Co się dzieje U Pana Boga za miedzą

Urszula Bisz [email protected]
Jednym z głównych i najbardziej lubianych bohaterów "U Pana Boga” jest komendant grany przez Andrzeja Beję-Zaborskiego. On sam też bardzo ceni sobie tę rolę.
Jednym z głównych i najbardziej lubianych bohaterów "U Pana Boga” jest komendant grany przez Andrzeja Beję-Zaborskiego. On sam też bardzo ceni sobie tę rolę. U. Bisz
Supraśl. Na ulicach Supraśla w środę było aż niebiesko od policyjnych mundurów. Nie była to jednak obława, a nagranie do filmu "U Pana Boga za miedzą".

Zajechaliśmy tam, by poobserwować pracę aktorów. I możemy stwierdzić, że zapowiada się kolejny śmieszny i ciepły film o mieszkańcach województwa podlaskiego.

Panowie kilka minut musimy poczekać na słońce i kręcimy - krzyknął do aktorów reżyser Jacek Bromski, nagrywając jedną z pierwszych scen trzeciej części "U Pana Boga". Odwiedziliśmy plan filmu w Supraślu, by poobserwować pracę aktorów i ekipy filmowej. Gdy słońce wyszło zza chmur, rozległo się: - Scena "Laweta". Akcja. I ruszyło.

Praca na planie wymaga dużo cierpliwości. Jedną półminutową scenę trzeba było wielokrotnie powtarzać. Gotowi. Akcja. Gotowi. Akcja. I tak na okrągło, aż scena pod każdym względem będzie dobrze zagrana.

Na ulicę przed filmowy komisariat podjeżdża z piskiem opon zielony polonez. Wysiada z niego komendant z Królowego Mostu, w którego postać po raz trzeci wcielił się znany i lubiany białostocki aktor Andrzej Beja-Zaborski. W biegu zmienia czapkę rybacką na policyjną. Tuż przy komisariacie stoi laweta, a na niej nowiutki srebrny radiowóz (który na potrzeby filmu został sprowadzony z Bielska Podlaskiego).

Komendanta chody w centrali

- Tak szybko przysłali - dziwi się komendant. - Tylko co ja siedem lat temu podanie złożył.

- Widocznie macie chody w centrali - odpowiada kierowca lawety, którego zagrał również białostoczanin Piotr Świergalski.

- Marian, sprawdź, czy numery się zgadzają - krzyczy komendant do Terminatora, czyli policjanta będącego w komisariacie na terminie. Gra go Wojciech Solarz.
- A co się mają nie zgadzać, jak tu tylko jeden radiowóz jest - odpowiada kierowca.
Jeszcze tylko przekazuje komendantowi kluczyki do nowego samochodu i scena skończona. Nagrywana jest jednak jeszcze po raz kolejny, a potem znów. W trakcie reżyser przekazuje swoje uwagi aktorom.
- Panowie, co wy gracie? - krzyczy. - Film czy skecz kolonijny. Szybciej. Nie nagrywamy przecież 10 minut filmu. Nie dodawajcie nowych kwestii. I stańcie bliżej siebie. Jeszcze raz.

A z tym jest problem, bo każdy ma propozycję od siebie, przypadkowo wpadając na pomysły, co by tu jeszcze zrobić, żeby było śmieszniej. Solarz na przykład proponuje, by w jakiś sposób wykorzystać wyjący alarm nowego radiowozu.

Ciepło i pogodnie, jak u Pana Boga

Po kilku minutach ustaleń wracają do pracy. Atmosfera na planie jest bardzo ciepła. Nikt nawet nie zwraca uwagi kręcącym się tam dziennikarzom i gapiom. Ci drudzy cieszą się, że filmowcy po raz kolejny przyjechali do nich nagrać "U Pana Boga". Obserwują aktorów, śmieją się z ich kwestii i wypytują o to, gdzie tym razem u Boga zagoszczą. Chcą wiedzieć, kiedy po raz kolejny ich podlaskie plenery będzie można obejrzeć na dużym ekranie.

- Film będzie miał premierę w marcu przyszłego roku - zapowiada Bromski. - Będzie też serial, którego osiem odcinków nagraliśmy kręcąc poprzedni film. Teraz nagramy jeszcze cztery nowe. Telewizja wyemituje je w listopadzie 2009 r.

Walka o wyborców

Głównym wątkiem filmu będą wybory na burmistrza w Królowym Moście i poprzedzająca je kampania. Dzięki niej znów będziemy mogli zobaczyć kolejnego genialnego aktora z Białegostoku - Ryszarda Dolińskiego. Grany przez niego Śliwiak zażarcie będzie walczył o władzę. Jak powiedział Bromski, kampania wyborcza w filmie będzie wzorowana na tych, jakie odbywają się rzeczywiście.

Nie będzie w niej jednak odniesień do konkretnych osób z polskiej sceny politycznej.
Poza dobrze znanymi mieszkańcami Królowego Mostu, pojawią się też nowi bohaterowie. Przyjezdni, którzy tradycyjnie narobią w Królowym Moście zamieszania. Będzie to między innymi Stan. Przyjedzie po kilkunastoletnim pobycie w USA. Zagra go odtwórca kultowej roli Adasia w "Kingsajzie" Grzegorz Heromiński. Poza nim pojawi się też nowa dziewczyna na komisariacie, która przyjdzie tam w sprawie komputerów.

Za mały mundur, za ładna komenda

Zanim jednak sceny będą kręcone na komisariacie, trzeba będzie go zniszczyć. W trakcie roku, między nagraniami dwóch części filmu, budynek filmowego komisariatu został wewnątrz odnowiony. Żeby wyglądał tak jak w poprzednich filmach, trzeba go będzie trochę oszpecić.

Filmowcy napotykają się też na inne problemy, jakie powstały między kolejnymi nagraniami. Kłopotliwe okazuje się na przykład dopasowanie munduru na komendanta. Wszystkie, które mają, są za małe. Filmowcy śmieją się, że trzeba będzie zszyć dwa. Ostatecznie udaje się znaleźć odpowiedni rozmiar i można zacząć nagranie.

To cacko, a nie polonez

Niektóre rekwizyty pozostają jednak niezmienne, jak np. wspomniany wcześniej polonez, który znów został wypożyczony od Józefa Jabłońskiego, mieszkańca Białegostoku. On zresztą nie opuszcza swego samochodu nawet na krok, bo dzięki temu może obserwować pracę filmowców.

- To wielka przygoda, a wiem, co mówię, bo zjeździłem świat i swoje przeżyłem. Mam 80 lat - powiedział pan Józef. - A mój polonez wbrew pozorom nie jest zabytkiem, to prawdziwe cacko. Jeździ jak mało który.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ana
Brawo,brawo dla filmowcow,dla ich pomyslow,lubimy te filmy,fajne klimaty i wogole,takie nasze,choc pisze z nad morza prawie.Zycze nastepnego sukcesu!
Dodaj ogłoszenie