Grzegorz Mielcarski: PZPN zachował się nie fair. Sousa jest inteligentny, ale ma duże ego

Filip Bares
Filip Bares
ROZMOWA. Grzegorz Mielcarski, były reprezentant Polski, piłkarz m.in. Górnika Zabrze, FC Porto i AEK Ateny. Obecnie komentator w Canal Plus Sport, o reprezentacji Polski, Paoulo Sousie, Jerzym Brzęczku polskich napastnikach oraz faworytach i zawodach Ligi Mistrzów.

Jaka była Pana reakcja, gdy trenerem kadry został Paulo Sousa?
Przede wszystkim szokująca dla mnie była decyzja o zwolnieniu Jurka Brzęczka. Kiedy już to się stało, to myślałem, że pojawi się nazwisko z prawdziwego topu - nie ujmując Paulo. Jego dokonania piłkarskie znamy, ale trenerskie nie pokazują nam nic na razie. Kibicuję reprezentacji Polski i jemu.

Czyli Pana zdaniem selekcjoner Brzęczek powinien zostać przynajmniej do Euro?
Jestem człowiekiem, który lubi określone zasady i się potem tego trzyma. Mogą mi się pewne rzeczy nie podobać, ale jeśli bym z Panem coś ustalił, to bym się słowa trzymał. Jeśli ja bym do Pana wtedy się odwrócił, to pewnie by Pan powiedział „Mielcarski gra nie fair, no kurczę umówiłem się z nim na coś, a teraz się wypiął”. Mi mogła nie podobać się gra reprezentacji i też uważałem, że może być lepiej, ale słowa powinno się dotrzymywać. Moim zdaniem PZPN tego nie dotrzymał.

Czy Pana koledzy z Portugalii komentowali jakoś zatrudnienie Paulo Sousy?
Tak, ale nazwisk nie będę podawał [śmiech]. To jest człowiek inteligentny, z wielką wiedzą piłkarską, ale ma ponoć duże ego. Lubi chodzić własnymi ścieżkami. Trudno powiedzieć, czy to coś dobrego, czy coś złego. Pracując w Canal Plus wiem, że nie wszyscy muszą się zgadzać z moją analizą, dlatego najlepiej pozwolić się sytuacji rozwinąć. Przed nami mecze eliminacji mistrzostw świata i najważniejsze są punkty.

To skoro punkty są najważniejsze, a nie styl, to może warto było przeczekać z trenerem Brzęczkiem, skoro już dało mu się nowy kontrakt?
Chciałbym Panu dać na to pytanie odpowiedź, ale po prostu nie jestem w stanie. Jestem podobnego zdania, bo czasu jest mało. To, że z Węgrami wyjdziemy w roli faworyta nie gwarantuje nam punktów. Nam, niestety, nigdy nie będzie i nie było łatwo, bo nie jesteśmy futbolową potęgą.

Remis z Węgrami, porażka z Anglią i możemy mieć już trudną sytuację. Pod górkę wtedy będzie miał też pewnie Paulo Sousa…
Jeśli tak będzie to na pewno na pewno pojawią się głosy „Czy Sousa to dobry wybór?”. Będzie napięcie. Za długo żyję i grałem w piłkę, żeby spodziewać się czegokolwiek innego. Do czasu meczu mamy trochę czasu, więc media zdążą jeszcze zbudować otoczkę.

Ostatnio Sousa spędzał trochę czasu w mediach społecznościowych, chwaląc lub może nawet podlizując się Robertowi Lewandowskiemu.
Robert nie potrzebuje dodatkowych bodźców czy, motywacji. On jest totalnym profesjonalistą. Reszta musi zdać sobie sprawę z tego, że nie są na poziomie Roberta. Nikt nie jest tu faworyzowany, takie są po prostu realia.

Jak grającą kadrę chciałby Pan zobaczyć u Sousy? Jakim ustawieniem powinien wyjść?
Nie mamy sparingów, czasu na treningu, więc jako kibic liczę na zwycięstwo nad Węgrami. To jest najważniejsze. Dobra gra jest ważna, ale to jest sprawa drugorzędna, bo najważniejsze są punkty. Piłkarze poczują lekkie napięcie - nowy trener, mecz eliminacyjny.

A jako były napastnik - myśli Pan, że wrócimy do gry dwoma napastnikami? Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek czekają z pewnością na swoje szanse.
To są wielkie niewiadome. Obstawiam, że jednak zagramy jedną „dziewiątką”. Krzysiu Piątek jest bez formy, a Arek i kontuzje to osobny temat. Mnie denerwuje podejście i mentalność, że my Polacy możemy grać tylko z kontry. Przecież to bzdura. Tak jest po prostu łatwiej powiedzieć. Szkolenie młodzieży i tzw. „lagi” to przecież pójście po najmniejszej linii oporu. My powinniśmy nauczyć i wymagać więcej. Mamy zdolnych chłopaków, zdolnych trenerów, więc przestańmy szerzyć nieprawdę.

Jeśli Lewandowski będzie sam w ataku, to najpewniej za jego plecami zagra Piotr Zieliński. Czy Pana zdaniem sprosta wyzwaniu gry na „10”?
W kadrze to jest chyba jego pozycja, w Napoli gra bardziej z lewej strony i może wykorzystać swoje zejścia do środka. To nie jest tak, że jeżeli nie uda mu się u Sousy, to nigdy mu się już w kadrze nie uda. Chociaż patrząc z perspektywy lat - Krzysztof Warzycha czy Andrzej Rudy mieli wielkie zasoby talentu, grali dobrze na świecie, ale reprezentacja ich nie wykorzystała. Może taka przyszłość go czeka, ale oczywiście tego bym nie chciał.

Milik jest po pół roku przerwy, zmienił klub. Piątek jest trochę bez formy w Niemczech...
Ta Marsylia to takie trochę francuskie Napoli - miłość do klubu, podobne aspiracje, to nie jest łatwe miejsce, ale on swoimi golami może szybko porwać tłumy. Musi dopisać zdrowie i po prostu trafiać do siatki. On nie musi czarować, chociaż ma do tego predyspozycje, a na pewno lepsze niż Krzysztof Piątek. Nie jest może tak silny, nie gra tak dobrze w powietrzu, ale jest bystrzejszy i lepszy technicznie.

Czy to nie byłoby na niekorzyść polskiej kadry? Piątek i Lewandowski to egzekutorzy, jeśli Milik będzie coraz bardziej szedł w tą stronę, to będą trzy wersje jednego piłkarza.
Milik i Lewandowski pokazali, że się rozumieją i potrafią grać ze sobą. Nie trzeba szybko biegać i mocno kopać, żeby zaskoczyć przeciwnika. Krzysiek potrzebuje trochę przestrzeni, grać przodem do bramki, nie gra tak dobrze kombinacyjnie. Dzisiaj obrońcy to są konie, atleci, to nie są ciamajdy, potrzebujemy trochę błysku.

Lewandowski został wybrany piłkarzem 2020 roku na świecie. Czy szansę na powtórkę są gorsze w tym roku przez wyjazd z reprezentacją na Euro?
To jest duża niewiadoma jak wypadniemy na Euro. Troszkę mnie męczy traktowanie Lewandowskiego jak Boga. Ciągle mówimy o tym jak zbudować mu komfort gry w kadrze, jak go obudować, jak wykorzystać w 100 procentach jego zdolności, a nie mówimy jak wykorzystać go, by inni byli lepsi. Jak przez dekadę Messi i Ronaldo byli wybierani najlepszymi piłkarzami świata, to nie tylko brakowało im sukcesów międzynarodowych, ale i nie zastanawiano się jak im pomóc, tylko od nich wymagano. Obaj mieli też artystów obok siebie, Ronaldo miał Quaresmę, Luisa Figo, Bernardo Silvę, Pepe, a Messi Sergio Aguero, Angela Di Marię i można by tak wymieniać. Wykorzystajmy Roberta tak, żeby chłopcy grający za nim grali jeszcze lepiej, bo on nie dostanie piłek takich jakie dostaje w Bayernie. Czy Walia grała pod Ryana Giggs czy Giggs pod Walię? Tak, niestety, jest.

Jeśli Lewandowski miałby taką rolę, to grałby dalej od bramki. Tym sposobem wracamy do dyskusji Milik - Piątek, a wciąż brakuje nam piłkarzy z błyskiem, którzy mogą sami odwrócić losy meczu.
Tak, wtedy jest potrzebny drugi napastnik. Przez moment myśleliśmy, że Sebastian Szymański zrobił milowy krok i zadomowił się w kadrze, ale na to trzeba jeszcze poczekać. Kiedyś Jakub Błaszczykowski był takim piłkarzem. Kamil Grosicki w formie też potrafi w pojedynkę poderwać zespół czy dograć ze skrzydła. Zieliński potrafi wykonywać stałe fragmenty gry. U selekcjonera Adama Nawałki wszyscy grali na wysokim poziomie i szli bardzo do góry. Dzięki sukcesom poszli wyżej w hierarchii klubowej. Lewandowski miał iść do Realu, Grzegorz Krychowiak poszedł do Paris Saint-Germain i to był nasz szczyt.

Zmieniając trochę rozgrywki - kto jest dla Pana faworytem tegorocznej Ligi Mistrzów?
Na dzisiaj ogromne wrażenie robi Manchester City. Nie oglądam ich co tydzień, ale to jest jasne - Guardiola wydał ogromne pieniądze i stworzył kolejnego samograja. Cenię wysoko też Bayern Monachium, bo nie raz pokazał na co go stać i w końcu bronią tytułu z zeszłego sezonu.

A jaka drużyna klubowa w Europie zawioła Pana najbardziej?
Trzeba tutaj wskazać na Real Madryt i Barcelonę. To już nie jest ta magia co kiedyś. Wielokrotnie ich oglądaliśmy, chociażby Barcelonę, i myśleliśmy sobie „Jezu, jak oni się męczą”. Tyle lat w jednym klubie, na szczycie - my sobie nawet nie zdajemy sprawy jak ciężkie może to być psychicznie, a zarówno Xavi jak i Andres Iniesta mówili o tym po końcu kariery. Barcelona miała swój złoty okres, ale dziś jak patrzy się na Gerarda Pique, Sergio Busquetsa czy nawet Leo Messiego, to człowiek łapie się za głowę i nie wierzy. To schyłek wielkich gwiazd, nadchodzi zmiana warty i Kylian Mbappe. PSG robi wrażenie po tym, co zrobili na Camp Nou, ale też pokazali, że w ćwierćfinale czy w półfinale potrafią odpaść. Mając Messiego Barcelona nie powinna grać tak słabo. Wielkim zawodem jest też Antoine Griezmann.

Kilka lat temu sam Griezmann mówił, że czuje się równym Messiemu czy Ronaldo, ale chyba czas trochę go zweryfikował, prawda?
Tak, ale niektórzy ludzie też go stawiali na piedestał. On też zawsze grał w mocnych drużynach - Atletico przecież dochodziło dwukrotnie do finału Ligi Mistrzów, a w reprezentacji Francji grają same tuzy. Odszedł Luis Suarez, przyszedł kto inny. To jest chyba ten czas, że kiedy Messi odejdzie, to Barcelona będzie musiała długo czekać na taki okres.

Rozmawiał Filip Bares (https://twitter.com/Bares34)

Lech Poznań zmienia trenera: Skorża za Żurawia

Wideo

Materiał oryginalny: Grzegorz Mielcarski: PZPN zachował się nie fair. Sousa jest inteligentny, ale ma duże ego - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie