Dentysta wpisał się na forum, inni zaczęli wylewać pomyje

Konrad Kruszewski [email protected]
Udostępnij:
Przeczytałem na portalu internetowym wstrząsającą dla mnie wiadomość, że Polska może być mniej warta niż firma Apple.

Eksperci CNN wycenili firmę Apple na 500 miliardów dolarów i stwierdzili, że jest ona warta więcej niż Polska, bo Polska kosztuje tylko 470 miliardów dolarów. Z tego powodu mógłbym popaść we frustrację, gdyby w tym samym artykule nie wystąpił ekspert BBC, który obliczył, że Polska kosztuje znacznie więcej, ponieważ jest warta prawie 2,5 tryliona dolarów. Czyli różnica w wycenach jest spora, żeby nie napisać przepastna.

A ponieważ według mnie przedmiot, firma, czy też państwo kosztuje tyle, ile ktoś chce za nie zapłacić, zacząłem się zastanawiać, czy gdybym był biznesmenem z dużą kasą, to wolałbym kupić Apple, czy Polskę? Za Apple przemawiają iPady, za Polską Kaczyński z Tuskiem. Można wybierać, choć dla rozumnego człowieka wybór wydaje się oczywisty.

Chciałem napisać o tym felieton, ale zajrzałem na forum, gdzie internauci dzielili się opiniami na temat tego artykułu. I ta lektura okazała się ciekawsza, bo ukazała, dokąd może szybować zbiorowa myśl naszych obywateli i dlaczego w kierunku psychiatryka.

Na początku wpisał się jakiś dentysta, który zauważył, że "dookoła wszyscy mówią, że w Polsce jest super, a to pensje wzrosły w roku o 10%, a to firmy ratingowe głoszą większą wiarygodność Polski. Tylko nie rozumiem dlaczego ostatnio moi pacjenci każą wyrywać sobie zęby zamiast je leczyć, bo podobno nie starcza im kasy. Za rządów SLD (1993-1997) głównie leczyłem, teraz usuwam. Może mi to ktoś wytłumaczyć?

- Bo głąbie plomby nie umiesz zrobić - odpowiedział mu ktoś o nicku "konował". - Ja też kazałem sobie wyrwać zęby - poparł konowała "czubryk". - Byłem u wielu dentystów i stwierdziłem, że ci nic nie potrafią. Plomby wypadają średnio co pół roku. Płacisz darmozjadowi za dziurę 500 zł i za kilka miesięcy zabawa leci od nowa.

Co ciekawsze, plomby założone mi w Niemczech w 1989 trzymają do dziś. Lepiej powyrywać sobie zęby i wstawić nowe, niż biegać co kilka miesięcy do jakiegoś niedojdy, czy oszusta - zakończył czubryk, jak widać zwolennik gospodarki niemieckiej, czyli raczej niepisowiec.

- A ja mam plomby z lat 90 (te czarne) i paręnaście lat już mi trzymają i nic się wokół nich nie dzieje - wtrącił się "pomorzanin", wyraźnie zwolennik SLD i rządzącego w tamtym okresie Cimoszewicza.
- Straszne to, ja też zauważyłam, że młodzi ludzie coraz częściej chodzą z wyrwanymi zębami stałymi! Bo ich nie stać na leczenie! Ale na odprawy po 570 tys. zł dla darmozjadów to nas stać! - nawiązując do zamieszania wokół stadionu narodowego poparła spostrzeżenie dentysty, "staruszka", jak nic przedstawicielka zwartej grupy moherowych beretów, której poglądy w wielu miejscach są zbieżne z postkomunistycznymi.

- Lepiej jest tym (stać ich na plomby - przyp. red.) co dorwali się do żłoba, albo koryta jak kto woli. A żeby się dopchać do koryta to trzeba mieć kolesi w jakiejkolwiek partii i świński ryj. Reszta sama już poleci, np. premie za źle wykonaną robotę - poparł ją "lenas", zwolennik teorii, że zaplombowane zęby mają w Polsce jedynie świńskie ryje.

- Oceniasz stan polskiej gospodarki oraz poziom życia Polaków po tym jak Twoi klienci leczą zęby? - zwrócił się bezpośrednio do spostrzegawczego stomatologa z ciekawym pytaniem "Aaron", którego narodowość od razu na forum stała się podejrzana.

- Ma rację. Dentysta ocenia po pacjentach, budowlaniec po budowach, a np. przewoźnik po przewozach - odpowiedział za stomatologa "klon".

- A wyrywasz pisoskrzórze za darmo? - odezwała się w końcu zwolenniczka PO, o nicku "maja", która uznała dentystę za członka partii prezesa Kaczyńskiego.

- A co robiłeś komuchu za rządów SLD w latach 2001-2005? Wyrywałeś czy naciągałeś. A tak nawiasem mówiąc to czy PO już popada w niełaskę żydów i nadszedł czas zmienić rządy na SLD? - wtrącił się jakiś antysemita PiS-u, który dentystę uznał za komunistę.

W tym momencie zakończyłem lekturę forum, bo dalej było to, czym kończą się wszystkie internetowe fora w Polsce, czyli poszukiwaniem Żydów winnych wszystkich nieszczęść Polaków, w tym również brakom w ich uzębieniu.

Nawiązując zaś do wyceny ekspertów CNN zadałem sobie pytanie, czy mając takich obywateli Polska może być tańsza od firmy Apple? I na nie nie odpowiedziałem.

PS. Wszystkie wpisy są autentyczne, a zatem występujące w nich błędy też.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

n
nowatorka
Chodzę do dentysty i to systematycznie i nie mogę niczego złego powiedziec.Fachowiec dobry,bo tylko do takich chodze i wcale nie jest drogi,chodze prywatnie,bo wiem,że będę miała zrobione dobrze,solidnie.
A
ABC
Na forach wypowiadają się głównie ludzie sfrustrowani, więc nie jest to reprezentatywna grupa Polaków. Poza tym Internet daje możliwość wykrzyczenia swoich pretensji do świata bez kontaktu twarzą w twarz, co powoduje, że jest mniej hamulców niż gdyby to była bezpośrednia dyskusja. Jak czytam sobie fora, to przychodzi mi do głowy taki wniosek - Ci co piszą obraźliwe teksty to ludzie nadwrażliwi, którzy swoją nieudolność tłumaczą czynnikami zewnętrznymi, a nie swoją. Co innego pisać krytycznie, a co innego wylewać pomyje na kogoś, kogo nie znamy w gruncie rzeczy. Często pada też porównanie Polski do krajów "normalnych" - tyle, że Ci co piszą nigdy tam nie byli (albo byli krótko na wakacjach) i idealizują kraje zachodnie. Myślę, że poziom frustracji w naszym kraju bierze się z poczucia deprywacji względnej, tzw. rozwarstwienia społeczeństwa. W PRL zdecydowana większość żyła na podobnym poziomie, a dzisiaj obok siebie mieszkają ludzie z całkiem innego świata, np. apartamentowiec i stare chanaje na jednej ulicy. W krajach zachodnich też tak jest (przykład Los Angeles). Jak już nie można znieść tego, że sąsiad ma lepsze auto i dom, to dochodzi jeszcze frustracja, że nasz odpowiednik np. we Francji, Niemczech, Belgii (zawodowo, wiekowo, żyjący w podobnej wielkości mieście) żyje na o wiele wyższej stopie życiowej od nas. Ale po długich rozmowach z obywatelami Niemiec też mnie zaskakuje jedna rzecz. Jak to jest, że w niemieckim biurze podróży wycieczka na weekend dla dwojga w Paryżu kosztuje 500 Euro, a u nas trzeba zapłacić w promocji 2000 zł (czyli podobnie), przy zarobkach 4 razy mniejszych niż tam? Tam się opłaca, a tutaj nie. A podatki w Niemczech są równie dotkliwe jak w Polsce. O co tutaj chodzi? Zapraszam do dyskusji.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie