Falstart Barucha

Krzysztof Sokólski
Liu Wei w swoim debiucie w barwach Dojlid zawiódł. Chińczyk potrzebuje trochę czasu, żeby odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Liu Wei w swoim debiucie w barwach Dojlid zawiódł. Chińczyk potrzebuje trochę czasu, żeby odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W. Oksztol
Udostępnij:
Białystok. Inauguracja sezonu ekstraklasy tenisistów stołowych miała być wielkim wydarzeniem. I była. Z tym, że zabrakło w niej jednego - zwycięstwa Baruch Prokadr Dojlidy WSFiZ Białystok.

Przebudowany zespół Dojlid miał w sobotę sięgnąć po pewne zwycięstwo w spotkaniu z AZS Politechniką Rzeszów. Wielu kibiców liczyło na 3:0. Wynik rzeczywiście się sprawdził. Z tym, że w drugą stronę.

Przed meczem w hali Zespołu Szkół Rolniczych miała miejsce miła uroczystość. Szefowie białostockiego klubu uhonorowali osoby oraz firmy, które przyczyniły się do wywalczenia w minionym sezonie brązowych medali mistrzostw Polski. Na spotkaniu zjawiło się sporo oficjeli, a trybuny niemal do ostatniego miejsca wypełniły się kibicami spragnionymi wielkiego tenisa.

Emocje i zwycięstwo otwierające sezon miał zapewnić m.in. Chińczyk Liu Wei, o którym słychać opinie, że powinien stać się gwiazdą ligi. Tymczasem z dużej chmury spadł mały deszcz. W Chińczyku drzemią nieprzeciętne umiejętności, co pokazał w kilku wymianach z Tomaszem Lewandowskim. Jednak na razie 21-letni Wei sprawia wrażenie zagubionego chłopca. Najwyraźniej dopiero poznaje europejskie warunki. - On potrzebuje czasu - podkreśla trener Dojlid Jerzy Grycan. - W zasadzie jestem zadowolony z postawy Liu. Rozkręcał się z seta na set. O porażce zadecydowała końcówka czwartej partii, a końcówka seta to już jest loteria.

Wei przegrał 12:14 i cały pojedynek z Lewandowskim 1:3. Chińczyka nie należy jednak skreślać. - Posiada spore umiejętności. Z tym, że jeszcze jakiś miesiąc zajmie mu aklimatyzacja w naszym kraju - ocenia Paweł Chmiel, który latem zmienił barwy Dojlid na rzeszowski AZS.

Również Chmiel odebrał przed meczem okazjonalną pamiątkę z podziękowaniami za występy w poprzednim sezonie. Paweł (jego brat Piotr nie zagrał z powodu kontuzji) zrewanżował się... ogrywając Filipa Młynarskiego. Młynarski to nowa postać w Prokardzie. Debiut miał nieudany przegrywając 1:3.

- Nie spodziewaliśmy się tak ciepłego przyjęcia w Białymstoku. Dziękujemy szefowi klubu Mariuszowi Baruchowi. Mam nadzieję, że pozostaniemy w dobrych kontaktach, ale nie zmienia to faktu, że za stołem jesteśmy rywalami - tłumaczy Paweł Chmiel.

Przeciwnicy w sobotę byli lepsi. W ostatnim pojedynku Marcin Czerniawski przegrał 0:3 z Alanem Wosiem i niespodziewanym wynikiem 0:3 zakończył się cały mecz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie