - mówi.

Z Martą spotykam się w knajpce w Białymstoku. Nie chciała umówić się ze mną na „naszym terenie”, by ktoś zobaczywszy nas razem, nie skojarzył jej z bohaterką tego tekstu.

Współczesna.pl jest na Instagramie. Unikatowe zdjęcia najstarszej gazety w regionie

- Ludzie są zawistni i nieżyczliwi. Nie chciałabym, aby ktoś kiedyś wytknął moim dzieciom, że ich ojciec to pijak - tłumaczy kobieta.

Jest współuzależniona. Laik na dźwięk tego słowa od razu pomyśli, że razem z mężem pije. A tymczasem to słowo oznacza „tylko” cierpienie i zaburzenia członków rodziny osoby uzależnionej.

- Jest to cena, jaką płaci rodzina i bliscy alkoholika za życie w sytuacji uporczywego stresu. Zmiany emocjonalne, duchowe czy nawet fizyczne jakie w nas zachodzą, prowadzą do stanu przypominającego uzależnienie. Życie z osobą uzależnioną to życie w stanie ciągłego stresu. To powoduje poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego. Ale można sobie z tym radzić. Tylko trzeba zdać sobie sprawę, że nam też potrzebna jest pomoc - tłumaczy Marta.

O tym, że jej mąż nadużywa alkoholu zorientowała się kilka miesięcy po ślubie. Nie było dnia, w którym nie wypiłby choć jednego piwa. Na początku tłumaczyła to sobie „wyszumieniem się”, w końcu było lato, imprezy czy wieczorne grillowanie były codziennością.

- Nie chciałam być zołzą, złą żoną, która żałuje mężowi odprężenia się po ciężkim dniu pracy - wyjaśnia.

Problemy zaczęły się, gdy mężczyzna stawał się agresywny. Co ciekawe, kobieta podkreśla, że nigdy jej nie uderzył.

- Przemoc psychiczna jest gorsza od tej fizycznej, bo jej nie widać - mówi. - Co znaczy oddychać szeptem i „bo zupa była za słona” przekonywałam się na własnym przykładzie. Wolałabym chyba czymś oberwać, niż słyszeć w kółko wyzwiska pod moim adresem - wspomina.

Zapytana jak doszło do uzależnienia męża odpowiada, że długo wydawało jej się, że to jej wina.

- Mąż ma firmę, a ja pochodzę z biednej rodziny. Teściowie i rodzeństwo męża zarzucali mi, że wyszłam za mąż dla pieniędzy. Nie umiałam się z nimi dogadać, więc dla świętego spokoju zaczęłam ich unikać. To z kolei powodowało, że jego rodzina zarzucała mi, że jestem co najmniej dziwna. To było takie zamknięte koło- ja nie chciałam spotykać się z nimi, oni chcieli widzieć syna i wnuki. Teściowa naciskała na męża z jednej strony, z drugiej ja - tłumaczy.

Jej mąż wszystkie te przepychanki zapijał. Wytykając Marcie, że to jej wina. Szybko argument podchwyciła teściowa, zauważając, że jej syn popija, ona również tę „zasługę” przypisywała synowej.

- Próbowałam wpłynąć na niego groźbą, prośbą, płaczem ucieczkami z domu. Nic nie pomagało. Miałam tak duże poczucie winy, że w pewnym momencie przestało mi się chcieć żyć. Bywały takie momenty, że jadąc samochodem, miałam ochotę wjechać pod tira. Co mnie powstrzymywało? Tylko myśl o dzieciach. Pewność, że nawet po mojej śmierci rodzina męża, nie będzie pielęgnować dobrych wspomnień o mnie w moich synach - mówi ze łzami w oczach.

Przełom nastąpił, gdy przypadkiem usłyszała w telewizji o kobiecie takiej jak ona. Ukrywającej nałóg męża, który nie widzi w sobie problemu. Kobiety współuzależnionej, żyjącej rytmem nastrojów pijaka, pogrążonej w depresji.

- To było jak grom z jasnego nieba. Oglądając program łzy kapały mi jak groch po policzkach. Postanowiłam, wtedy, że ostatni raz podejmę próbę walki o nasze małżeństwo, spokój dzieci i o moje życie - tłumaczy.

W internecie dowiedziała się, że poradnie odwykowe są w Sokółce, Dąbrowie Białostockiej, że pomoc można uzyskać w każdej gminie. Nie chciała jednak z uwagi na dzieci zwracać się o pomoc w swoim otoczeniu.

- Rok temu zgłosiłam się na terapię w Białymstoku. Bardzo szybko wpłynęło to na moją psychikę. Udało mi się też namówić męża, by wybrał się tam ze mną. Oszukałam go tłumacząc, że idziemy na spotkanie z psychologiem w związku z problemami jednego z naszych synów. Nie żałuję tego, bo to zadziałało na nas oboje jak oczyszczenie - mówi.

Jej mąż podjął leczenie. A ona przestała myśleć o samobójstwie.

- Wiem, że nasze problemy będą ciągnąć się za nami do końca życia. Ale terapia nauczyła mnie asertywności, odróżniania rzeczy ważnych. Chciałabym być świadectwem dla kobiet takich jak ja. Nie jesteśmy same - kończy.

Ewa Golarz, prezes Fundacji Razem Bezpieczne: Współuzależnienie nie jest chorobą, ale wymaga pomocy. Jest określane jako zespół nieprawidłowego przystosowania się do sytuacji problemowej. Osoba taka jest skoncentrowana na próbach ograniczenia picia przez swojego bliskiego, nieświadomie przejmuje odpowiedzialność i kontrolę za jego funkcjonowanie. Niejako zwalnia go z odpowiedzialności za swoje życie poprzez wzięcie tego życia w swoje ręce. Ale najpierw osoby

wpółuzależnione muszą pomóc samym sobie. Poprzez poprawę stanu swojego zdrowia i wiedzy na temat alkoholizmu osoby te dopiero wtedy będą w stanie podjąć skuteczne działania na rzecz uzależnionych.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Małgorzata Reglińska

Skuteczność w terapii uzależnień DetoxMed zaprasza

Prywatny Ośrodek Terapii Uzależnień DetoxMed oferuje:

1. Detoksykację Alkoholową

2. Detoksykację Narkotykową

3. Terapię Uzależnień Indywidualną

4. Przerywanie ciągów alkoholowych, narkotykowych, lekowych

5. Pełną anonimowość oraz najniższe ceny

6.Terapię dla Współuzależnionych

W Naszym Ośrodku gwarantujemy komfort pobytu, pełny dostęp do telefonu oraz komputera, całodobową opiekę medyczną, ochronę oraz wyżywienie w pełnym zakresie. Tutaj poczujesz się jak w domu, odzyskując kontrolę nad własnym życiem przy wsparciu profesjonalnej kadry.

Więcej informacji znajdziesz na Naszej stronie www.detoxmed.pl oraz pod numerem telefonu 532 - 253 - 769.

L
Laura

Podobnie jak bohaterka artykułu, również zaciągnęłam męża podstępem na terapię. Tylko ja zawiozłam go do ośrodka Wiosenna na kilkutygodniowy pobyt. Najpierw tłumaczyłam, że jedziemy na weekend we dwoje. Dopiero na miejscu wytłumaczyłam mu co się dzieje. W inny sposób nie chciał współpracować. Regularnie go odwiedzałam i przyznam, że zmienił swoje podejście. Jest dla nas szansa na powrót do normalnego życia bo widzę, że on chce nad sobą pracować.

a
ania

wiem cos o tym mój były mąż nie tylko pił i się szlajał z kolegami ale tez grał w maszyny... :( :(

R
RX
W dniu 20.01.2017 o 17:52, Gość napisał:

Zamiast rozpaczać zmusić męża do pracy w Bielsku, Suwałkach, Orli, Narwi, Siamiatyczach, ... Pobedzie "słoikiem " to się uspokoi i przyniesie pieniądze Rodzinie.

Chyba cię pogięło tam jeszcze bardziej się rozpije bo nikt nie będzie mu zwracał uwagi i poczuje się że może pić ile chce.

G
Gość
Zamiast rozpaczać zmusić męża do pracy w Bielsku, Suwałkach, Orli, Narwi, Siamiatyczach, ... Pobedzie "słoikiem " to się uspokoi i przyniesie pieniądze Rodzinie.
Dodaj ogłoszenie