Hajnówka. IV Marsz Żołnierzy Wyklętych. "Blokowały drogę, ale nie złamały prawa". Sąd II instancji uniewinnił kontrmanifestantki (zdjęcia)

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Po zajściu na marszu z 2019 r. policja skierowała do sądu wnioski o ukaranie prawie 80 osób. Większość spraw wciąż jest w toku. W tych, które się zakończyły, zapadały orzeczenia korzystne dla przeciwników inicjatywy gloryfikującej postać kpt. Romualda Rajsa ps. Bury.
Po zajściu na marszu z 2019 r. policja skierowała do sądu wnioski o ukaranie prawie 80 osób. Większość spraw wciąż jest w toku. W tych, które się zakończyły, zapadały orzeczenia korzystne dla przeciwników inicjatywy gloryfikującej postać kpt. Romualda Rajsa ps. Bury. Wojciech Wojtkielewicz
Po półtora roku od wydarzeń, to pierwszy prawomocny wyrok. Dotyczy w sumie pięciu kobiet. Policja domaga się ukarania blisko 80 osób.

Chodzi o IV Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce, który odbył się 23 lutego 2019 r. Inicjatywa środowisk narodowców od lat budzi kontrowersje. Głównie za sprawą gloryfikowania postaci kpt. Romualda Rajsa ps. Bury. Tuż po wojnie, w 1946 r., jego partyzancki oddział wymordował prawosławnych, cywilnych mieszkańców kilku wsi w okolicach Bielska i Hajnówki. W pacyfikacjach zginęło 79 osób, w tym kobiety i maleńkie dzieci. W wyniku śledztwa prokurator IPN uznał, iż pacyfikacje te nosiły znamiona zbrodni przeciw ludzkości. Burmistrz miasta zakazał organizacji zgromadzenia, ale sąd jego decyzję administracyjną uchylił.

Ubiegłoroczny marsz tradycyjnie zmierzał ulicami miasta do Hajnowskiego Domu Kultury. Po drodze minął prawosławny Sobór Świętej Trójcy. Na ul. Batorego grupa osób (związana m.in. z ugrupowaniem Obywatele RP, KOD,) położyła na asfalcie symbolicznych 79 białych róż i oczekiwała na manifestantów. Widząc policjantów szykujących się do interwencji, część osób usiadła na jezdni. Większość w rękach trzymała białe róże, a nad ich głowami rozwinięto transparent z napisem "Bury nie nasz bohater". Mimo wezwań policji do odblokowania jezdni i możliwości przejścia uczestnikom legalnego marszu, ci nie odeszli. Policjanci zaczęli więc wynosić ich po kolei na rękach. Kilka minut później do tego miejsca dotarł marsz, który minął kontrmanifestantów. Policja wylegitymowała ich potem, a następnie skierowała do sądu wnioski o ukaranie - w sumie około 80 osób.

- Do Hajnówki przyjechałam dzień wcześniej wziąć udział w uroczystości Wiecznaja Pamiat (wierni prawosławni modą się w soborze pw. Świętej Trójcy i wspominają ofiary "Burego" - przyp. red.). Po zakończeniu tej uroczystości, idąc ulicą Batorego po samochód, zobaczyłam zablokowane ulice oraz ludzi z transparentem "Bury nie jest moim bohaterem". Postanowiłam dołączyć do tej grupy - relacjonowała przed sądem jedna z obwinionych. - Stojąc na jezdni słyszałam wypowiedzi mieszkańców: hańba, hańba! Jak oni mogą iść przez miasto, gdzie przed chwilą odbyła się uroczystość, która upamiętniała ofiary tamtych wydarzeń, w których uczestniczyły rodziny pomordowanych? Musiałam tam być. Tak mi sumienie nakazywało. Było to moje obywatelskie nieposłuszeństwo. Nie może być tak, że czcimy kogoś, kto wymordował ludność tutaj obecną.

- Pochód przez miasto ludzi z hasłem "Bury naszym bohaterem, to dla mnie hańba. Nie mogłam się tym zgodzić. Przejście obok cerkwi można porównać do przejścia Ku Klux Klan przez dzielnicę czarnoskórych. To po prostu prowokacja. Dlatego przyjechałam, żeby pokazać tej ludności, że jestem z nią, że nie godzę się na to. Pokojowy protest przeciwko temu marszowi uważam za mój patriotyczny obowiązek - wyjaśniała inna postawiona przed sądem kontrmanifestantka.

W sumie w tej sprawie przed sądem w Hajnówce stanęło pięć kobiet. Usłyszały zarzuty z Kodeksu wykroczeń: próby blokowania trasy legalnego marszu oraz bezprawnego tamowania lub utrudniania ruchu na drodze publicznej. Pod koniec zeszłego roku jedną sąd uniewinnił, w przypadku pozostałych czterech - choć uznał, że faktycznie popełniły wykroczenie - odstąpił od wymierzenia kary. Z takim rozstrzygnięciem nie zgodziła się ani policja ani obrona. To jednak apelację tej drugiej strony Sąd Okręgowy w Białymstoku uwzględnił oczyszczając w sierpniu prawomocnie wszystkie osoby z zarzutów.

Sąd przyznał, że protestujący wkraczając na jezdnię utrudnili ruch drogowy, ale dla tzw. wyczerpania znamion czynu zabronionego, musi zaistnieć społeczna szkodliwość - naganność, czy naruszenie granic społecznej tolerancji w stopniu choćby minimalnym. W tej konkretnej sprawie - uważa - nie mamy z tym do czynienia. Sąd drugiej instancji doszedł do wniosku, że zasadniczym motywem udziału obwinionych w zdarzeniu, był "głęboki, świadomy, przemyślany protest przeciwko czczeniu Romualda Rajsa jako bohatera podczas marszu ulicami Hajnówki, stanowiące centrum terenu, na którym dopuścił się zbrodni przeciwko ludzkości".

- Był to jednocześnie gest solidarności z mieszkańcami tych terenów, których członkowie rodzin zostali wymordowali przez oddziały Romualda Rajsa. Blokowanie ulicy i próba zatrzymania marszu była jedynie środkiem do realizacji protestu - uzasadniał ustnie wyrok sędzia Przemysław Wasilewski.

Podkreślał, że zarówno polska Konstytucja jak i umowy międzynarodowe ratyfikowane przez nasz kraj gwarantują obywatelom prawo do swobodnego, pokojowego gromadzenia się.

- Uczestnicy gromadzenia mogą ponosić odpowiedzialność, jeżeli podejmują się aktów agresji lub przemocy. Obwinione manifestowały swoje przekonania w sposób pokojowy. Swoimi działaniami chciały wyrazić swoją krytykę wobec gloryfikowania działań Romualda Rajsa "Burego" na terenie Hajnówki. Niezależnie, czy ta krytyka była zasadna czy nie, nie może budzić wątpliwości, że obwinione poprzez swoje zachowanie uczestniczyły w debacie publicznej dotyczącej kwestii doniosłych dla społeczności lokalnej, jak również całego społeczeństwa - podkreślał sędzia Wasilewski.

Dodał, że podstawowe wolności obywatelskie z jakich korzystały obwinione (tj. wolność słowa i zgromadzeń), należy w warunkach tej sprawy uznać za wartości demokratyczne, ważniejsze niż dobra, których naruszenie zarzucono obwinionym. Poza tym karanie obywateli za takie działania, mogłoby przynieść negatywne konsekwencje dla demokratycznego państwa i zainteresowania obywateli sprawami państwowymi.

Zobacz też: V Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Hajnówka 2020. Kilkaset osób czciło "Burego". Narodowcy kontra Obywatele RP (zdjęcia, wideo)

To pierwsza sprawa dotycząca kontrmanifestantów marszu w Hajnówce z 2019 roku, która zakończyła się prawomocnym wyrokiem. Dwie sprawy po apelacji czekają na wyznaczenie wokandy w Sądzie Okręgowym Białymstoku. Część spraw jeszcze toczy się przed sądem rejonowym w Hajnówce.

Marsz odbywa się w rocznicę pacyfikacji, w pobliżu soboru, gdzie mieszkańcy modlą się za ofiary "Burego". Ze względu na duży opór społeczny i przekaz uznany za prowokacyjny wobec mniejszości białoruskiej, już kilkukrotnie władze miasta próbowały zakazać tego zgromadzenia. Za każdym razem decyzję administracyjną uchylał sąd. Powoływał się na wolność zgromadzeń. Tegoroczny, piąty już, Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce odbył się bez poważniejszy incydentów. Do sądu również trafiły jednak wnioski o ukaranie kontrmanifestantów. Zarzuty są analogiczne do tych wobec uczestników ubiegłorocznego protestu. Żadna sprawa nie została jeszcze rozpoznana.

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie