Dzikie zwierzęta i ptaki niszczą uprawy. Nie zawsze jest komu płacić za straty

RedakcjaZaktualizowano 
Dzikie zwierzęta i ptaki niszczą uprawy. Nie zawsze jest komu płacić za straty<br>Pogłowie dzikiej zwierzyny w woj. podlaskim jest wysokie
Dzikie zwierzęta i ptaki niszczą uprawy. Nie zawsze jest komu płacić za stratyPogłowie dzikiej zwierzyny w woj. podlaskim jest wysokie
Dziki, łosie, sarny, jelenie, bobry, a nawet dzikie gęsi i żurawie co roku niszczą pola podlaskich rolników. Populacja większości tych zwierząt systematycznie rośnie. I nie ma sposobu, by ochronić przed nimi rolnicze uprawy. W ostatnich latach najgłośniej jest o szkodach wyrządzanych przez dziki. Rolnicy stanowczo domagają się zwiększenia odstrzału tych zwierząt. W tym sezonie łowieckim ma nim zostać objętych 10383 osobników, z czego 1783 sztuki w ramach odstrzału sanitarnego, a reszta w ramach planów łowieckich.

Jak wynika z danych przedstawionych przez Piotra Wawrzyniaka, głównego specjalistę ds. łowiectwa w Regionalnej Dyrekcji Lasów populacja dzików w ostatnich latach rosła – aż do 2014 r. Później zaczęła spadać. Podczas ostatniego liczenia w woj. podlaskim naliczono 12526 dzików. W sezonie 2014/2015 populacja dzików wynosiła 21661 osobników. Ale jeszcze 10 lat temu było ich 11 223.

– Od dwóch lat mówią, że dzików jest coraz mniej, a straty łowieckie są coraz większe – mówi Paweł Rogucki, rolnik z gminy Juchnowiec Kościelny. – Jest bardzo źle.

Jego uprawy są systematycznie niszczone przez te zwierzęta. A na rzetelne oszacowanie szkód nie ma co liczyć. Dlatego gospodarz wystąpił do Podlaskiej Izby Rolniczej o mediacje.

Ale dziki to nie jedyny problem podlaskich rolników. Wysokie jest również pogłowie saren i jeleni. Najwięcej jeleni było w w sezonie 2013-2014 – ponad 21 tys. sztuk. W sezonie 2014-2015 naliczono  20880 sztuk tych zwierząt, natomiast według ostatnich danych jest ich 19117. 

Populacja saren już od sezonu 2011-2012 utrzymuje się powyżej poziomu 40 tys. sztuk. Największa była w sezonie 2013/2014, wynosiła 43236 sztuk. Z badań przeprowadzonych w tym roku wynika, że w woj. podlaskim mamy ponad 41,8 tys. saren. W tym minionym roku odstrzałem zostało objętych 7758 sztuk tych zwierząt.

W sumie w tym roku myśliwi mają odstrzelić łącznie ponad 30 tys. sztuk grubej zwierzyny: dzików, saren, jeleni.

 

W ostatnich latach w woj. podlaskim rośnie też liczba łosi (ich odstrzał nie był prowadzony od 2001 r.). Szacuje się, że powinno się odstrzelić około 1000 sztuk tych zwierząt, by zastopować populację, ale zgodę na to musiałby wydać minister środowiska.

Jednak nie tylko gruba zwierzyna powoduje straty w gospodarstwach rolnych. Utrapieniem rolników jest też ptactwo – dzikie gęsi, żurawie, kruki. Co roku niszczą zasiewy m.in. w okolicach Goniądza. A z roku na rok straty są coraz większe. Niestety, za tego typu szkody rolnicy nie otrzymują odszkodowań. W tym roku straty spowodowane przez dzikie gęsi w okolicach Goniądza szacowała komisja złożona z przedstawicieli gminy, izby rolniczej i ośrodka doradztwa rolniczego.

– Straty zostały oszacowane, w sumie zgodnie z rzeczywistością, ale nie wiadomo co dalej będzie – mówi Dariusz Ciechanowski, rolnik z okolic Goniądza. – Myślę, że raczej pieniędzy nie otrzymamy.

 

Dlaczego? Bo nie ma podstawy prawnej. Za straty spowodowane przez dzikie ptactwo nie odpowiada nikt – ani skarb państwa, ani koła łowieckie.

– A zniszczone przez gęsi zasiewy pszenicy i pszenżyta, to dopiero początek naszych problemów – mówi Dariusz Ciechanowski. – Zaraz przylecą żurawie.

Rolnicy zabiegają o to, by państwo wypłacało odszkodowania za straty spowodowane przez ptactwo – tak jak ma to miejsce w przypadku szkód spowodowanych przez zwierzynę będącą pod ochroną, np. łosie.

Rolnicy prowadzący gospodarstwa w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego co roku odnotowują duże straty w uprawach wyrządzone przez łosie. Zwierzęta te jesienią wychodzą z terenu parku na pola rolników i żywią się oziminami i rzepakiem.

– Stado liczące  8-12 sztuk zwierząt potrafi zrobić spustoszenie – mówi Dariusz Ciechanowski. – Co roku łosie żywią się na moim polu, potrafią zniszczyć nawet kilkanaście hektarów zbóż  – Ale straty są szacowane przez przedstawicieli urzędu marszałkowskiego, którzy robią to rzetelnie, choć na pieniądze trzeba czekać około pół roku.

 

Rolnicy zabiegają więc o to, by podobnie traktowane były zniszczenia powodowane przez dzikie ptactwo, żeby odpowiadał za nie skarb państwa. Jeżdżą do Sejmu na posiedzenia komisji rolnictwa i próbują przekonać posłów do zmiany przepisów. Parlamentarzyści zapewnili ich, że zajmą się tym, ale dopiero wówczas, gdy  uporają się ze zmianą przepisów dotyczących prawa łowieckiego.

– Trzeba jeździć na sejmowe komisje rolnictwa, bo jeśli nie ma na nich rolników, sprawy które są dla nas istotne są przekładane na kolejne posiedzenia – tłumaczy Ciechanowski.

Gospodarze są bardzo zdesperowani, gdyż ostatni rok był dla nich bardzo trudny. Najpierw susza, później wymarznięcia ozimin, a teraz jeszcze ogromne szkody spowodowane przez ptactwo. Najgorsze jest to, że rolnicy muszą pokryć te straty z własnej kieszeni. 

 Warto wiedzieć

  • Szkody łowieckie można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to zniszczenia, których sprawcami są zwierzęta będące pod ochroną, np. łosie, żubry. Odszkodowania za nie płaci skarb państwa. I – jak mówią rolnicy – te rekompensaty są najbardziej zbliżone do realnych szkód. 
  • Druga grupa, to szkody wyrządzane przez zwierzęta łowne, np. dziki. W tym przypadku za szacowanie strat i wypłatę odszkodowań odpowiadają koła łowieckie (właściwe dla danego obszaru) . Dlatego odszkodowania przeważnie nie pokrywają strat poniesionych przez rolników.
  • Jest jeszcze trzecia grupa szkód – to te wyrządzane przez ptactwo: dzikie gęsi, żurawie, kruki. Za straty przez nie spowodowane nie ma komu zapłacić. 

Barbara Kociakowska

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 22.05.2018 o 07:00, Tomasz napisał:

Dziwi mnie, że nie ma kto płacić za szkody. Jest tyle organizacji walczących o prawa zwierząt i "przyjaciół" zwierząt. Może w końcu zaczną oni ponosić konsekwencje swoich "miłości" do zwierząt. Do tej pory robią dużo szumu, aktywiści zarabiają pieniądze, bo to już zawód, reszta zmanipulowana ich broni to czas ponosić koszty.

Zgłosić regulację do Sejmu , za negatywne skutki np. w ochronie przyrody płacą organizatorzy protestów, czyli organizacje ekologiczne.

T
Tomasz

Dziwi mnie, że nie ma kto płacić za szkody. Jest tyle organizacji walczących o prawa zwierząt i "przyjaciół" zwierząt. Może w końcu zaczną oni ponosić konsekwencje swoich "miłości" do zwierząt. Do tej pory robią dużo szumu, aktywiści zarabiają pieniądze, bo to już zawód, reszta zmanipulowana ich broni to czas ponosić koszty.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3