Co słychać?

Redakcja
Udostępnij:
Białystok. Rozmowa z Cześkiem Tarasewiczem, mieszkańcem okolic ulicy Młynowej.

Co tam słychać, panie Czesiu?

- Zależy, dzie wzionć poniuchać.

?!

- Nu bo widzi, ja już dawno chciał wyjasnić jedne sprawe, tyle że okaźi dobrej być nie było. Terez jest, temu powiem nosem słyszy sie po białystocku też tak samo, a nie tylko uchiem.

!?

- Jajko jak dopusćmy starowane, nu to jego źgniłym jajkiem ostro słychać. Też tak samo coś drugiego jak na przykład dejmy na to g…

Oj, niech pan nie kończy!

- A to czemu, że zapytam? Ja na mysli miał wyłoncznie gniłe mienso a on…

W porządku, panie Czesiu złociutki. Mówił pan przed chwilą, że dziś dobra jest okazja żeby porozmawiać o "słyszeniu".

- Nu toż pewnie, że i oczewiscie. Jest możliwosć, że nie długo bednziem mieli słuchowisko jedne wielke.

!?!

- O kłopotach w Białystoku ze szmieciami nie słyszał? Firma, co ich wywoziła dzieś daleko, terez dzynda i wywozić już nie bendzie i jak dobrze pójdzie… znaczy zle, nie dobrze, miasto sie szmieciami szybko zakorkuje.

Nie będzie tak źle.

- Żep tylko jeszcze gorzej nie było. Nasza jak to mówi sie cewilizacia produkuje straszne mase szmieci, szmieć, gabarytowo, to najwienkszy dzisiej produkt z calutkiej produkci.

Zawsze tak było, panie Czesławie.

- Jak raz akurat. Dawniej, wcale jeszcze nie tak dawno czy w szmieciarstwie pracowało tyle ludzi, co obecnie? Czy spećjalne do wożenia szmieci byli cienżarówki? Czy on widział take sztuczne góry jake pod samiutkim Białystokiem so powyrastane, w Sowlanach dopusćmy?

Nu nie pracowało i nie było ani widział. Ludzi wienkszosć szmieci same jak sie mówi utelizowali czego dzisiej obsolutnie prawie nik nie robi. Trochu zawodowych szmieciarnikow źbiera po szmietnikach puszki piwne z aluminium i kartony opakowaniowe, nu a cała reszta idzie na wysypisko.

Organiczne jak to mówi sie odpadki jeszcze nie tak dawno szli na kompost, dzisiej nawet chleba splesniałego sie nie kompostuje… nawiasowo mówionc, kiedysć wyrzucenie chleba na szmietnisko to był prawie najcienżejszy grzech ze wszystkich grzechow… nu ale to inna para kaloszow,.. krótko mówionc dzisiej mało, że sie dużo wiencej szmieci produkuje, nu to ź imi nic zupełnie sie nie robi tylko bierze i wywozi gdziesć na jakeś jedne miejsce… albo nie wywozi, co ostatnio w naszym miascie sie jak nic szykuje. Nu i temu, co zostaje dla nas?

Właśnie, co?

- Powiem tak: wyglonda na to, że szmieci trzeba bendzie polubić.

Słucham?!?

- Polubienie szmieci najlepszy pomys ze wszystkich. W dawnych czasach żył tu nie daleko jeden człowiek naźwiskiem… nu mniejsze z tym. Mieszkał sam, biez rodziny, za to miał ameryture i konika.

Konia?

- Yhy. Tyle, że we łbie, jak to sie mówi. I miał też roweryk, już prawdziwy oczewsicie, co na którym jeździł dzień w dzień po szmietnkach. Mniej ich wtenczas było i biedniejsze byli oni, ale zawsze cóś znajdywał na ich, co przywoził z sobo do chałupy.

Kiedy umar w koncu - Panie swieć nad jego duszo - my, sonsiady, po raz pierszy wejszli do chałupy nieboszczyka nu i nas zatkało gdyż ponieważ take cóś na oczy żadny z nas nie widział Od podłogi do sufitu stali równo ułożone sterty czego tam nie tylko.

Papier, szkło -plajstykow mało było wtenczas - stare garki i miednicy, najmniej z pół setki czajnikow… szmaty, jakesć resztki starych meblow, wogle wszystko. Na co było to dla jego, nie wie czasem?

Wiem. To znaczy kiedyś tam słyszałem o takim czymś. Jest choroba taka…

- Nu możliwe. A jak jeśli skoro tak, to by dobrze byłop żep my wszystke na jo sie pochorowali, gdyż ponieważ to jedyny dla nas może terez być być ratunek. Ten nieboszczyk sonsiad smrodu w chacie nie móg słyszeć nu bo przecież ze szmieciami mieszkał i nie żygał.

A fe!

- Nu to nie zrywało jego na womity. Szmieci najwyrazniej lubił a wyglnda na to,, ze i dla nas trzeba bendzie ich polubić.

Niechże pan przestanie!

- Mysli, że jak na mnie tu pokrzyczy, wtenczas szmietnikowy problem źniknie?

Wcale tak nie myślę ale optymistą jestem, pan natomiast czarnowidzem i zdeklarowanym malkontentem.

- To możliwe. Jednakowoż racia jest po mojej stronie i dla temu postuluje żep do szmieciow sie powoli przyzwyczajać, bo jak z czymsć nie idzie wygrać,wtenczas trzeba polubić te cóś.

Wie pan co? Jednak chodźmy może lepiej na te nasze polskie, bezalkoholowe…

- Daje, idziem. Póki co, na razie , jeszcze w im stenchlizny nie słychać...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie