Czas na igrzyska olimpijskie

Redakcja
Trzykrotna złota medalistka Anna Mikołajczyk oraz jej trener Romuald Wojtkowski nie kryją radości ze zwycięstwa. Teraz czeka ich długi i bardzo pracowity okres przygotowań do paraolimpiady w 2012 roku.
Trzykrotna złota medalistka Anna Mikołajczyk oraz jej trener Romuald Wojtkowski nie kryją radości ze zwycięstwa. Teraz czeka ich długi i bardzo pracowity okres przygotowań do paraolimpiady w 2012 roku.
Łomża. Jeszcze kilka tygodni temu 29-letnia Anna Mikołajczyk była zwykłą anonimową dziewczyną. Teraz o wywiady z nią zabiegają gazety i telewizje.

Wszystko za sprawą trzech złotych medali, które zdobyła w IV Mistrzostwach Polski Osób Niepełnosprawnych w Paraujeżdżaniu, które odbyły się w Starej Miłosnej.

Na co dzień Ania uczestniczy w zajęciach haftu, malarstwa czy gotowania organizowanych przez Warsztaty Terapii Zajęciowej w Łomży. Ale cały dzień czeka na wyjazd do Kisielnicy, gdzie w stadninie ośrodka hipoterapii Szpitala Wojewódzkiego może rozwijać swoją prawdziwą pasję - jazdę konno.

- To dla niej także swoista rehabilitacja, która sprawia, że Ania może się ciągle rozwijać - uważa trener Romuald Wojtkowski, kierownik Ośrodka Rehabilitacji Konnej w Kisielnicy.

Na olimpiadzie byłoby złoto

W mistrzostwach w Starej Miłosnej wystartowało 35 zawodników i zawodniczek, którzy w zależności od stopnia niepełnosprawności rywalizowali w różnych kategoriach. Zwycięzca mógł być tylko jeden.

- Ania w związku ze swoimi ograniczeniami ruchowymi startowała w grupie A1 w tzw. stępie. Oznacza to, że koń porusza się najwolniejszym krokiem - wyjaśnia Wojtkowski.

W trzech przejazdach na 10-letnim kucu felińskim o dźwięcznym imieniu "Menager", Ania zdeklasowała konkurentów, zdobywając 64,900 punktów na 100 możliwych.

- Gdyby taki wynik osiągnęła na olimpiadzie, miałaby z pewnością medal w garści, może nawet złoty - mówi trener Wojtkowski.

Oprócz medali zwyciężczyni dostała również pamiątkowy puchar, który wręczył jej aktor Rafał Królikowski.

Oszlifowany diament

- Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się wygrać, bo wcześniej zajmowałam dalsze miejsca - wyznaje Ania Mikołajczyk.

Przed rokiem utalentowana zawodniczka z Łomży była czwarta, zaś dwa lata wcześniej zajęła szóste miejsce. Aby mogła startować regularnie na zawodach, trzeba było wyszkolić konia tak, aby był odporny psychicznie i szczególnie łagodny.

- Wartość konia to ok. 16 tys. zł, ale ważniejsze od pieniędzy są lata pracy włożone w wyszkolenie. Nawet kilkumiesięczna przerwa może sprawić, że konia praktycznie trzeba szkolić od nowa - podkreśla trener Ani.

Mimo swojej niepełnosprawności utalentowana zawodniczka cieszy się każdym dniem. I wierzy w spełnienie swoich marzeń.

- Bardzo lubię słuchać muzyki i malować - wymienia. - Ale marzę o tym, by wystartować na paraolimpiadzie w Wielkiej Brytanii w 2012 roku - mówi z uśmiechem.

Z jej startów szczególnie dumni są rodzice Teresa i Zenon oraz młodszy o pięć lat brat Paweł.

- Wszyscy jej dzielnie kibicujemy, jak tylko jest możliwość, to staramy się bywać na startach Ani, ale z reguły córce towarzyszy mama - mówi dumny ojciec Zenon Mikołajczyk.

Ania jest jedną z tych odważnych osób, które udowadniają, że mimo niepełnosprawności można osiągać sukcesy, które podziwia cały świat. Trzymamy kciuki, aby za kilka lat rzeczywiście reprezentowała Polskę na igrzyskach paraolimpijskich.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie