Dzikie kaczki jedzą mu z ręki

Kazimierz Radzajewski [email protected]
Najpierw Waldemar Łagodzki zakochał się w Biebrzy, a potem pokochali go skrzydlaci przyjaciele domku na brzegu rzeki
Najpierw Waldemar Łagodzki zakochał się w Biebrzy, a potem pokochali go skrzydlaci przyjaciele domku na brzegu rzeki K. Radzajewski
Goniądz. Kaliber człowieka poznaję po jego stosunku do zwierząt - mówi Waldemar Łagodzki. Do niego dzikie ptaki lgną i przy nim się lęgną.

Jak idzie pasażem nad Biebrzą, to za nim gęsiego maszeruje stadko dzikich kaczek. Dziwią się temu wszyscy. A jak na plaży zawoła "taś, taś" to na brzeg zlatuje kilkadziesiąt tych ptaków. Wszystkie są jego, wykarmił je z ręki. To jeszcze bardziej zadziwia innych ludzi.

Waldemar Łagodzki mieszka w Białymstoku, jest elektronikiem. Od 37 lat reperuje telewizory i inne sprzęty w Mońkach. W maju wyprowadza się z miasta i razem z żoną Anną mieszkają aż do listopada w letnim domku nad Biebrzą w Goniądzu.
Łagodzcy urządzili posesję gustownie i ze smakiem, nic tu nie gryzie się z przyrodą. W ich zatoczce okolonej wysokimi trzcinami i w stawie kipi życie, te dzikie, prawdziwe.

- Już sam nie wiem, ile kaczek wyleciało z gniazd, które same uwiły albo ja urządziłem im na działce. Nazywam na nie "ciotki" kolejnego przychówku. W tym roku wylęgło się ich tuzin, ale przeżyło tylko pięć. Jastrzębie i orły tylko patrzą, jak porwać pisklę. Obserwowałem taki nalot. W dół pikował jastrząb, a tu nagle kaczka jak rakieta wystrzeliła w górę. Zakotłowało się i zatrzymała drapieżnika. Jastrząb długo czatował na wierzbie, ale kaczka też była czujna - opowiadał z pasją pan Waldek.

Łagodzki zawołał na brzegu "taś, taś" i z przesmyku w trzcinach wypłynął sznur kaczek i kaczorów. Waldemar podrzucił im pokruszone bułki, pokarmił z ręki kukurydzą odrzuconą od stada kaczuszkę.

- Już są, idą, maszerują - krzyknęła pani Ania.

Przez bramę w ogrodzeniu weszło stadko tegorocznych wychowanków. Podeszły spokojnie do Łagodzkiego i po wieczornym karmieniu poszły w swoje szuwary na stawie. Tak jest codziennie u Łagodzkich.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja
A jua dziś w Poznaniu w parku Wilsona będę dokarmiać kaczuchy i gołębie. Ale mi chyba z ręki jeść nie będą

I pewnie o Tobie nikt nie napisze w gazecie.
P
Paula
A jua dziś w Poznaniu w parku Wilsona będę dokarmiać kaczuchy i gołębie. Ale mi chyba z ręki jeść nie będą
G
Gość
Dzikie kaczki jedzą mu z ręki
Pewnie chcą żeby i w drugiej turze zagłosował na ich kaczora!
G
Gość
W dniu 22.08.2008 o 12:25, sołtys napisał:

I o czym tu pisać? Kaczki jedzą z ręki... Ale wydarzenie! U mnie żonka i teściowa jedzą z ręki... Trzeba umieć tresować zwierzyne!


jesteś deb***em
s
sołtys
I o czym tu pisać? Kaczki jedzą z ręki... Ale wydarzenie! U mnie żonka i teściowa jedzą z ręki... Trzeba umieć tresować zwierzyne!
Dodaj ogłoszenie