Handel narkotykami w areszcie. Prokurator chce surowszych kar

(ika)
Śledztwo w tej sprawie wszczęto w 2013 r. Zaczęło się od wyznania skruszonego przestępcy, który w przerwie w karze, dokonał kradzieży z włamaniem.
Śledztwo w tej sprawie wszczęto w 2013 r. Zaczęło się od wyznania skruszonego przestępcy, który w przerwie w karze, dokonał kradzieży z włamaniem. Anatol Chomicz
Strażnik więzienny i czterech osadzonych. To te osoby prokuratura oskarżyła o udział w procederze obrotu środkami odurzającymi w Areszcie Śledczym w Białymstoku. W pierwszym procesie dwie skazano, trzy uniewinniono. W sądzie drugiej instancji trwa batalia niezadowolonych stron.

Najmniej skomplikowana sytuacja jest w przypadku skorumpowanego byłego już strażnika więziennego, skazanego na rok więzienia w zawieszeniu i grzy-wnę. Prokuratura wnosiła o delikatną modyfikację kwalifikacji prawnej. Dariusz D. w procesie przyznał, że przekazał jednemu z osadzonych 10 g amfetaminy i 5 g marihuany. Wszystko w zamian za 250 złotych i kilka paczek papierosów, które przekazała mu żona więźnia.

Ten przykład, to prawdopodobnie wierzchołek góry lodowej. Prokuratura potwierdza: choć były pewne poszlaki, nie udało się postawić przed wymiarem sprawiedliwości więcej strażników i innych zamieszanych w proceder osób. Świadkowie (w większości osadzeni) bali się mówić prawdę, albo nie chcieli obciążać samych siebie.

- To porażka tego postępowania - przyznała prokurator Bożena Kiszło w rozpoczętym niedawno procesie odwoławczym.

Śledczy mają zastrzeżenia do każdego orzeczenia. Np. w stosunku do skazanego na rok więzienia Marcina Ch. prokurator domaga się surowszej kary. Ch. dostał wyrok za przekazanie po 5 g marihuany i amfetaminy za łącznie 500 zł metodą na „chabetę”, czyli na sznureczku z celi do celi. Według prokuratury przekazywał środki odurzające też innym, nieustalonym osobom, poza tym to recydywista, a dostał karę w dolnych granicach ustawowego zagrożenia.

Zobacz też Interwencja policji w Supraślu. 41-latek wyrwał policjantowi broń. Zdążył strzelić

Obrona żąda uniewinnienia Ch. Podnosi choćby kwestie, że okna w jego celi były zasłonięte pleksi, więc przekazanie pakunku z narkotykami nie było możliwe. Przesłuchany kierownik działu ochrony Aresztu Śledczego stwierdził jednak, że mimo zabezpieczeń taka możliwość była. Tzw. blendy są zamontowane w odległości 25-30 cm od okna, a metalowa siatka na obwodzie ma oczka, przez które przejdą niewielkie pakunki.

Z kolei w stosunku do już oczyszczonych z zarzutów, prokuratura chce cofnięcie sprawy do ponownego rozpoznania, a adwokaci - utrzymania korzystnych orzeczeń.

Śledztwo w tej sprawie wszczęto w 2013 r. Zaczęło się od wyznania skruszonego przestępcy, który w przerwie w karze, dokonał kradzieży z włamaniem. Za namową żony Adam K. postanowił sam się zgłosić. W swoich wyjaśnieniach zaczął „sypać.” Akt oskarżenia objął łącznie 12 osób. Z tego dwie poddały się dobrowolnie karze, dwie wyłączono do innego postępowania. Poza pięcioma osobami, których dotyczy obecna apelacja, reszta została już prawomocnie skazana.

Wiarygodność głównego świadka i innych (zeznania to praktycznie jedyny dowód) podważali obrońcy. Wskazywali na osobiste zatargi (miałaby to więc być forma zemsty), czy - u Adama K. - chęć zyskania łagodniejszych kar i wyjścia wcześniej na wolność. - To pomówienia - przekonywał adwokat Julisz Kołodko.

Sąd Okręgowy w Białymstoku odroczył wydanie wyroku do 25 kwietnia.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie