Co tu kryć, jest świetny!

    Co tu kryć, jest świetny!

    Iza Wysocka iwysocka@wspolczesna.pl

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Po ogłoszeniu wyników przez prowadzących, Magdalena Walach i Cezary Olszewski nie potrafili kryć emocji. Radość ze zwycięstwa w VII edycji „Tańca z gwiazdami”

    Po ogłoszeniu wyników przez prowadzących, Magdalena Walach i Cezary Olszewski nie potrafili kryć emocji. Radość ze zwycięstwa w VII edycji „Tańca z gwiazdami” była ogromna! ©Fot. MWMedia

    <b>Region.</b> Cezary Olszewski, 27-letni tancerz z Ostrołęki - jak sam o sobie powiedział - chłopak z blokowiska, zdobył z aktorką Magdaleną Walach ogromną sympatię widzów z całego kraju. Para zwyciężyła w finale VII edycji najpopularniejszego programu TVN - "Tańca z gwiazdami".
    Po ogłoszeniu wyników przez prowadzących, Magdalena Walach i Cezary Olszewski nie potrafili kryć emocji. Radość ze zwycięstwa w VII edycji „Tańca z gwiazdami”

    Po ogłoszeniu wyników przez prowadzących, Magdalena Walach i Cezary Olszewski nie potrafili kryć emocji. Radość ze zwycięstwa w VII edycji &#8222;Tańca z gwiazdami&#8221; była ogromna! ©Fot. MWMedia

    Nie ma już chyba w Polsce osoby, która nie oglądałaby lub chociaż nie słyszała o programie stacji TVN "Taniec z gwiazdami". Jego popularność nie słabnie. Producenci programu już przygotowują kolejną, ósmą edycję.

    25 maja zakończyła się siódma. Magdalenę Walach, aktorkę znaną m.in. z serialu "Twarzą w twarz" do zwycięstwa tanecznym krokiem poprowadził Cezary Olszewski, instruktor tańca, który pochodzi z Ostrołęki.

    - Namówili mnie, trafiła się mi się super partnerka, która ma talent do tańca i udało się.
    Ciężką pracą, wysiłkiem i wiarą w to, że możemy coś zrobić, doszliśmy tutaj, do tego miejsca gdzie jesteśmy i odebraliśmy nasze dwie "kulki" oraz samochody - mówił zaraz po finałowym występie w programie "Kulisy Tańca z gwiazdami".
    Cezary poznał już wcześniej program od kuchni. Od trzeciej edycji został konsultantem choreografii w tańcach standardowych. Choć na występ namawiano go niemal od początku, przed kamerą stanął dopiero teraz. I od razu z anonimowego choreografa zmienił się w gwiazdę - zwycięzcę VII edycji!

    Czasem się obijał na treningach
    Przystojny instruktor urodził się w Ostrołęce. Swoją przygodę z tańcem rozpoczął jeszcze w podstawówce. W szkole podstawowej nr 7 chodził do klasy o profilu taneczno-akrobatycznym. Tańczył wówczas w parze z Anetą Reczek, z którą z czasem zaczął osiągać coraz bardziej znaczące sukcesy i zdobywać nagrody na turniejach regionalnych i ogólnopolskich. Przez dłuższy czas byli mistrzami okręgu warszawskiego. Tańczyli jako para turniejowa, jak również w składzie formacji Odysea.

    Turnieje, wyjazdy po całej Europie z formacją, godziny spędzane razem na treningach przynosiły zadawalające efekty. Jako 16-latek Cezary zdobył najwyższą międzynarodową klasę "S" - zarówno w stylu standardowym, jak i latynoamerykańskim.

    Pierwszy trener Cezarego Dariusz Dąbrowski wspomina go jako miłego chłopaka, który zawsze wiedział czego chce.

    - Czasami, szczególnie na treningach, Czarek się obijał. Ale na turniejach potrafił się zmobilizować. Zresztą on miał w sobie to coś, co potrzebne jest tancerzowi, by zaistnieć. Kiedy tańczył, zwracał na siebie na uwagę. Na parkiecie było go po prostu widać.

    Po maturze, którą zdał w technikum elektromechanicznym w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Ostrołęce, Cezary przeniósł się do Warszawy, gdzie rozpoczął studia ekonomiczno-menedżerskie. W tym okresie w klubie Stodoła uczył tańca studentów. To była jego pierwsza praca zarobkowa. W 2003 roku rozpoczął współpracę z Egurrola Dance Studio jako tancerz. Razem z grupą Volt występował w kilku produkcjach telewizyjnych i estradowych. Obecnie poza występami w "Tańcu z gwiazdami" prowadzi w tej szkole zajęcia zarówno z doświadczonymi tancerzami, jak i z amatorami.

    Cezary w tym, co robi, może liczyć na wsparcie rodziny. Są z jego osiągnięć bardzo dumni. Jego rodzice kiedyś się rozwiedli. On mieszkał tylko z mamą. Ale z ojcem nie stracił kontaktu. Obecnie jego mama mieszka w Zielonej Górze, a tata z drugą rodziną - w Ostrołęce.

    Bywało, że z kimś się pobił
    - Jesteśmy bardzo szczęśliwi z jego osiągnięć. Udział w programie to dla niego duża szansa, której nie powinien zaprzepaścić - mówi Grzegorz Olszewski, ojciec Cezarego. - Dopingują go też jego siostry. Bo Cezary ma dwie przyrodnie siostry i brata.

    Tata tancerza twierdzi, że chłopak przeszedł ciężką szkołę życia, że nie było mu łatwo, kiedy na miejscu nie miał ojca.

    - Do tego Czarek mieszkał w specyficznym bloku. Mówiło się, że mieszkali tam ci, którzy albo siedzą, albo będą siedzieć. Bywało, że jako młody chłopak z kimś się pobił. Ale na pewno nie szukał awantur. Na to, że nie został na ulicy, na pewno wpłynął fakt, że poza chodzeniem do szkoły, miał co robić po lekcjach, miał zajęcie - taniec - przekonuje.

    Ale od świata, w którym się wychował, się nie odcina. Kumple "spod bloku" nadal nimi pozostali.

    Zdaniem Grzegorza Olszewskiego, trudne doświadczenia z dzieciństwa sprawiły, że Cezary nabrał do życia zdrowego dystansu i stał się chłopakiem "charakternym".

    Lekko się potknął
    W czasie swoich występów Cezary i Magda zapracowali na opinię wyjątkowej pary spośród wszystkich występujących w tym programie. Cztery miesiące wytężonych treningów przyniosły nadspodziewanie dobry efekt. Para wygrała aż osiem z trzynastu odcinków programu. Takiej dominacji jednej pary w poprzednich edycjach nie było. Cezary i Magda zjednali sobie przychylność jury, które w ich przypadku zazwyczaj nie żałowało dobrych not i często rozpływało się w zachwytach nad ich tańcem. Mogli też liczyć na głosy i sympatię widzów. Szczególnie emocjonujący był odcinek finałowy. Spotkali się w nim z Mariuszem Pudzianowskim i Magdaleną Soszyńską-Michno.

    Wielu wskazywało jako faworyta właśnie "Pudziana". Widzowie bardziej jednak docenili lekkość i wyśmienitą technikę, którą prezentowali Czarek i Magda.
    Pierwszym ich tańcem w finale był jive do piosenki "Płonie Stodoła" Czesława Niemena, za który para otrzymała maksymalną liczbę punktów.

    Drugi - tango argentyńskie do pięknej muzyki "Por Una Cabeza" z filmu "Zapach kobiety". Czarek zatańczył z czarną opaską na oczach (w filmie główną rolę osoby niewidomej grał Al Pacino). To pierwszy mężczyzna, który tańczył z zasłoniętymi oczami w "Tańcu z Gwiazdami". Na pytanie, jak aktorka czuła się tańcząc z tancerzem z opaską na oczach, Magdalena Walach przyznała, że tango wymagało od niej maksymalnej koncentracji. Wyjawiła, że w jego trakcie Cezary lekko się potknął, czego żadna kamera nie uchwyciła.

    Przywraca wiarę w sztukę przez duże S
    - Wystraszyłam się potwornie - wyznała. - Ale byłam w stu procentach skupiona. Czarek tańczył świetnie. I udało się.

    Zbigniew Wodecki, komentując ten występ, stwierdził: "Wróciła mi wiara w sztukę przez duże S".

    Przed ostatnim tańcem Cezary, w imieniu swoim i Magdy, wyraził chęć zauroczenia publiczności ich występem. Tak też się stało. Freestyle na bazie walca angielskiego i jazzu okazał się występem romantycznym i bardzo efektownym. Para zebrała owacje na stojąco. A jurorzy znowu nie mieli wątpliwości. Stwierdzili, że para zatańczyła po mistrzowsku, a ich taniec wart jest najwyższych ocen. Iwona Pavlović skomentowała, że tym popisowym tańcem zdołali przenieść publiczność "w świat baśni i magii".

    Magdalena Walach, już po wygranej, nie może się nachwalić swojego partnera.

    - Czarek jest bardzo wyrozumiały. To doskonały instruktor. Swoje umiejętności potrafi świetnie przekazać. Ma ogromną cierpliwość. Nasze treningi były dla mnie bardzo mile spędzonym czasem, choć pracowaliśmy ciężko - przyznaje. - Prywatnie Cezary to po prostu dobry, ciepły człowiek.

    Cezary również nie szczędzi komplementów aktorce. Wielokrotnie podczas emisji programu podkreślał, że Magdalena posiada wrodzony talent do tańca.

    - W poprzednich edycjach programu zdarzały się wśród tańczących gwiazd zarówno wybitne talenty, jak i osoby, którym mimo wysiłków nie szło zbyt dobrze. Magda okazała się przedstawicielką pierwszego typu. Nigdy wcześniej nie miała styczności z tańcem towarzyskim. Ale zawsze, podczas każdego występu była przygotowana na maksa - chwali swoją partnerkę z rozbrajającą szczerością.

    Rodzinne wsparcie
    W czasie trwania "Tańca z gwiazdami" Grzegorz Olszewski spotkał się z synem w studiu nagraniowym dwa razy. Przyznaje, że bardzo przeżywał występy syna. Zresztą jak cała rodzina, która wysyłała SMS-y, głosując oczywiście na parę nr 8.

    - Był stres za każdym razem, kiedy występował - przyznaje. - Raz nie mogłem oglądać programu, bo akurat byłem w delegacji w Rydze. Żona przysyłała mi SMS-y z relacjami, bym mógł być na bieżąco. Nie ukrywam też, że po każdym programie dostawałem SMS-y i telefony z gratulacjami od rodziny i znajomych. Czarek powinien pójść dalej w tym kierunku, bo, co tu kryć, jest świetnym tancerzem i lubi to, co robi.

    27-latek ma już zapewniony występ w VIII edycji "Tańca z gwiazdami". Wystąpi także gościnnie w serialach "Twarzą w twarz" i "Pitbull". Myśli również o otwarciu szkoły tańca w Ostrołęce.

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo