Igranie z życiem

Tomasz Kubaszewski [email protected]
Matka z trójką dzieci musi znaleźć sobie nowe mieszkanie
Matka z trójką dzieci musi znaleźć sobie nowe mieszkanie T.Kubaszewski
Udostępnij:
Suwałki. Matka z trójką dzieci została bez dachu nad głową. To skutek pożaru, jaki wydarzył się wczoraj. Gdyby właściciel budynku zadbał o stan instalacji elektrycznej, dramatu by nie było.

Dochodziła godz. 9, kiedy w drewnianym domu znajdującym się przy ul. Kościuszki pojawił się ogień. Straż pożarna przyjechała niemal natychmiast. Do akcji przystąpiło kilkunastu strażaków. Trzeba było działać szybko, bo za chwilę cały dom mógłby stanąć w płomieniach.

Strażacy opanowali sytuację. Okazało się, że paliło się na strychu. W trakcie gaszenia pożaru zalane wodą zostało mieszkanie znajdujące się niżej. Spaleniu uległa też instalacja elektryczna, więc lokatorzy znaleźli się bez prądu. Mieszkać tu się już nie da.

- Według wstępnej ekspertyzy, przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej - mówi Dariusz Siwicki, zastępca komendanta suwalskiej PSP. - W tym budynku znajduje się ona w tragicznym stanie.

- To cud, że pożar wybuchł w dzień, gdy nikogo nie było w domu - mówi Jolanta Kimszal. - Inaczej pewnie wszyscy spalibyśmy się żywcem.

Kobieta mieszka z trojgiem dzieci. Mają 9, 11 i 15 lat. Wszystkie wczoraj rano były w szkole. Straż pożarną powiadomili sąsiedzi. - Co teraz mamy robić? Przecież tu nie da się mieszkać - rozpaczała. O pomoc zwróciła się do władz miasta. Te odpowiedziały, że nie mają wolnych lokali zastępczych, ale postarają się jakoś pomóc.

- Budynek jest własnością prywatną, więc obowiązek zapewnienia innego mieszkania spoczywa na właścicielu - tłumaczy Jarosław Filipowicz, rzecznik prasowy suwalskiego urzędu.

Ostatecznie, w późnych godzinach popołudniowych, miasto zaproponowało rodzinie Kimszalów pokój z kuchnią na ul. Bakałarzewskiej. Przeprowadzki nie udało się już jednak zorganizować. Matka i dzieci spędziły noc w mieszkaniu bez prądu. Nowy lokal, jeżeli uda im się tam pomieścić, będą mogli zajmować najwyżej przez kilka tygodni. To czas na znalezienie innego mieszkania.

Ponad rok temu jedna z lokatorek domu przy ul. Kościuszki napisała do mieszkającego poza Suwałkami właściciela, że instalacja elektryczna znajduje się w tragicznym stanie i w każdej chwili może dojść do pożaru. Nie było żadnej reakcji.

- Zdaję sobie sprawę, w jakim stanie jest ten budynek - mówi właściciel, Anatoliusz Gallera. - Niestety, ale nie stać mnie, przynajmniej na razie, na gruntowny remont. Wszystkim mieszkającym tam osobom już dawno wypowiedziałem umowy. Miasto nie chce przyznać im jednak innych mieszkań.

Gallera nie zamierza dawać rodzinie Kimszalów nowego lokalu, bo, jak twierdzi, mieszkali tam tylko dzięki jego "dobrej woli".

Policja zapowiada jednak, że sprawdzi, czy właściciel, nie remontując instalacji elektrycznej, nie naraził ludzi na utratę życia i zdrowia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

m
medrzec
Co za brednie! Wlasciciel skoro wypowiedzial umowe, to po jaka cholere oni tam jeszcze sa? Jestem pewny ze sama podpalila te rudere, aby dostac mieszkanie od miasta. Beszczelna baba! I co to znaczy, ze mieszka z jego dobrej woli? Moze na dziko?
Wolnosc, Wlasnosc Sprawiedliwosc!
Precz z narzuconymi przez komune lokatorami!!!
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie