Funkcjonariusz Aresztu Śledczego miał strzec więźnia w szpitalu. Upił się razem ze znajomym

(ika, luk)
Incydent miał miejsce na początku marca. Jak ustaliliśmy, osadzony w białostockim areszcie trafił z niego do szpitala na kilkudniowy zabieg.
Incydent miał miejsce na początku marca. Jak ustaliliśmy, osadzony w białostockim areszcie trafił z niego do szpitala na kilkudniowy zabieg. Anatol Chomicz
Funkcjonariusz Aresztu Śledczego w Białymstoku miał strzec więźnia, który przyjechał na zabieg do szpitala. Na służbie upił się. Został wyrzucony z pracy i usłyszał prokuratorskie zarzuty.

W podlaskiej służbie więziennej co roku odbywa się około 40 takich konwojów, ale podobnego przypadku tu nie pamiętają.

- Dla takich osób nie ma miejsca w naszych szeregach. Mężczyzna dostał decyzję o wyrzuceniu ze służby - mówi mjr Michał Zagłoba z Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Białymstoku.

Wydalony strażnik z 7-letnim stażem usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień.

Zobacz też Lekarz wyrzucił pacjenta, bo ten dochodzi prawdy

- Jest podejrzany o to, że w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym, pełniąc obowiązki funkcjonariusza służby więziennej, podczas sprawowania nadzoru nad skazanym, znajdował się w stanie nietrzeźwości, czym działał na szkodę interesu publicznego - tłumaczy Wojciech Zalesko, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.

Incydent miał miejsce na początku marca. Jak ustaliliśmy, osadzony w białostockim areszcie trafił z niego do szpitala na kilkudniowy zabieg. Zgodnie z procedurą, przed wyjazdem z jednostki, dwaj konwojujący go uzbrojeni funkcjonariusze byli poddani badaniu, które wykazało, że są trzeźwi. 32-latek upił się w szpitalu razem ze znajomym. Na zapisie z monitoringu widać jak słania się na nogach. Miał ponad 2 promile w organizmie. Jego zachowanie zwróciło uwagę dozorcy. Widząc, że strażnik ma broń, posadził go na krześle i zadzwonił na policję.

Zobacz też Sokółka. Są chwile, że chciałabym wyrzucić synka przez okno

- Sytuacja stwarzała zagrożenie dla pacjentów i personelu. Cieszymy się, że zakończyła się dobrze. Nasz pracownik zareagował właściwie i powiadomił odpowiednie służby - mówi Katarzyna Malinowska -Olczyk, rzecznik USK w Białymstoku.

Za to dozorca otrzymał list pochwalny od dyrektora i premię pieniężną.

Zobacz też Codziennie nowe wydanie plus.wspolczesna.pl

  • czytasz codzienne treści z gazety w internecie
  • oglądasz dodatkowe zdjęcia i filmy
  • korzystasz z serwisu bez agresywnych reklam
  • masz dodatkowy dostęp do
  • czytasz e-wydanie gazety w formacie PDF

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie