Cichy i skuteczny

Jerzy Kozłowski
Jerzy Brzeziński potrafi forsować swoje racje bez zbędnych konfliktów
Jerzy Brzeziński potrafi forsować swoje racje bez zbędnych konfliktów S. L. Kaczyński
Jesienią 2002 roku Jerzy Brzeziński, bankowiec i były wojewoda łomżyński, w drugiej turze bezpośrednich wyborów pokonał startującego z pozycji prezydenta Łomży Jana Turkowskiego i sam został prezydentem miasta. Po dwóch latach ma silniejszą pozycję niż jego poprzednik zdobył przez osiem lat rządzenia Łomżą.

Jerzy Brzeziński, szczupły blondyn, mówiący cichym głosem, zawsze spokojny i opanowany, zaczynał praktycznie bez zaplecza. Sam związany z Platformą Obywatelską startował z koalicyjnej listy o nazwie Chrześcijańskie Porozumienie Prawicy, która zdobyła zaledwie trzy miejsca w 23-osobowej radzie. Nieoczekiwanie jednak zyskał kredyt zaufania w największym klubie radnych SLD. Jak mówiono w pierwszych miesiącach kadencji, Łomżą zaczęło rządzić Chrześcijańskie Porozumienie Prawicy z Lewicą.
Nie podlizywał się
Brzeziński jednak nie poszedł na skróty. Nie obdarował stanowiskami ludzi, którzy go otaczali w kampanii wyborczej. Nie usiłował podlizywać się radzie miejskiej. Wręcz przeciwnie, zdecydował się na próbę sił z samorządem w sprawie kształtowania budżetu (sprawa oparła się aż o NSA). Radni w rewanżu "przeczołgali" go sprawą służbowych telefonów komórkowych i zabrali mu 500 złotych z pensji. Tylko ustawowo silna pozycja prezydenta sprawiła, że nie doszło do wzajemnego klinczu.
Pierwszy rok kadencji Jerzego Brzezińskiego to m.in. także początki reorganizacji urzędu miejskiego, których efektem stało się niedawno uzyskanie certyfikatu ISO oraz przyjmowane burzliwymi protestami miejscowych kupców wpuszczenie do miasta większych sieci handlowych (a obecnie szykuje się także pierwszy hipermarket).
Już z górki?
Niewątpliwy plus jaki można przyznać ekipie Jerzego Brzezińskiego po dwóch latach to uporządkowanie finansowania oświaty. W tym roku nie tylko nie zabrakło na płace, ale wystarczyło nawet na remonty. Wyraźnie widoczne jest ożywienie inwestycyjne, choć dwa największe przedsięwzięcia z wykorzystaniem środków unijnych przygotowywał jeszcze zarząd miasta kierowany przez Jana Turkowskiego. W planach są jednak kolejne zadania i utrzymanie 20-procentowego wskaźnika nakładów inwestycyjnych w budżecie miasta i to przy systematycznie zmniejszanym zadłużeniu. Choć także w sferze gospodarczej dopatrywać się można minusów. Mimo zabiegów, nie udało się na razie ściągnąć do Łomży inwestorów czy instytucji dających miejsca pracy. Coraz ciszej jest o niezwykle potrzebnym programie "rewitalizacji" centrum Łomży.
A politycznie Jerzy Brzeziński potrafił zrobić tak, że nie ma w radzie miejskiej twardej opozycji. Od wielu miesięcy nie przegrywa żadnego ważnego głosowania. Miastem nie wstrząsają afery. Jak to zrobił? Ano, jak stwierdził jeden z byłych oponentów prezydenta, "kupił" radnych. Niektórych ważnymi inwestycjami, innych swoją cichą i spokojną skutecznością.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie