Codziennie przeżywają piekło. Grożą im śmiercią, biją, wyzywają

Helena Wysocka [email protected]
Udostępnij:
Pobił swoją konkubinę tak, że zmarła. Później, by ukryć siniaki zrobił denatce makijaż.

Suwalska prokuratura przesłała właśnie akt oskarżenia w tej sprawie do sądu. Oskarżonemu grozi do 12 lat więzienia.

Ofiara próbowała walczyć

Stanisław W. ma 50 lat. W grudniu ubiegłego roku, podczas domowej sprzeczki zaatakował swoją konkubinę. Zadał jej szereg ciosów. Po jednym z nich kobieta przewróciła się i uderzyła głową w leżący na podłodze przedmiot. Chwilę później zmarła.

Stanisław W. nie wezwał lekarza. Wykonał tylko jeden telefon. O śmierci konkubiny poinformował jej córkę. Później zabrał się za makijaż. Na twarzy denatki zauważył bowiem sińce. Chciał je zamaskować.
Na ciele pokrzywdzonej kobiety, podczas sekcji zwłok, stwierdzono wiele obrażeń.

- Niektóre dowodzą, że ofiara walczyła - dodaje prokurator Tomkiewicz.
Oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym Stanisław S. przebywa w areszcie. Nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Pytał matkę, kiedy umrze

Policyjne statystyki wskazują, że liczba postępowań dotyczących znęcania się w rodzinie wzrasta. W ubiegłym roku w powiecie augustowskim były średnio dwie takie sprawy w miesiącu. W tym roku - dwa razy więcej.

- Wzrasta świadomość społeczna - mówi Paweł Jakubiak, oficer prasowy augustowskiej komendy. - Ofiary coraz lepiej znają prawo i częściej proszą o pomoc.

Suwalscy policjanci także mają więcej pracy. W minionym roku, w ciągu miesiąca zatrzymywali średnio pięć osób podejrzanych o znęcanie się nad rodziną. W tym roku - sześć. Kilka tygodni temu np. do aresztu trafił mężczyzna, który katował psychicznie swoją matkę. Pytał ją, kiedy wreszcie umrze, wyzywał i wyganiał z domu.

Inny mężczyzna jest podejrzany o to, że znęcał się nad żoną. Kazał jej zbierać paragony i liczył, ile pieniędzy wydała na zakupy. Gdy przekroczyła limit, albo zgubiła paragon - bił. Kolejny pastwił się nad żoną i dziećmi. Bił ich, szarpał i groził pozbawieniem życia. Gdy wszczynał awantury był trzeźwy.

- Domowi oprawcy, to ludzie zdrowi psychicznie i często trzeźwi - mówi Beata Andruczyk, specjalista ds. przemocy w rodzinie w Komendzie Miejskiej Policji w Suwałkach. - Na ogół mają niskie poczucie wartości. Atakują najbliższych, ponieważ muszą rozładować emocje, które gromadzą się u nich np. w pracy. Poza tym, często byli wychowani w rodzinach, w których dochodziło do przemocy.

Andruczyk przyznaje, że policyjne statystyki, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. - Niestety, wciąż wiele ofiar nie szuka pomocy, albo przychodzi na policję, a później wycofuje swoje oskarżenia - dodaje rozmówczyni.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie