Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Hajnówka. Nasze firmy budowaliśmy latami, a teraz nic nie wiemy - mówi białowieski przedsiębiorca z branży turystycznej

Andrzej Matys
Andrzej Matys
W czwartek (17.02) w Hajnówce gościł lider Polski 2050 Szymon Hołownia spotkał się z mieszkańcami i przedsiębiorcami. Rozmawiał z nimi m.in. o pozostawionych bez rządowego wsparcia firmach ze strefy zamkniętej wzdłuż pasa granicznego i spoza niej oraz o trudnej sytuacji przedsiębiorców.

- Hajnówka, Białowieża to miejsca szczególnie dotknięte sposobem, jakim zarządza Polską niegdyś Zjednoczona Prawica. Mowa o kryzysie migracyjnym, który wywołał Łukaszenka, a z którego problemami będziemy się mierzyli prawdopodobnie przez lata. Jesteśmy w miejscu, gdzie ustała większość działalności turystycznej, z której ten zakątek Polski żył. Dziś widać nie tylko w strefie, bo to dotyczy całej Ściany Wschodniej (i Augustowa, i Supraśla), ile biznesów turystycznych zamiera. Jak coraz mniej ludzi chce tu przyjechać, bo nie wiedzą, czy jest bezpiecznie, czy wojna - mówił Szymon Hołownia i dodał, że budowa kilometra zapory kosztuje 9 mln zł, którymi można było wesprzeć budżety gmin przy granicy.

Zapowiedział też, że Polska 2050 zrobi wszystko, by nagłośnić tę sprawę, będzie interweniować wszędzie, gdzie tylko można, by pomóc przedsiębiorcom i mieszkańcom strefy zamkniętej wzdłuż granicy polsko-białoruskiej. O tym jak jest obecnie w strefie mówił przedsiębiorca branży turystycznej i mieszkaniec Białowieży.

Czytaj również:

- Od 5,5 miesiąca Białowieża jest zamknięta. Nie ma ani jednego turysty, a byliśmy Mekką spokojnego wypoczynku. Nie mamy żadnej perspektywy, bo z dnia na dzień dowiadujemy się, że rząd przedłuży stan wyjątkowy. Do dzisiaj nie wiemy, jak długo wojsko będzie stawiało zaporę. Jeśli ktoś prowadzi nawet drobny biznes musi planować, a jak to robić w tych warunkach? Mam robić zakupy czy czekać do lata, jeśli pozwolą nam się otworzyć? Dla banku tracę wiarygodność, bo od pół roku nic nie robię - opowiadał Sławomir Dreń.

Przyznał, że część białowieskich przedsiębiorców dostaje rekompensaty, ale ci, których firmy nie są zarejestrowane w strefie przygranicznej, np. Białowieży - pieniędzy nie dostają. A ich działalność jest związana z puszczą, czyli rejonem przygranicznym. Ludziom, którzy prowadzili agrokwatery i nie musieli prowadzić księgowości, dziś ciężko się starać o rekompensatę.

Czytaj również:

- Nawet, jeśli ten stan zaraz się skończy, nikt tu od razu nie przyjedzie. Bo strach. Jaki jest plan rządu, nie wiemy. Wojewoda ani raz nie spotkał się z nami, o nic nie pytał, ani nie proponował żadnego rozwiązania. To jaka jest nasza przyszłość, co mamy powiedzieć pracownikom o wypłatach? Mamy czekać aż ktoś przyjdzie w białym kołnierzyku, żeby kupić nasze biznesy. Budowaliśmy je latami, a teraz nic nie wiemy. Żadnej zwrotnej informacji od rządu - podkreślił białowieski przedsiębiorca.

W podobnym tonie wypowiadała się Grażyna Chyra, która jest przewodnikiem po BPN i puszczy, ale ponieważ Białowieża najpierw była w strefie stanu wyjątkowego, a teraz w strefie zamkniętej, od prawie pół roku nie może pracować, bo nie ma turystów.

Czytaj również:

- Zachęcam wszystkich przedsiębiorców, którzy mają problemy, by pisali do posłów Polski 2050, a my przekujemy to w interwencję i pójdziemy do kogo trzeba. Jest skandalem, że tu zamiera życie gospodarcze, ruch turystyczny i nie wiadomo, co w tej sytuacji robić - zapewniła Hanna Gil-Piątek, szefowa koła poselskiego P2050.

Czytaj również:

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna