Dzieci z Litwy przyjechały na święta do Białegostoku. Moment spotkania z rodzinami był pełen wzruszeń! (zdjęcia)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Udostępnij:
Grupa 25. młodych rodaków m.in. z dwóch litewskich domów dziecka przyjechała w czwartek (19. 12) do Białegostoku. Bardzo czekały na te święta. U rodzin, które znają nieraz od wielu lat.

Białostockie stowarzyszenie "Otwarty Dom" od lat zaprasza na święta sieroty z litewskich domów dziecka lub ubogich rodzin. Dzieciaki cieszą się, bo spędzą Boże Narodzenie w rodzinnej atmosferze.

Zaś zgromadzone przed kościołem Farnym rodziny oczekiwały na ich przyjazd z ogromnym podekscytowaniem. Ich emocji nie ostudził nawet mróz! A kiedy już uśmiechnięta gromadka wysypała się na chodnik, zebrani wyciągali szyje, by zobaczyć dziecko, z którym spędzą najbliższe święta. Wśród nich niezwykle radosna pani Elżbieta.

- Chcemy dać trochę szczęścia innym. A lepiej dać komuś siebie i swój czas niż prezenty. Od siedmiu lat przyjeżdża do nas Ewelinka. To cudowna i utalentowana dziewczynka, którą traktujemy jak wnuczkę i bardzo ją kochamy - mówi pani Elżbieta Bronowicz z Łomży.

Dodaje, że nie wyobraża sobie, by czternastolatka nie przyjechała do niej i jej rodziny na Boże Narodzenie. Często utrzymują również kontakt telefoniczny. Ale to jeszcze nie wszystko!

- Ewelina przyjeżdża do nas nie tylko na święta. Spędziła również u nas całe wakacje. Ten okres trzech miesięcy, kiedy się nie wiedziałyśmy wydaje się tak długi, że naprawdę nie mogę się jej doczekać. Zastanawiam się czy urosła! Mierzymy jej wzrost zaznaczając go na futrynie drzwi - mówiła z uśmiechem łomżynianka, chwilę przed przyjazdem autobusu z dziećmi.

W jej domu na dziewczynę czeka pies Kajtek, którego adoptowała latem ze schroniska. Chwilę po tym, jak wpadła w ramiona przyszywanej babci przyznała, że bardzo tęskniła i za nią, i za pupilem.

- Chcę już zobaczyć pieska i wspólnie świętować. Tak się cieszę, że znowu tu jestem - mówiła czternastolatka przytulając się do pani Elżbiety.

Pierwszy raz udział w akcji wzięła za to pani Marta wraz rodzicami. Przyjmą na święta 14- letnią Agatkę.

- Mamy oczywiście trochę obaw, ale bardzo się cieszymy. Mam nadzieje, że będziemy w stanie zapewnić jej warunki, w których poczuje się dobrze i spędzimy wspólnie piękne święta - mówiła Marta Drozdowska, oczekując na przyjazd dziewczynki - Poza tym chcemy zaangażować ją również w przygotowania świąteczne. Do lepienia pierogów rąk nigdy nie jest za wiele - śmieje się kobieta.

Po dzieci przyjechały również rodziny m. in. z Krakowa i Świnoujścia. Dzieci zostaną u nich do 30 grudnia. Ale Otwarty Dom, na czele z Ireną Stankiewicz, pomaga im nie tylko w ten sposób. Często odwiedza dzieci polskiego pochodzenia na Litwie i zawozi tam m. in. żywność.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

a to już nie ma dzieci w domach dziecka w Polsce żeby pomóc im i zaprosić na święta w rodzinnym gronie tylko trzeba sprowadzać obcych?

G
Gość

O mordowanych na upa-dlinie cisza?

Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie