Dopadł nas kryzys mieszkaniowy!

Urszula Ludwiczak
Jakie mieszkanie można kupić w Białymstoku. Ceny - szczególnie nowych lokali w budynkach z cegły - pozostają na wysokim poziomie
Jakie mieszkanie można kupić w Białymstoku. Ceny - szczególnie nowych lokali w budynkach z cegły - pozostają na wysokim poziomie
Region. Specjaliści są zgodni: kryzys na rynku nieruchomości stale się pogłębia. Sprzedaż mieszkania graniczy teraz z cudem.

Opinia

Opinia

Emil Szweda, analityk Open Finance:
- Coraz trudniej o kredyt mieszkaniowy. Banki nie udzielają już kredytów walutowych bez wkładu własnego. Na 100 proc. wartości nieruchomości można jeszcze wziąć kredyt w złotówkach, ale jest droższy. Zmieniły się też procedury przyznawania: teraz jest trudniej o decyzję pozytywną, krótszy jest czas obowiązywania promesy.

Sprzedający, którym zależy na zbyciu mieszkania, coraz częściej muszą decydować się na spore obniżenie ceny, a i tak ze znalezieniem klienta są problemy. Na sytuację na rynku nieruchomości wpływa też ogólna zła sytuacja finansowa na świecie.

Będzie tylko gorzej
- Nie wrócą czasy z jesieni ub. roku, gdy na rynku mieszkaniowym było szaleństwo. Sprzedawało się wszystko i do tego drogo. Dochodziło nawet do podbijania cen przez kupujących - mówi Sylwia Michałowska-Dmitruk z Biura Nieruchomości Polanowscy. - Jednak ciągle wielu sprzedających, którym nie zależy na szybkim zbyciu, utrzymuje wysoką cenę nieruchomości. Tymczasem klient, który może przebierać dzisiaj w ofertach, gdy zobaczy propozycję 20 mieszkań w podobnej cenie i standardzie, wybierze ofertę najtańszą. Dzisiaj można sprzedać albo szybko, albo drogo.

Przez wiele miesięcy Białystok był jednym z nielicznych miast w Polsce, gdzie mimo coraz mniejszego zainteresowania kupnem, ceny ofertowe nie spadały. Teraz te statystyki nieco drgnęły. Jak wynika z ogólnopolskiego serwisu oferty.net, w porównaniu z sierpniem br., we wrześniu w Białymstoku średnia cena mieszkania na rynku wtórnym była niższa o 1,4 proc. (z 4847 spadła do 4779 zł za mkw.). Z danych podlaskich biur nieruchomości wynika, że ceny w przypadku mieszkań z cegły są niższe w porównaniu do ub. roku o 4-5 proc. i o 10 proc. w przypadku tzw. wielkiej płyty. - Jednak ceny mieszkań nadal są bardzo wysokie - mówi Sylwia Michałowska-Dmitruk. - Dlatego zastój na rynku ciągle trwa i o klienta jest naprawdę trudno.

Lepiej kupić niż sprzedać
- Sytuacja jest dobra dla kupujących, ale dla sprzedających mieszkania nie za bardzo - dodaje Jan Małachowski z Biura Nieruchomości Home Service. - Wiele osób wstrzymuje się z kupnem mieszkania, bo liczy na to, że ceny będą dalej spadać i to o 30-40 proc. Ale aż takich obniżek nie należy się spodziewać. Zapaść na rynku pogłębia też fakt, że o ile jeszcze kilka miesięcy temu przy kupnie mieszkania kredyt można było dostać bez problemu, tak teraz uzyskanie kredytu mieszkaniowego nie jest takie łatwe.

To wszystko powoduje, że osoby, którym zależy na sprzedaży, obniżają ceny, gdy już dochodzi do transakcji, nawet o 20-30 tys. zł.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
agata

Jestem tego samego zdania... Ci co kupili za ciężkie pieniądze i zaczną dopiero spłacać kredyt, który przy tym szaleństwie wzrośnie bezapelacyjnie, będą próbowali się wyślizgać z tego choćby po kosztach kredytu

b
bocian

Znajomej, rzeczoznawca w 2002 r. wycenił kawalerkę (23 m kw, blisko centrum) na 31 tys zł (słownie:trzydzieści jeden). Na wiosnę tego roku sptzedała to mieszkanie bez żadnego remontu, w stanie takim jak wycenił rzeczoznawca kilka lat wcześniej za ... 100 tys (sto tys.). . Jak czytam komantarze, że ceny spadają o 2, 5 czy 10% śmiiech mnie ogarnia. Robi się wodę z mózgu potencjalnym nabywcom, że ceny nie spadną o 30-40%. Myslę, że spadną, bo 93% mieszkań kupowanych jest na kredyt. Jest takie powiedzenie: coś jest warte tyle, ile nabywca chce za to zapłacić. A dziś agencje nieruchomości i deweloperzy chcą zlapać jeszcze frajerów by ich wydoić z kasy.

Dodaj ogłoszenie