Dom dziecka to złe miejsce

Piotr Ossowski
Ostrołęka. Informację o tym, że 6-letnia dziewczynka zniknęła z domu dziecka otrzymaliśmy od pracowników placówki w niedzielę o godz. 17.45. Ze względu na wiek dziecka i fakt, że jest ono autystyczne, natychmiast zarządziliśmy poszukiwania - opowiada Dariusz Wesołowski, rzecznik ostrołęckiej policji.

Policjantom pomagali strażacy. Na szczęście wszystko dobrze i w miarę szybko się skończyło. Po niespełna godzinie znaleziono ją w okolicach ul. Chemicznej - kilkaset metrów od domu dziecka.

Jak to jednak możliwe, że chora dziewczynka przez nikogo niezauważona opuściła dom dziecka?

- To dla nas przykra sytuacja, nie powinna się zdarzyć - mówi Iwona Brzezińska, dyrektorka placówki. - Osobiście znam sprawę z relacji wychowawczyni, która była w tym czasie z grupą dzieci, w której była także ta dziewczynka. Dziecko wyszło na chwilę umyć ręce. I ta chwila spuszczenia jej z oczu wystarczyła...

To typowe dla dzieci autystycznych. Często zdarza się im chować, uciekać...
- Zdarzało się, że ta dziewczynka, która jest u nas, wstawała w nocy z łóżka i chowała się w sypialni w szafie - mówi dyrektor Brzezińska. - Do tej pory radziliśmy sobie doskonale z takimi zachowaniami. Tym razem, tak jak mówię, wystarczyła dosłownie chwila nieuwagi i mała wybiegła z budynku... Dlatego też natychmiast zawiadomiliśmy policję. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Mimo to do takiej sytuacji w ogóle nie powinno dojść! Czy ostrołęcki dom dziecka to dobre miejsce dla 6-latki z autyzmem?

- Z pewnością nie - przyznaje Brzezińska. - Jesteśmy placówką otwartą. To znaczy, że dzieci mogą swobodnie wychodzić na podwórko, chodzą do szkoły itd. Wychowawcy opiekują się grupą około 10 osób. Dlatego nie jest najlepszym rozwiązaniem, kiedy są u nas małe dzieci, którym trzeba poświęcać uwagę przez cały czas.

Chora 6-latka w roku szkolnym chodzi do przedszkola integracyjnego, dwa razy w tygodniu uczestniczy w zajęciach dla dzieci z autyzmem. W placówce jest od około trzech miesięcy razem z trójką starszego rodzeństwa. Tymczasowo...

- To dzieci z tak zwanej "interwencji". To znaczy, że sąd nie pozbawił rodziców opieki. Jeśli zdecyduje, że mogą być w domu, to wrócą. Jeśli zaś uzna, że nie, będziemy się starać, żeby cała czwórka znalazła się albo w rodzinnym domu dziecka, albo żeby znaleźć dla nich rodzinę zastępczą - mówi Brzezińska.
Tymczasem jednak 6-latka przebywa w ostrołęckim domu dziecka. Rozłączenie rodzeństwa i przeniesienie małej do innej placówki byłoby równie złym rozwiązaniem. Pracownikom domu dziecka pozostaje czekać na decyzję sądu i nie pozwolić, żeby niedzielna przygoda się powtórzyła.

- Na pewno już się nie powtórzy - zapewnia dyrektor Brzezińska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewelina
Nie wydaje mi sie ze ten dom dziecka jest złym miejscem dla jakichkolwiek dzieci...sama spedzilam tam 4lata swojego zycia i mile wspominam chwile tam spedzone...Ta dziewczynka potrzebuje tylko troche wiecej czułości by poczuć że jest bezpieczna...
Dodaj ogłoszenie