I na amanta, i na gangstera

Urszula Krutul [email protected]
Maciek chciałby coś po sobie zostawić. Już niedługo zobaczymy go m.in. w nowych odcinkach serialu TVP2 "Na dobre i na złe”.
Maciek chciałby coś po sobie zostawić. Już niedługo zobaczymy go m.in. w nowych odcinkach serialu TVP2 "Na dobre i na złe”. A. Zgiet
Białystok. Jest wysokim ciemnym blondynem o zielonych oczach. Chłopiec jak z obrazka - chciałoby się rzec, patrząc na niego. Nic więc dziwnego, że niektórzy wróżą Maćkowi karierę amanta i powierzają role łamacza serc.

Jak udało się temu chłopakowi z Podlasia dostać do serialu?

Jest młody i przystojny. Niektórzy porównują go do innego aktora z naszego regionu - Pawła Małaszyńskiego. Udało mu się zaistnieć na ekranach telewizorów w całej Polsce.

Powoli, ale bardzo umiejętnie i wytrwale wspina się po szczeblach kariery. Idzie mu całkiem dobrze. Musimy jeszcze wprawdzie poczekać, na dużą rolę, ale jeśli będzie mu szło tak, jak do tej pory, pozostanie to tylko kwestią czasu. I to niedługiego.

Maciek Mikołajczyk, bo o nim mowa, ma jasno określone cele:
- Chcę być dobrym aktorem, nie przeciętniakiem. Spełniać się w tym, co robię. Coś po sobie zostawić i być dla kogoś wzorem. I to jest moje zawodowe marzenie. A życiowo? Chciałbym być szczęśliwy. Mieć dobre życie - mówi.

Kariera od dobrej wróżki

Aktorem chciał zostać od zawsze. Nie marzył w dzieciństwie, żeby być policjantem czy strażakiem. Był rozrabiaką. Od 5. roku życia zaczął starać się spełnić swoje marzenie. A udało się... Dzięki pomocy mamy! To właśnie dzięki jej dopingowi wziął udział w konkursie dla przedszkolaków "O złotą różdżkę dobrej wróżki". Wygrał. Tak się zaczęły marzenia o aktorstwie.

- Spodobało mi się, że jest publiczność, są brawa. Postanowiłem iść w tę stronę. Potem pojawił się teatr w Łapach, w Domu Kultury. A potem kabaret Widelec. I tak to się zaczęło - wspomina Maciek.

Jednak nigdy nie wstydził się swojego pochodzenia. Nie przeszkadzało mu, że jest ze wsi. Ale chciał się wyrwać. Tym bardziej, że gdyby został w domu, nie udałoby mu się wybić. Nadal uwielbia wracać do Łap.

- Mam teraz takie dwa światy, w których mogę żyć. Kiedy wracam do domu, mam spokój i ciszę, psy, podwórko, las - mówi.

Do Warszawy wyjechał na studia. Co byłoby, gdyby się nie dostał? Nie brał pod uwagę takiej opcji. Ale po chwili rozmowy przyznał, że pewnie poszedłby na politechnikę. Stało się inaczej. Został przyjęty do Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Ukończył ją w 2007 roku.

O jego rosnącej popularności świadczy chociażby fakt, że do niedawna nieznany nikomu, spoza teatralnego świata aktor, ma już swoją stronę w Wikipedii, a na forach internetowych jest porównywany do Małaszyńskiego, czy innych znanych i przystojnych aktorów. I podobnie jak Małaszyński stał się rozpoznawalny po udziale w serialu.

Serialowy świat a sztuka wyższych lotów

Zaczynał od małych, epizodowych rólek w "Na Wspólnej", potem było kilka odcinków w "Magdzie M." i epizod w filmie "Katyń" Andrzeja Wajdy. Byli też "Kryminalni", "Niania", "Twarzą w twarz" czy "M jak miłość". Udało mu się ponownie dostać do "Na Wspólnej". Tym razem rola była poważniejsza, niż pracownik kwiaciarni. Wykreował tam postać Mateusza - młodego reżysera przygotowującego szkolne przedstawienie "Romeo i Julia". Podkochuje się w nim jedna z bohaterek - Ola. Niektórzy po tej roli wydali na niego werdykt. Amant. A czy Maciek poczuwa się do roli łamacza damskich serc?

- Absolutnie nie czuję się amantem. Jeżeli ktoś uważa mnie za takiego, to proszę bardzo. Ale polecam obejrzeć "Glinę" i spróbować mnie rozpoznać - mówi chłopak. - Z drugiej strony... Fajnie tak jest być amantem - dodaje ze śmiechem.
We wspomnianym już serialu "Glina" w reżyserii Władysława Pasikowskiego, a konkretnie w jego drugiej serii, mogliśmy go oglądać jako "Miazgę" - młodego, bezwzględnego gangstera, który próbuje przejąć kontrolę nad światkiem przestępczym. Wystąpił obok tak znanych aktorów jak Jerzy Radziłowicz czy Maciej Stuhr. Ale zawsze ciągnęło go w stronę teatru. Wolałby grać w filmach fabularnych niż w serialach. Nie zaprzecza jednak, że są dla niego nauką.
- Seriale to sposób na zdobycie doświadczeń. Dzięki temu mogę w miarę spokojnie żyć. Ale podstawą dla aktora jest teatr. W nim najbardziej można się rozwinąć - zapewnia Maciek i dodaje, że na scenie teatralnej aktor musi umieć się obronić. Maćkowi idzie to świetnie. Debiutował na deskach Teatru Montownia w programie "Mp3" w 2006 roku. Zaraz po studiach związał się z Teatrem Polskim w Warszawie. To tam zagrał m.in. Konrada w "Wyzwoleniu" czy Wacława w komedii Aleksandra Fredry "Zemsta".

Recepta na sukces
Już we wrześniu zobaczymy go w serialu TVP "Londyńczycy", opowiadającym o emigracji młodych Polaków na wyspy. Będzie to wprawdzie epizod, ale w tym samym czasie pojawi się też w znanym i lubianym serialu "Na dobre i na złe". Wcieli się w rolę Marcina, chłopaka o nieciekawej przeszłości, który postanawia się zmienić. Ale pewne sprawy mu w tym przeszkadzają, a los niweczy plany... Zobaczyć go będziemy mogli również w filmie Ryszarda Bugajskiego "Generał Nil", do którego zdjęcia zakończyły się w maju. Zagra tam młodego chłopaka, Wieśka. Wystąpi obok takich sław jak Olgierd Łukaszewicz (Gen. Emil Fieldorf ps. "Nil"), Krzysztof Globisz, Paweł Wilczak czy Jan Frycz. Pojawi się też w fabularyzowanym filmie dokumentalnym "My Cichociemni. Głosy żyjących".

Może gdzieś pomiędzy planami filmowymi, zdjęciami, teatrem i castingami uda mu się również znaleźć parę chwil na odpoczynek. Woda sodowa jeszcze nie uderzyła mu do głowy. Na szczęście. A zapytany o receptę na sukces, z uśmiechem odpowiada:

- Jeżeli ktoś bardzo czegoś chce, to po prostu trzeba o to walczyć. Boli mnie to, że jest dużo młodych ludzi, którzy mówią, że coś by chcieli osiągnąć, a nic w tym kierunku nie robią. I myślenie, że w Polsce jest "lipa" i że nic się nie da zrobić. Moim zdaniem, jeżeli coś się chce w życiu osiągnąć, to można to zrobić wszędzie.

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tar
W dniu 17.08.2008 o 14:48, fucklapy napisał:

wszyscy w lapach to sa buraki takze nie jest wazne z kad ten chlopak jest


Ty też jesteś burakiem ale pastewnym, którego mogą zjeść domowe zwierzeta.
k
kobietka
nie pisz tak. nie mozna obrazac ludzi
k
kobietka
niepisz tak. nie mozna obrazac ludzi
f
fucklapy
wszyscy w lapach to sa buraki takze nie jest wazne z kad ten chlopak jest
k
kobietka
jest spod Łap . a w tekście pewnie skrót myślowy
P
POEM
Artykuł sugeruje jakoby ów młodzieniec był ze wsi (nigdy nie wstydził się że jest ze wsi), a dalej napisane że zawsze lubi wracać do Łap. Co na to Łapiacy? To znaczy że Czepe sprawuje urząd nielegalnie? a może jest wójtem a nie burmistrzem:)
Dodaj ogłoszenie