Diabeł zamiast telewizji

Dorota Naumczyk [email protected]
Jantarowy Kasztel w Kiermusach został zbudowany - na wzór średniowiecznych warowni - z kamienia polnego i drewna. Czasami słychać tam huk armatnich wystrzałów, czasami - dźwięk rycerskiego oręża, najczęściej jednak gwar ucztujących tu gości
Jantarowy Kasztel w Kiermusach został zbudowany - na wzór średniowiecznych warowni - z kamienia polnego i drewna. Czasami słychać tam huk armatnich wystrzałów, czasami - dźwięk rycerskiego oręża, najczęściej jednak gwar ucztujących tu gości A. Zgiet
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Region. Rycerskie walki można podziwiać na dziedzińcu Jantarowego Kasztelu. W dworskich czworakach zobaczymy narzędzia i sprzęty, które pomagały w pracy kowalom, bartnikom, tkaczom, garncarzom i rybakom.

Aż trudno uwierzyć, że aby przenieść się w miejsce pełne legend, duchów, bagien i... luksusu, wystarczy przejechać 30 kilometrów na południe od Białegostoku. W otulinie Narwiańskiego i Biebrzańskiego Parku Narodowego pyszni się tam Jantarowy Kasztel (zdobywca Certyfikatu Polskiej Organizacji Turystycznej).

W kopcu leży bursztynowe jajo

Warownia, wzorowana na kresowych zamkach z przełomu XV i XVI wieku, powstała zaledwie pięć lat temu. Jednak - jak głosi legenda - przed wiekami stała tu podobna. Świadczyć o tym może znajdujący się przed zamkiem kopiec rycerza Jury Nienasza - pierwszego właściciela Jantarowego Kasztela. Juro został przez króla Jagiełłę wyzwolony z krzyżackiej niewoli, a kilka lat później król - w podzięce za zasługi na polu bitwy - podarował mu ziemie nad Narwią.

Zaraz potem Juro postawił tam zamek warowny. Ludzie z okolicznych wsi mówili, że udało mu się to tak szybko tylko dlatego, że korzystał z mocy otrzymanego od ojca pięknego jaja z bursztynu, zwanego Jantarowym Jajem. Kiedy Juro zmarł, jego poddani usypali mu - za to że był dobrym panem - piękny kopiec-mogiłę, w którym pochowany jest ponoć razem z magicznym jajem.

Zaraz za kopcem widać baszty warowni. Wybudował ją w 2003 roku białostocki biznesmen Andrzej Żamojda. To ulubione miejsce wypoczynku wielu Podlasian, jak również gwiazd z pierwszych stron gazet z całego kraju. I nic dziwnego, bo w kamiennej warowni jest na co popatrzeć...

Żeby wejść na zamkowy dziedziniec, trzeba pokonać fosę, nad którą rozciąga się zwodzony most. Na murach obronnych stoją armaty, których wystrzały witają co bardziej dostojnych gości. Czasami huk jest tak potężny, że z zamkowego dachu spadają dachówki. Na kamiennym dziedzińcu można podziwiać walki rycerzy, pokazy ogni, a w jednej z baszt - salę tortur. Kiedy zaś przekroczymy zamkowy próg, czas cofa się o kilka setek lat...

Jemy... rękami

Pod sufitem Sali Rycerskiej, na kutych 18-ramiennych żyrandolach, palą się setki świec. Przy ich blasku, za suto zastawionymi drewnianymi ławami biesiadują goście. Ale cóż to za biesiada! Zastawione na 120 osób stoły uginają się od wszelkiego jadła i napitku. Tyle że nie widać żadnych... sztućców ani talerzy.

Mięsiwa podawane są na płaskich bochnach chleba, a wszyscy jedzą rękoma. W kominku wesoło trzaska ognień, a co bardziej znużeni często serwowanymi winami i nalewkami mogą się udać na górę na spoczynek. Do wyboru mają cztery komnaty: króla Jagiełły, królowej Jadwigi, Jury Nienasza i jego wybranki - pięknej Stronki. W każdej z komnat pyszni się wielkie, drewniane, zasłane skórami łoże, a na środku stoi ogromna, okrągła, obita drewnem i opasana miedzianymi obręczami wanna...

Na ścianach wiszą arrasy i stare obrazy, na podłogach skóry, a z szaf i kufrów wystają królewskie suknie i kontusze z epok - i jakby zapraszały, żeby po nie sięgnąć i na kilka dni zapomnieć o ulubionych dżinsach.
Nazajutrz po uczcie w rycerskiej sali i noclegu w królewskiej komnacie można udać się do znajdującej się w zamku kaplicy. A potem na spacer po rozlewiskach Narwi.

Po czworakach z Panem Twardowskim

Po kilkunastominutowym spacerze po specjalnych kładkach zbudowanych na starorzeczu Narwii dotrzemy do kiermusiańskiego Dworku nad Łąkami i dworskich czworaków. Przekraczając próg tych budowli przenosimy się z kolei w wiek XVIII. Choć stoją one tu dopiero niespełna 10 lat, znakomicie oddają charakter osad szlacheckich z minionych wieków.

- Przyjeżdżają do nas wycieczki szkolne, które oprowadza przewodnik w stroju Pana Twardowskiego - mówi Janina Grabowska, ochmistrzyni z tutejszej Karczmy "Rzym". - Dzieciaki wyjeżdżają zachwycone! A jakże inaczej? Mogą zobaczyć, jak mieszkała szlachta, jak w czasach sarmackich pracowali rzemieślnicy.... Na początku dzieci pytają, dlaczego w zamkowych komnatach ani w dworkowych apartamentach, gdzie przecież meldujemy gości, nie ma telewizorów?

Ale potem, jak obejdą 20-hektarową posiadłość, jak zobaczą całą naszą zwierzynę, ptactwo, jarmarki, zgodnie przyznają, że i tak nie byłoby czasu oglądać telewizji.
Zaraz za czworakami, w których można zobaczyć narzędzia i sprzęty potrzebne do pracy dworskim rzemieślnikom: kowalowi, bartnikowi, tkaczowi, rybakowi, garncarzowi, zadomowiły się trzy... żubry. Na posesji mieszkają też owce wrzosówki, kózki kiermusiańskie, świnki wietnamskie, daniele albinosy, dzik Marian i osiołek Jożin. W okolicy, w rozwidleniu Narwii i starorzecza, można też podziwiać ponad 200 gatunków ptaków lecących na biebrzańskie bagna.

Warto też udać się na pobliską Czarcią Polanę, gdzie odbywają się jarmarki staroci i rękodzieła. Przy rytmach ludowej muzyki można pospacerować, kupić obwarzanki i odpocząć. A jak ktoś za bardzo zapuści się w las, może nawet spotkać diabła Rokitę, który - jak głosi legenda - stoczył tu bitwę z Borutą. Prawda przeplata się tu z bajką, historia z biznesem, ale przyjechać i zobaczyć warto.
"Współczesna" włączyła się jako partner w propagowanie konkursu na "Najlepszy produkt turystyczny", organizowanego przez Polską Organizację Turystyczną. Wystarczy wymyślić scenariusz atrakcyjnego spędzenia kilku dni w naszym regionie i wpisać go w formularzu na: www.podlaskieit.pl. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna najlepsze oferty nagrodzi Certyfikatami POT i wyśle do ogólnopolskiego finału konkursu, w którym nagrodą jest Złoty Certyfikat i kampania promocyjna o wartości 720 tys. zł!

My zaś najciekawsze propozycje, zgłoszone do konkursu, opiszemy na łamach "Współczesnej". Również w naszej redakcji (tel. 085 748 74 58, [email protected]) czekamy na państwa propozycje, jak aktywnie spędzić kilka miłych dni w naszym regionie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie