Chory zmarł po corhydronie

Katarzyna Patalan, (luk)
Jerzy Majewski po ujawnieniu nieprawidłowości przy produkcji corhydronu w Jelfie zaczął analizować okoliczności zgonu ojca.
Jerzy Majewski po ujawnieniu nieprawidłowości przy produkcji corhydronu w Jelfie zaczął analizować okoliczności zgonu ojca. K. Patalan
Udostępnij:
Łomża. Ojciec dostał zastrzyk z corhydronu, potwierdza to zapis z karty wyjazdu karetki - mówi Jerzy Majewski, mieszkaniec wsi Nadbory (gm. Jedwabne). - Chcę się dowiedzieć, czy ten lek był przyczyną jego śmierci.

To był corhydron
Tragedia wydarzyła się w październiku ubiegłego roku. Do 82-letniego Czesława Majewskiego, chorującego na astmę, przyjechał zespół lekarzy z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Łomży.
- Lekarz postanowił, że zabierze ojca do szpitala - mówi Jerzy Majewski. - Zanim zacząłem ubierać tatę, dostał on dożylnie zastrzyk. Już po chwili zaczął tracić siły i przestał oddychać.
Zespół reanimacyjny próbował przywrócić 82-letniemu mężczyźnie akcję serca, ale bezskutecznie.
- Tata był silnym człowiekiem, a zmarł chwilę po zastrzyku - mówi Jerzy Majewski. - Miał tylko duszności, a po podaniu leku zupełnie opadł z sił.
Jerzy Majewski pogodził się z tragedią, ale po ujawnieniu nieprawidłowości przy produkcji corhydronu w Jelfie, zaczął ponownie analizować okoliczności zgonu ojca.
- Na podanie tego właśnie leku wskazywałyby wszystkie objawy, które miał przed śmiercią - mówi Majewski. - Dyrektor pogotowia potwierdził moje przypuszczenia.
Sprawdzą faktury
- Rzeczywiście, pacjentowi podano corhydron, ale wtedy jeszcze nikt nic nie wiedział o tym, że w fiolkach może znajdować się lek zwiotczający mięśnie - tłumaczy Grzegorz Wasilewski, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Łomży. - Na pewno nie było u nas corhydronu z feralnej serii w roku 2006, gdyż sprawdziliśmy wszystkie faktury. Aby ustalić numer serii corhydronu, który podano panu Majewskiemu, musimy sprawdzić faktury za 2005 rok.
Serię ampułek, w której znalazł się lek zwiotczający mięśnie zamiast właściwego preparatu, wyprodukowano w lipcu 2005 roku.
- Bardzo trudno będzie ustalić rzeczywistą przyczynę zgonu pacjenta, gdyż corhydron jest lekiem, który bardzo szybko "ginie" w organizmie i nie zostawia po sobie śladów - tłumaczy Wasilewski.
Prokuratura bada
- Mam nadzieję, że prokuratorowi uda się ustalić okoliczności sprawy. Na ekshumację zwłok się nie zgodzę - mówi Majewski.
- Zbadamy wszystkie okoliczności i jeżeli doszukamy się znamion przestępstwa, to skierujemy sprawę do prokuratury w Lublinie, która bada wszystkie sprawy związane ze skutkami stosowania tego leku - tłumaczy Tomasz Wilk, prokurator rejonowy w Łomży. - Na razie jest za wcześnie, aby dywagować o wyniku postępowania.
Natomiast prokuratury w Białymstoku i Sokółce zajmują się czterema innymi sprawami dotyczącymi podejrzenia zgonu albo ubocznych skutków zdrowotnych po zażyciu corhydronu. Trwają czynności sprawdzające, czy w tych przypadkach rzeczywiście doszło do podania corhydronu i czy był to lek z niebezpiecznej serii. A także, czy zażycie preparatu miało związek ze śmiercią lub złym samopoczuciem pacjentów.
W dwóch przypadkach dochodzenia domagają się rodziny zmarłych: jedna sprawa dotyczy zgonu kobiety w szpitalu PSK w Białymstoku, druga zgonu mężczyzny leczonego w Sokółce. Prokuraturę zawiadomił też mężczyzna, który uważa, że podano mu ten specyfik w sokólskim pogotowiu. W białostockiej prokuraturze jest także zawiadomienie od osoby, której podano corhydron, ale nie wystąpiły żadne skutki uboczne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie