- Jakaś część tych odpadów została sprzątnięta, to fakt. Ale tylko to co leżało blisko drogi. Gdy wjedzie się nieco głębiej w las widać, że nic się nie zmieniło. A tam nadal wśród traw i krzaków leżą kawałki eternitu, stare opakowania po olejach samochodowych lub do ciągników, jakieś fragmenty gruzu i stare opony - skarży się przy Czytelnik, który na dowód wysłał nam kilka zdjęć z tamtej okolicy. - A przecież wójt obiecywał i w lipcu, i w sierpniu, że koło Peńskich zostanie zrobiony porządek. Obiecywał to dziennikarzom gazet i telewizji.

Zobacz galerię

Rzeczywiście w sierpniu wójt Stankiewicz był w lesie koło Peńskich i dzikie wysypisko widział. Przyznał, że odpadów leżało tam sporo. W lipcu pracownicy gminy sprzątnęli część odpadów, ale, jak przyznał wójt; nie wchodzili w głąb lasu, więc musieli to miejsce przeoczyć. Zapowiedział, że szybko zamówi samochód z białostockiego MPO i wszystkie odpady zostaną wywiezione na normalne wysypisko.

Gmina Krypno. Kolejne dzikie wysypisko śmieci na gminnej działce (zdjęcia)

- Wywoziliśmy stamtąd te śmieci. Było bodaj dziewięć załadowanych samochodów, ale to jest obszar o powierzchni trzech hektarów, więc zawsze coś w głębi lasu może zostać. Oczywiście, że będziemy to wszystko sprzątali - kolejny raz zapewnia Marek Stankiewicz.

Dodaje jednak, że w tych "obywatelskich kontrolach" może chodzić nie tylko o czyste środowisko. - To może być jakaś akcja przedwyborcza. Gdyby ktoś miał słuszne intencje przyszedłby do nas i powiedział, że tam i tam jeszcze leżą odpady. Albo mogłyby przysłać zdjęcia i byłoby łatwiej. Ale nas nikt nie informuje, a media owszem - ma pretensje do naszych Czytelników wójt Krypna.

Walczył z urzędnikami, jest wrogiem całej wsi

Dodaje, że dotychczas gmina na sprzątanie i likwidację dzikich wysypisk wydała już 5 tys. zł i jeśli będzie trzeba, wyda drugie tyle.
Pytany o kamery, które miały zostać zamontowane w okolicach leśnych, odpowiada, że ze względów technicznych, sprawa trochę się przesunęła.

- Ale kamery pułapki będą i będą robiły zdjęcia. Wkrótce zaczniemy je montować, ale oczywiście nie powiem gdzie - wyjaśnia Marek Stankiewicz.