FOTOWOLTAIKA. To musi się nadal opłacać! Jak zmienić prawo, by nie zaszkodzić polskim gospodarstwom domowym i firmom tworzącym przyszłość

Materiał powstał we współpracy z Firmą Revolt Energy
Ludzie masowo instalują panele fotowoltaiczne, bo każdy chce mieć prąd za darmo, a do tego czyste powietrze wokół. Rząd chce zmienić przepisy dotyczące fotowoltaiki, a jego pomysły zatrwożyły setki tysięcy Polek i Polaków korzystających już z energii słońca oraz miliony pragnących z niej korzystać. Niepokój zapanował także wśród przedsiębiorców zajmujących się nie tylko budową instalacji, ale i rozwijaniem tej wielce przyszłościowej technologii oraz kreowaniem najwyższych standardów jakości, jak partnerująca naszej redakcyjnej debacie firma Revolt Energy. Branża zatrudnia już 40 tys. osób i – jak podkreśla Anna Korecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii – ma wielkie znaczenie dla gospodarki, a zarazem walnie przyczynia się do wzrostu udziału odnawialnych źródeł energii w polskim miksie energetycznym. To superważne, bo jeśli ten udział będzie zbyt mały, zaczniemy płacić wielomiliardowe kary. Fotowoltaika ma więc same zalety, zarazem nikt nie kwestionuje faktu, że część dotyczących jej przepisów wymaga korekty. Jak to zrobić mądrze? Zapytaliśmy znakomitych ekspertów. Oto ich główne wnioski.

- Rozwój branży fotowoltaicznej jest bardzo potrzebny polskiej gospodarce, nie tylko przemysłowi, ale w równym stopniu wszystkich przedsiębiorcom oraz gospodarstwom domowym potrzebującym taniej, czystej i łatwo dostępnej energii. Tylko nieprzerwany, niezakłócony, stabilny wzrost branży fotowoltaicznej i całego sektora odnawialnych źródeł energii pozwoli Polsce przejść na jakże przez wszystkich pożądaną zieloną stronę, a równocześnie zwiększyć odporność i konkurencyjność polskiej gospodarki. Tylko wtedy, gdy nasze źródła energii będą niskoemisyjne, mamy szansę rozwijać się nadal w sposób dynamiczny i przyciągać nowe inwestycje, a nie tylko patrzeć, jak rozwijają się inni

- mówi Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii.

Jej resort doskonale zdaje sobie sprawę, że przepisy dotyczące rozliczania energii przez prosumentów wymagają zmiany, w tym dostosowania do regulacji unijnych, ale podkreśla z całą mocą, że ta zmiana nie może w żaden sposób zakłócić stabilnego rozwoju branży fotowoltaicznej.

- Potrzeba spokojnych działań i możliwie długiego czasu na dostosowanie się do nowych wymogów zarówno samych prosumentów, jak i przedsiębiorstw działających w tej branży, a także sieci energetycznych. Dlatego niezwykle istotne jest, aby korzystny dla prosumentów system opustów, być może zmodyfikowany, pozostał w naszym kraju jeszcze przez okres dwóch, trzech lat – tak, aby prosumenci, którzy do tej pory planowali podłączenie się do systemu i korzystanie z ekologicznych i ekonomicznych rozwiązań, mogli to zrobić w sposób niezakłócony i mieli gwarancję długoterminowych korzyści z inwestycji w odnawialne źródła energii – mówi wiceminister Anna Kornecka.

Jej kluczowe wnioski – dotyczące zwłaszcza prowadzenia odpowiednio długiego okresu przejściowego (z net-meteringiem) oraz 25-letnich gwarancji zachowania praw dotychczasowych użytkowników fotowoltaiki - w pełni podzielają inni uczestnicy naszej debaty: Żaneta Koźmińska, dyrektor zarządzająca firmy Revolt Energy, posłanka Jadwiga Emilewicz, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Gospodarki Zeroemisyjnej i Europejskiego Zielonego Ładu, była wicepremier i minister rozwoju firmująca rozsądny poselski projekt ustawy dotyczący rozwoju fotowoltaiki (skierowany w minionym tygodniu do sejmowej komisji), prof. Konstanty Marszałek, szef Centrum Fotowoltaiki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Nie zatrzymać fotowoltaiki, która daje Polsce i Polakom same korzyści

- Rynek fotowoltaiki bardzo dynamicznie się w Polsce rozwinął i cały czas galopuje, cały czas mamy bardzo duży popyt. Zapowiedziane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska zmiany, zakładające pogorszenie warunków dla prosumentów, spowodowały pewnego rodzaju panikę – zarówno u klientów indywidualnych, jak i firm. Pojawiło się groźne nie tylko dla branży, ale całej polskiej gospodarki poczucie, że za chwilę skończy się coś ważnego i nie będzie odwrotu. W dodatku panuje zgoda, że celem owych budzących wielkie kontrowersje propozycji nie jest usprawnienie rynku, tylko jego zatrzymanie

– komentuje Żaneta Koźmińska.

Uczestnicy debaty są w pełni zgodni, że takie zastopowanie rozwoju fotowoltaiki byłoby niewybaczalnym błędem i wielkim nieszczęściem dla Polski - i to w co najmniej kilku niezwykle ważnych obszarach:

  • Dla gospodarstw domowych, które czeka nieuchronna skokowa podwyżka cen energii pochodzącej ze źródeł tradycyjnych, zwłaszcza z węgla, ale też gazu
  • Dla przedsiębiorców (oraz instytucji samorządowych) borykających się już dziś z bardzo wysokimi kosztami energii z tradycyjnych źródeł, co drastycznie osłabia ich konkurencyjność (a w niektórych przypadkach prowadzi do ograniczenia inwestycji lub w ogóle wycofania się z Polski)
  • Dla europejskiej transformacji energetycznej (Zielonego Ładu) – Polska zobowiązała się do redukcji emisji CO2, a nie da się ich zrealizować bez wydatnego zwiększenia produkcji energii ze źródeł odnawialnych; fotowoltaika odgrywa w tym wiodącą rolę
  • Dla branży fotowoltaicznej w Polsce, która stała się kuźnią innowacji technologicznych, jakże pożądanych w nowoczesnej gospodarce – właśnie one dają dziś przewagę konkurencyjną i zapewniają mieszkańcom danego kraju lepszą przyszłość (przykładem jest Revolt), a zarazem pozwalają myśleć o globalnej ekspansji opartej na własnych pomysłach, a nie montażu cudzych
  • Dla polskiej nauki, która we współpracy z przedsiębiorcami tworzy innowacje w obszarze fotowoltaiki
  • Dla walki o jakość powietrza w Polsce (w tym realizacji rządowego programu Czyste Powietrze); jak wiadomo, jakość ta jest w sezonie grzewczym katastrofalna m.in. na większym obszarze turystycznej Małopolski, a fotowoltaika w korelacji z pompami ciepła stała się jednym ze skutecznych narzędzi rewolucyjnej wręcz poprawy.

- Wybór wydaje się więc oczywisty: przepisów dotyczących fotowoltaiki nie wolno gwałtownie i nagle zmieniać, należy natomiast je wygładzić, dopasowując do wymogów unijnych. Polacy nie mogą zostać z wrażeniem, że ledwo parę lat temu coś zostało nam dane, ledwo zaczęliśmy czerpać z tego korzyści, a już musimy z tego rezygnować. A dziś silne jest poczucie niesprawiedliwości społecznej, że na owe korzystne rozwiązania załapała się tylko garstka wybrańców, a reszta zostanie pozbawiona szans. Firmy dostarczające rozwiązania związane z fotowoltaiką oczekują zatem, że rząd zapewni ludziom poczucie bezpieczeństwa i zaproponuje zmiany, które z jednej strony są koniecznością, ale z drugiej mogą ten rynek usprawnić, a nie go zabić

– podkreśla dyrektor zarządzająca Revolt.

Zwraca uwagę, że wszystkie, zwłaszcza głębokie, korekty w systemie rozliczeń energii wymagają czasu, wytrwałej edukacji, wysiłku informacyjnego, by klienci mogli uzyskać wiedzę i zrozumieć nowe zasady. Każda gwałtowna zmiana, nawet świetnie przygotowana, ale źle lub niewystarczająco komunikowana, spowoduje szkody – dla wszystkich. Również dla państwa, które ją zainicjowało, bo zamiast kwitnącej przyszłościowej gałęzi gospodarki i licznych prywatnych inwestycji gospodarstw domowych będzie miało zapaść na wszystkich frontach.

- Dajmy szansę branży, dajmy szansę firmom, dajmy szansę konsumentom, żeby nauczyli się nowego systemu i po prostu go zrozumieli – apeluje Żaneta Koźmińska.

Profesor Konstanty Marszałek, AGH:

  • - Jesteśmy jako ludzkość w takiej samej sytuacji jak w XIX wieku, kiedy przechodziliśmy z oświetlenia świecami na oświetlenie ropą naftową czy innymi źródłami. Teraz, ponieważ nie jest nas miliard, tylko jest nas 8 czy 10 miliardów, zapotrzebowanie energetyczne świata rośnie i będzie jeszcze rosło. Są prognozy, jaką ilość energii musimy sobie jako ludzkość zapewnić. Mamy z jednej strony ograniczone źródła kopalne i musimy się liczyć z tym, że wcześniej czy później one się skończą. Pamiętajmy przy tym, że spalanie paliw kopalnych silnie wpływa na zmiany klimatyczne, które są dla nas, ludzi, bardzo niebezpieczne. Z drugiej strony mamy słońce, które będzie żyło znacznie dłużej niż ludzkość i jego energia płynie do nas cały czas i jest to niewyczerpane źródło energii – i dla gospodarstw domowych, i dla firm. Czerpanie tej energii nie wpływa negatywnie na klimat.
  • - Efektywność fotowoltaiki stale rośnie, a zarazem spadają ceny urządzeń. Nic dziwnego, że znajduje ona coraz powszechniejsze zastosowanie zarówno w wielkich farmach fotowoltaicznych, pracujących głównie na potrzeby przemysłu, jak i w gospodarstwach domowych. Widać to w Niemczech, widać w Austrii, widać w Chinach - nota bene chiński minister zapowiedział, że w połowie obecnego stulecia kraj ten przejdzie w całości na odnawialne źródła. Unia Europejska ma też swój plan i my, jako Polska, jesteśmy integralną częścią tego planu. Podjęliśmy konkretne zobowiązania. Nie możemy się od globalnych trendów w żaden sposób odgrodzić, tylko musimy za nimi nadążać.
  • - Krajowe sieci elektroenergetyczne wymagają olbrzymich inwestycji, rozbudowy i modernizacji, ze świadomością, że zmierzamy do modelu, w którym 30 procent, a może i 50 proc. energii będzie produkowane lokalnie. Są na to duże unijne środki i trzeba je zacząć mądrze wykorzystywać już dziś. Mądrze, czyli w interesie podatników, z których kieszeni te środki przecież pochodzą. Jestem pewien, że od przyszłości, o której tutaj rozmawiamy, nie ma odwrotu.

Jadwiga Emilewicz, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Gospodarki Zeroemisyjnej i Europejskiego Zielonego Ładu, była wicepremier i minister rozwoju firmująca rozsądny poselski projekt ustawy dotyczący m.in. rozwoju fotowoltaiki:

  • - Jesteśmy po pierwszym czytaniu projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustawach. Firmowany przeze mnie projekt uzupełnia rynek i nie jest konkurencją w stosunku do rządowego przedłożenia ministra klimatu. Nad tym projektem pracowałam jeszcze w zespole międzyresortowym w ministerstwie reprezentowanym dzisiaj z panią minister Kornecką. W poselskim projekcie są trzy kluczowe elementy. Pierwszy z nich dotyczy zmiany modelu funkcjonowania prosumentów indywidualnych. Dynamiczny wzrost, o którym mówi Andrzej Guła, to przecież nie tylko korzystny system dopłat oraz rozliczeń (opustów), ale też wprowadzona przez nas w poprzedniej kadencji ulga termomodernizacyjna. Jest jasne, że właśnie infrastruktura prawna polityk publicznych doprowadziła do opisywanej dziś rewolucji, w efekcie której - według danych Agencji Rynku Energii – mieliśmy w maju tego roku prawie 600 tys. prosumentów.
  • - Łączna moc instalacji fotowoltaicznych to niemal 3700 megawatów. To jest też bardzo istotny element naszego miksu energetycznego, ciągle niewystarczającego, ale warto powiedzieć, że to właśnie fotowoltaika sprawiła, że zbliżyliśmy się do polskiego celu OZE. W 2020 roku mieliśmy już 18 proc. energii wyprodukowanej ze źródeł odnawialnych. 36 procent z tego to była fotowoltaika. Nie tylko ta demokratyczna, nie tylko ta obywatelska, ale także ta wielkoskalowa.
  • - Projekt, który mam przyjemność prowadzić w Sejmie, zakłada pewne korekty w zakresie prosumentów indywidualnych. Branża, poważne firmy, są świadome tego, iż konieczna jest profesjonalizacja rynku, aby prosument był istotnie prosumentem – produkując tyle prądu, ile jest potrzebne na jego własne potrzeby. Ważne jest, by kolejne instalacje były do udźwignięcia dla sieci elektroenergetycznych. Ważne jest, by koszty, jakie kreuje prosument, nie były przerzucane na innych uczestników rynku. Chodzi przede wszystkim o opłatę dystrybucyjną. Nasz projekt wprowadza zasadę tak zwanego net-meteringu, czyli rozliczenia energii jeden do jeden, ale przy uwzględnieniu opłaty dystrybucyjnej przez prosumenta. To rozwiąże m.in. powszechny dziś problem przewymiarowania instalacji w domach jednorodzinnych, co jest coraz większym wyzwaniem dla sieci elektroenergetycznych.
  • - Wprowadzenie opłaty kogeneracyjnej, opłaty OZE, której dzisiaj prosumenci nie płacą, sprawi, że system rozliczeń będzie nieco mniej korzystny dla gospodarstwo niż dzisiejszy odpustowy. Ale zważmy, że dzisiaj w Europie nie ma drugiego tak hojnego systemu wsparcia, a rynek jest już na takim poziomie, że ta nasza korekta tak naprawdę go nie zahamuje, czyli nie sprawi, że zapał do tego, aby stać się prosumentem, wygaśnie. Co ważne: nasze rozwiązania urynkawiają zasady rozliczeń, co jest w pełni zgodne z dyrektywą unijną, a więc tym, czym uzasadnia zmiany minister klimatu.
  • - Zgodziliśmy się - sięgam do swoich notatek z posiedzenia sejmowej komisji - na poprawkę, zgodnie z którą system net-meteringu będzie funkcjonował do 1 stycznia 2024 roku, z gwarancją nienaruszalności prawa nabytych przez 25 lat, bo na tyle szacuje się czas pracy montowanych dziś instalacji.
  • - Zakładamy, że ustawę przeprocedujemy w Sejmie we wrześniu, a zatem od 1 stycznia ruszy net metering dla nowych klientów i będzie obowiązywał do 1 stycznia 2024 roku. Do tego czasu zostałby precyzyjnie opracowany system net-billingu, czyli urynkowienia, na które dziś jeszcze samo ministerstwo klimatu nie jest gotowe.
  • - Nasz poselski projekt zawiera także rozwiązania dla budynków wielorodzinnych, dla spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot mieszkaniowych. Wprowadzamy tu pojęcie prosumenta zbiorowego. Zakłada ono możliwość zarówno wspólnego zasilania, jak wspólnego rozliczania się spółdzielców czy wspólnot. Prosument zbiorowy będzie dotyczył instalacji do 50 kilowatów.
  • - Nasz projekt wprowadza też inną ważną kategorię: prosumenta wirtualnego. Da on możliwość korzystania z taniej i czystej energii tym, którzy własnego dachu nie posiadają, bądź też, którzy w cyklu swojego życia będą się na przykład przeprowadzać i te prawa nabyte będą mogli ze sobą zabrać. Chodzi także o to, by np. kampusy uniwersyteckie, które mają akademiki i zaplecze w miastach, a jednocześnie posiadają działki poza terenem gminy, mogły na tych terenach stawiać instalacje, a potem rozliczać wyprodukowany w nich prąd z tym, co zużywają na terenie miast.
  • - Rozwój energetyki rozproszonej zdecydowanie zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Polski. Jest oczywiste, że duże generatory ulokowane w kilku miejscach w Polsce są znacznie łatwiejsze do szybkiego zhakowania przez wroga, do wyłączenia, niż tysiące czy miliony mniejszych rozmieszczonych w całym kraju.

Andrzej Guła, Polski Alarm Smogowy:

  • - Rozwój fotowoltaiki prosumenckiej niewątpliwie jest bardzo korzystny dla rozwiązania problemu zanieczyszczenia powietrza w Polsce, a to dlatego, że panele fotowoltaiczne występują coraz częściej w powiązaniu z pompami ciepła. W rządowym programie Czyste Powietrze 18 proc. ludzi decyduje się na wymianę starego kotła węglowego na pompę ciepła skorelowaną z instalacja fotowoltaiczną do wytwarzania własnego prądu. Dlatego też my widzimy ogromną szansę w rozwoju instalacji fotowoltaicznych właśnie w realizowaniu celów polityki ochrony powietrza.
  • - Na rynku instalacji prosumenckich obserwowaliśmy w ostatnich latach fenomenalny rozwój. W tej chwili mamy ok. 600 tys. gospodarstw domowych, które zostały już prosumentami, a niedawno przeprowadzone badania wskazują, że blisko 70 proc. gospodarstw domowych zamieszkujących domy jednorodzinne chce zostać prosumentami w ciągu najbliższych trzech lat. To blisko 4 miliony domów! Dlaczego ta fotowoltaika stała się tak bardzo atrakcyjna? Powody są dwa: rozwój technologiczny sprawił, że ceny paneli fotowoltaicznych spadły i ich dostępność wzrosła; mamy równolegle szereg realnych zachęt, stworzonych w Polsce na przestrzeni ostatnich lat. Chodzi o bardzo atrakcyjny system rozliczeń z prosumentami, czyli system opustów, oraz system dopłat do inwestycji w postaci programów takich jak „Mój prąd”. To wszystko wyzwoliło olbrzymie zasoby obywatelskiej – nomen omen – energii na rzecz zmiany, której przecież wszyscy bardzo chcemy: zyskujemy tani prąd i zarazem czyste powietrze.
  • - Propozycja, która z początkiem czerwca została przedstawiona przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiadała likwidację systemu opustów od 1 stycznia 2022 roku. Od razu stało się jasne i oczywiste, że takie gwałtowne ruchy są bardzo szkodliwe. Wybuchła panika na rynku, bo każdy chce się jeszcze załapać na atrakcyjny system opustów; nota bene winduje to ceny paneli fotowoltaicznych. Widzimy, że intencją tej propozycji MKiŚ było ograniczenie dynamiki wzrostu liczby instalacji prosumenckich i energetyki obywatelskiej. Jako PAS nie negujemy potrzeby zmian w systemie rozliczeń, natomiast jesteśmy absolutnie przeciwni tak gwałtownym zmianom na rynku.
  • - Wydaje się, że bardzo rozsądny głos wszystkich zainteresowanych rozwojem fotowoltaiki i zielonej energetyki, energetyki rozproszonej, sprawił, iż – wedle zapowiedzi ministra klimatu - resort zrezygnował z likwidacji systemu opustów od 1 stycznia 2022 roku. Natomiast nie znamy jeszcze przyszłego modelu i nie wiemy, jak będą wyglądać rozliczenia prosumentów. Mamy w Sejmie dwa projekty ustaw: ministerstwa oraz poselski, firmowany przez Jadwigę Emilewicz. Bardzo kibicuję temu drugiemu i mam nadzieję, że to będzie właśnie podstawa do wypracowania nowych korzystnych rozwiązań dla prosumentów.
  • - Ważne, byśmy jak najszybciej poznali szczegóły konkretnych przepisów, bo niepewność na rynku na pewno nie służy nie tylko rozwojowi fotowoltaiki, ale w ogóle rozwojowi energetyki obywatelskiej oraz równie ważnej sprawie czystego powietrza. Wciąż mamy w Polsce w domach około 3 mln urządzeń opalanych węglem i innymi paliwami stałymi, które będą musiały być w najbliższych latach wymienione. Model, gdzie z jednej strony Kowalski wybiera fotowoltaikę, bo daje mu dostęp do taniego prądu, a z drugiej decyduje się na utrzymanie kopciucha, bo może w nim wytwarzać w sposób tani energię cieplną, nie powinien być w żaden sposób promowany. Trzeba z nim skończyć. Natomiast wszelkie modele wiązania fotowoltaiki z odnawialnymi źródłami ciepła godne są wszelkiego wsparcia.
  • - Nasza rekomendacja jest taka, żeby rozwijać energetykę prosumencką w Polsce. Ona potrzebuje absolutnie stabilnych warunków wsparcia, przede wszystkim przewidywalnego systemu prawnego, a to, co się wydarzyło na przestrzeni ostatniego miesiąca, ciężko nazwać tworzeniem przewidywalności. Potrzeba spokoju, potrzeba wielkich inwestycji w sieci elektroenergetyczne oraz zmiany modelu funkcjonowania tych sieci. Kierunek jest na całym świecie jednoznaczny, natomiast w Polsce wciąż nie ma poważnej, fundamentalnej politycznej decyzji – czy my podążamy ze światem, budując konkurencyjną niskoemisyjną gospodarkę, rozwijając energetykę prosumencką, czy też raczej chcemy takie zmiany wyhamowywać, niejako próbując zawrócić kijem Wisłę. Widzimy dziś, że prawdziwą intencją zaproponowanych w ostatnich tygodniach zmian było wyhamowanie przyrostu nowych prosumentów w Polsce. To absurd. My jako Polska musimy przyspieszyć zmiany w tym kierunku.
  • - Projekt firmowany przez Jadwigę Emilewicz budzi tu wielkie nadzieje na wyjście z groźnego impasu, ale te nadzieje się ziszczą tylko wówczas, jeśli komisja, do której trafił, nie okaże się klasyczną zamrażarką. Trzymamy za słowo, że on będzie procedowany tuż po wakacjach i wejdzie w życie, bo przewidywalność i stabilność tego rynku jest absolutnie kluczowa, jeżeli chcemy myśleć w Polsce o budowie solidnej energetyki prosumenckiej, potrzebnej Polkom i Polakom z oczywistych przyczyn ekonomicznych, a jednocześnie dla osiągnięcia celu, jakim jest czyste powietrze.

Żaneta Koźmińska, Revolt Energy

  • - Fotowoltaika galopuje, mamy za sobą cztery lata dynamicznego rozwoju branży. 2017 rok to był taki start, gdy ludzie zaczęli nabierać świadomości, że to jest niezwykle korzystne rozwiązanie. Dzisiaj rynek oceniany jest na około na 35 tys. miejsc pracy. I cały czas rośnie, a nie mówimy tylko o handlowcach, mówimy o monterach, mówimy dekarzach, elektrykach, o całym zapleczu administracyjnym w bankowości. Jesteśmy w momencie, gdy zachodzi profesjonalizacja branży, wypracowywania standardów, przede wszystkim jakości i bezpieczeństwa.
  • - Revolt należy do grupy Blachotrapez. To olbrzymia spółka polska zajmująca się dachami, z piękną pięćdziesięcioletnią tradycją wybitnego profesjonalisty. Rafał Michalski, który zarządza grupą, podjął decyzję o zaangażowaniu w fotowoltaikę. Kiedy mnie zatrudniał, poprosił o jedno: by to, co jest wyróżnikiem Blachotrapezu, stało się niejako genetyczną cechą Revolt. A więc dbałość o wysokiej jakości produkty, wydłużone gwarancje, montaże i realizacje na najwyższym poziomie, „ponieważ my, zarządzający spółkami, śpimy krótko, ale lubimy spać spokojnie”. Postanowiliśmy zostać wyznacznikiem jakości na rynku, nadawać mu kierunek, ale przede wszystkim zacząć ten rynek edukować. Mnóstwo energii spożytkowujemy na edukację dekarzy, elektryków.
  • - Możemy łączyć bardzo długą gwarancję na dach z gwarancją na fotowoltaikę i zapewnić klienta, że ów dach nie będzie przeciekał, ani że nie porazi go prąd. Podejmujemy też szereg inicjatyw badawczo-rozwojowych. Szukamy najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych i wdrażamy je na rynku polskim. Staramy się przyzwyczajać Polaków do tego, żeby żądali dla siebie jakości, efektywnych technologii, ponieważ to będzie procentowało w kolejnych 25 latach. Chodzi o niezawodność i święty spokój.
  • - Bez odpowiednich rozwiązań legislacyjnych właściwie nie mielibyśmy szans na rozwój tej branży. Ja sama pracuję w niej od 2007 roku. Wcześniej zajmowałem się biogazowniami. W 2011 roku już mieliśmy pierwsze symptomy rozwoju fotowoltaiki w Polsce. Następnie brak rozwiązań legislacyjnych przystopował tę branżę aż prawie do roku 2016-2017, kiedy wyszedł system opustów i kiedy rzeczywiście zaczęło się to opłacać. Więc apeluję: nie odbierajmy naszym obywatelom możliwości montowania fotowoltaiki i korzystania z tego systemu. Mówię to w interesie klientów, którzy chcą mieć oszczędności na energii, ale też w imieniu firm dostarczających rozwiązania na rynek. Ledwie branża zdążyła wystartować, a już ma być wyhamowana.
  • - To nie jest tak, że my jesteśmy przeciwko zmianom w systemie rozliczeń. Wiemy, że są one konieczne. Jednakże gwałtowność wprowadzenia tych zmian spowoduje, że zablokujemy tę branżę na kolejne 2, 3, 4 lata. Dlatego, że ludzie będą musieli na nowo nabrać świadomości i zrozumieć to, co się wydarzyło. Bez odpowiednio długiego vacatio legis, bez funkcji edukacyjnej, bez wyjaśnienia ludziom, dlaczego coś zmieniamy i jak, nawet najlepsze pomysły spalą na panewce. Również firmy muszą mieć czas na dostosowanie się do nowych wymogów i warunków.
  • - Firmy w naszej branży powołane zostały po to, by zarabiać i rozwijać się gospodarczo, zapewniać ludziom miejsca pracy. W przypadku gwałtownej zmiany systemu – i to takiej, której ludzie nie zrozumieją – 90 procent firm z tego rynku po prostu zniknie. I naprawdę zrobi się krucho. To jest bardzo niebezpieczna sytuacja. Nie możemy absolutnie na coś takiego pozwolić. Ja apeluję o to, żeby oczywiście wprowadzać zmiany, modernizować system, ale w bardzo mądry, racjonalny sposób, który pozwoli się zarówno dostosować klientom, ale też firmom do tych rozwiązań, żeby one po prostu otrzymały też płynność gospodarczą i finansową. Oraz by mogły wprowadzić produkty, które są ściśle związane z rozwojem naszej branży, np. magazyny energii. Z powodu spowodowanej przez zapowiedź zmian paniki i chaosu to, co pojawiło się na polskim rynku teraz, to jest głownie – za przeproszeniem – chłam. A naszą ambicją powinno być proponowanie Polakom najlepszych rozwiązań. To jest i zawsze pozostanie genetyczną cechą Revolt i całej grupy Blachotrapez. Dlatego apelujemy do decydentów o opamiętanie: legislacja, zmiany - jak najbardziej, ale w ścisłej uczciwej konsultacji z firmami, które tą branżą się zajmują.
  • - Plan, który tutaj dzisiaj został zarysowany w wypowiedziach pani minister Korneckiej i pani poseł Emilewicz, jest rozsądny. Dwa – trzy lata vacatio legis do wprowadzenia zmian to jest wystarczający okres, byśmy i my, przedsiębiorcy, zdążyli się przygotować, i obywatele zdołali zrozumieć, o co chodzi w nowym systemie. Potrzebne są odpowiednie kampanie informacyjne, musi wręcz powstać program edukacyjny w ramach kampanii społecznych dla przyszłych prosumentów. Jest nadzieja, że tak się stanie i że my tego harmonogramu legislacji faktycznie dopilnujemy. W przeciwnym razie branżą fotowoltaiki zostanie wyhamowana i to będzie miało szereg fatalnych konsekwencji, zarówno dla biznesu, jak i rynku pracy, ale też Polski jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej. Zobowiązaliśmy się do posiadania odpowiedniego udziału energii odnawialnej w ogólnym energetycznym bilansie kraju. To nam się do tej pory nie udało. Tyka bomba, wiszą nad nami gigantyczne kary - liczone już w miliardach euro. To nie jest czas na zatrzymanie branży, która ciągnie OZE w Polsce do przodu.

Obejrzyj całą debatę:

Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii:

  • - Już od jakiegoś czasu dużo się mówiło o tym, że system odpustowy musi zostać w jakiś sposób zreformowany i my już od wielu miesięcy pracowaliśmy nad właśnie propozycją dotyczącą net meteringu, który miałby go zastąpić. Kiedy ukazał się projekt Ministerstwa Klimatu i Środowiska, od razu Ministerstwo Rozwoju Pracy i Technologii złożyło swoje uwagi w konsultacjach, uzgodnieniach międzyresortowych. Postulowaliśmy jeszcze w czerwcu, żeby system opustowy został zastąpiony systemem net-meteringowym i w tym zakresie bardzo nas cieszy stanowisko Ministerstwa Klimatu, które rzeczywiście zapowiedziało, że ten system będzie obowiązywał przez najbliższe trzy lata. To już daje horyzont czasowy, w którym można racjonalnie przygotować się do tego, w jaki sposób będzie wyglądał nowy system, po 2024 roku.
  • - Co istotne, w 2024 roku zacznie obowiązywać rozporządzenie o rynku energii, które przewiduje rozliczenia na podstawie giełdowych cen energii, nawet godzinowe. I to jest niezwykle istotne, żeby się właśnie w takim horyzoncie czasowym dłuższym do tego rozporządzenia przygotować, więc bardzo pozytywnie oceniamy zgłoszony projekt poselski. On musi zostać nałożony na rozwiązania, które zaproponowało ministerstwo Klimatu i Środowiska
  • - W Krajowym Planie Odbudowy mamy co najmniej kilka świetnych projektów finansowania działań dotyczących OZE w budynkach mieszkaniowych, wielorodzinnych.
  • - Net-metering, uwzględnienie prosumenta zbiorowego, prosumenta wirtualnego to są kluczowe postulaty z projektu poselskiego, które podzielamy i w tym zakresie nie wyobrażamy sobie jako resort rozwoju, by propozycja ustawy Ministerstwa Klimatu i Środowiska ich nie uwzględniła.
  • - Polska przechodzi właśnie z pierwszej fazy rozwoju energetyki rozproszonej – budowy źródeł do fazy drugiej – MĄDREJ budowy źródeł OZE i racjonalnej ich eksploatacji. Jak umożliwić rozwój zharmonizowany z (powolną) modernizacją systemu KSE i sieci dystrybucyjnych a jednocześnie odpowiadający na oczekiwania społeczne oraz konieczność transformacji energetycznej – to jest właśnie kluczowe zagadnienie. Oczywiste jest, że podstawą jest tu gruntowna przebudowa sieci i systemów zarządzania energią, ale jest to proces z natury rzeczy wolny i długotrwały. A Polska nie ma już czasu. Energia drożeje, konkurencyjność przedsiębiorstw jest zagrożona, zmiany klimatyczne narastają, szkody wynikające ze smogu – również. Dziś spróbujmy się skupić na podstawowych wymaganiach warunkujących racjonalne zwiększanie potencjału źródeł OZE.
  • - Fotowoltaika, a szerzej – instalacje OZE to kwestia wieloaspektowa. Dotyczy bardzo wielu obszarów gospodarki. Z jednej strony mamy indywidualnych małych inwestorów z ich mikroinstalacjami, czy też przedsiębiorców z własnymi instalacjami OZE albo inwestorów profesjonalnych, uczestniczących w rynku energii, z drugiej – producentów urządzeń, deweloperów projektów, instalatorów. A pamiętać należy też o sieciach elektroenergetycznych – przesyłowych i dystrybucyjnych, a także całym systemie elektroenergetycznym kraju, które wymagają modernizacji i nie nadążają za rozwojem energetyki rozproszonej. Zależnie więc od aspektu, w jakim rozpatrujemy zagadnienie, różne stają się priorytety.

Zaczynając więc od firm kluczowych dla przyszłości gospodarki – przemysł potrzebuje źródeł energii odnawialnej i to już teraz, w najbliższej przyszłości. Tu nasuwają się zagadnienia:
- budowy własnych źródeł OZE, w tym wykorzystanie terenów przemysłowych. Potrzebna jest deregulacja procedur planowania źródeł OZE na terenach przemysłowych, usprawnienie procesu przygotowania inwestycji i uzyskania pozwolenia na budowę źródeł czy też decyzji środowiskowych.
- ułatwienia dla kontraktów CPPA, w tym liberalizacja „linii bezpośredniej”, co zresztą jest wskazane wyraźnie w dyrektywie RED II.

Wszyscy wiemy, ze ceny energii znacząco rosną a przy naszym krajowym miksie energetycznym – będą rosnąć także w przyszłości. Ale to nie jedyna motywacja do budowy własnych źródeł energii odnawialnej w przemyśle. Większość inwestorów prowadzących w Polsce działalność lub planujących ją rozpocząć – oczekuje dostępu do niskoemisyjnych źródeł energii. Powodem jest wymaganie redukcji śladu węglowego – korporacyjne, ale także oczekiwane przez partnerów biznesowych. Odpowiedzią na to jest oczywiście budowa własnych źródeł OZE, ale też zakup energii z istniejących instalacji, np. farm wiatrowych czy PV. Zakup bezpośredni (fizyczny) czy też wirtualny, za pośrednictwem sieci. To także redukcja zapotrzebowania na energię, zapotrzebowania na moc szczytową, dostosowanie produkcji do podaży i cen chwilowych energii, wzrost autokonsumpcji, świadczenie usług bilansujących.

Przemysł jest głównym odbiorcą energii, a cena i jakość energii dla niego - znacząco wpływa na całą gospodarkę. Z satysfakcją widzę, że powstają nowe inicjatywy, łączące klastry energii z lokalnym przemysłem, nawet tym o dużej skali. Taka współpraca, jak również współpraca firm sektora MŚP w postaci przemysłowych klastrów energii – to doskonały kierunek rozwoju, umożliwiający nie tylko redukcję cen energii, ale także lokalne jej bilansowanie oraz poprawę parametrów sieciowych. Nie można też zapomnieć, że duże przedsiębiorstwa dysponują wysoko kwalifikowaną kadrą energetyków, których współpraca z klastrami może dać korzyści obu stronom.

Przewiduje się w KPO i programie Feniks wiele obszarów wsparcia, jednak chcielibyśmy by było ono skierowana przede wszystkim do tych przedsiębiorstw, które rozwijają OZE jak najmniej zakłócając system elektroenergetyczny. A nawet stwarzają swoją działanoscią dodatkowe miejsce w systemie dla nowych instalacji OZE poprzez racjonalną gospodarkę energią.
Resort nasz, uczestnicząc w programie Gospostrateg KlastER, przygotowuje m.in. analizy dotyczące metodyki wynagradzania usług sieciowych świadczonych przez takie organizacje (klastry przemysłowe) systemowi. Liczymy, że ich wdrożenie umożliwi przyspieszenie rozwoju energetyki rozproszonej.

Rozwój gospodarki w oparciu o Zielony Ład, czy też jak to nazwano Zieloną Rewolucję – to także rozwój własnych, krajowych wytwórców urządzeń do budowy OZE. W przypadku fotowoltaiki naturalne jest rozwijanie np. firm budujących systemy mocowań, falowniki, systemy zarządzania energią, magazynów energii. Oczywiście też pompy ciepła – to znakomite uzupełnienie domowej mikroinstalacji. Zwłaszcza dla prosumentów potrzebne są narzędzia do optymalizacji konsumpcji energii w domu, w korelacji z cenami energii i jej własną produkcją.

W ostatnich latach gwałtownie wzrosła liczba firm zajmujących się montażem fotowoltaiki w domach. To dobrze, ale trzeba pamiętać by ilość nie zniszczyła jakości. Bardzo szybki montaż, bez zwracania na potrzeby gospodarstw domowych, profile zużycia energii, bez analizy otoczenia, choćby sąsiedzkich instalacji – często skutkuje rozczarowaniem użytkownika i marnowaniem tak wytworzonej energii. Trzeba więc zacząć tworzyć pewne bariery i wymagania wobec tych firm, gwarantujące podwyższenie jakości instalacji. Z drugiej strony – musimy pamiętać, ze zbyt gwałtowne działania legislacyjne mogą spowodować załamanie tego rynku i dziesiątki tysięcy osób postawić przed koniecznością przekwalifikowania.

  • W ten sposób przeszliśmy do kolejnego obszaru – prosumentów. Prosumenci potrzebują jasno zdefiniowanej perspektywy systemu rozliczeń, w tym także metody wprowadzania rozliczeń rynkowych. Wszyscy mamy świadomość, że w niedalekiej przyszłości konieczne będzie wdrożenie systemu opartego o bardziej rynkowe rozliczenia instalacji prosumenckich. Jednak taka zmiana nie może nastąpić gwałtownie i bez zapowiedzi.
  • Stąd też dobry wydaje się pomysł, by nowy system net-billingu był wprowadzany w ustawie z długim vacatio legis. Pozwoli to nie tylko wypracować metody działania, ale także przygotować i rozpropagować systemy do zarządzania energią w domach, umożliwiając efektywne jej wykorzystanie. Zbyt gwałtowna zmiana sposobu rozliczeń skutkowałaby chwilowym gwałtownym wzrostem (przed wdrożeniem) a potem zatrzymaniem ruchu prosumenckiego i, oczywiście, masowym upadkiem firm działających na nim. Zamiast tego warto wprowadzić stopniowe zwiększanie wymagań jakościowych co do mikroinstalacji, rozwijanie edukacji prosumentów i tworzenie naturalnego rynku.
  • Dodatkowo, trzeba wziąć pod uwagę, że samorządy są obecnie w trakcie realizacji projektów parasolowych w zakresie OZE a wiele z nich obejmuje budowę mikroinstalacji. Przy zbyt gwałtownym wprowadzeniu daleko idących zmian osiągniemy efekt, gdy część beneficjentów trafi do starego systemu a część do nowego, co spotka się z pewnością z dużą reakcją społeczną.
  • No i warto pamiętać, że prosumentami są także instytucje publiczne – dla nich wprowadzenie modelu sprzedaży energii jest praktycznie wykluczeniem ich z grona prosumentów.
  • Dużą rolę będą miały do odegrania społeczności energetyczne, agregatorzy i – znowu – klastry energii. Inicjatywy klastrowe powinny „zapanować” na lokalnym rynku nad energią produkowaną przez prosumentów, stworzyć lokalnych agregatorów i, we współpracy z większymi podmiotami – osiągnąć bardziej zbilansowany lokalny rynek energii.

Partnerem debaty był: www.revoltenergy.eu

Dodaj ogłoszenie