Jabłka czekają na lepsze czasy

Barbara Kociakowska [email protected]
Udostępnij:
Eksport tych owoców na rynek rosyjski ruszył pełną parą. Tylko cena mogłaby być trochę wyższa - mówią sadownicy. Podlascy producenci jabłek, podobnie jak w poprzednich sezonach, wyczekiwali nowego roku. Powód? Zawsze po pierwszym stycznia rusza eksport jabłek do Rosji. Do stycznia jest on zawsze niewielki ze względu na cła wwozowe obowiązujące w Rosji. Później zostają one zniesione.

Nie ma problemu ze zbytem

- Teraz nie ma problemu, by sprzedać do Rosji duże ilości jabłek - mówi Robert Backiel, sadownik z Łysek. - Problem w tym, że cena nie jest rewelacyjna.
Jak mówi, kupcy ze Wschodu płacą naszym sadownikom za kilogram jabłek 1,25-1,30 zł. Po odliczeniu ceny opakowania pozostaje im "na czysto" ok. 1,10 zł/kg.
- Przy takich kosztach produkcji i przechowania nie jest to dobra cena - mówi Robert Backiel. - Jednak ci sadownicy, którzy mają zwykłe przechowalnie, muszą już sprzedawać jabłka.
Bo, jak dodaje, tegoroczny sezon jest nietypowy. Jabłka szybciej dojrzewają, czyli starzeją się.
Sprzedając jabłka na rynek krajowy można liczyć na trochę wyższą cenę. Może ona sięgać nawet 1,50 zł/kg. Robert Backiel na razie nie sprzedaje owoców ze swoich zbiorów.
Będą czekać tak długo, jak się da
- Mam chłodnię z kontrolowaną atmosferą, więc mogę poczekać - mówi sadownik z Łysek. - Ale dobrze, że ruszył eksport, bo dzięki temu część owoców wyjedzie z Polski i rynek zostanie rozładowany.
Już widać pierwsze efekty, da się zauważyć minimalną tendencje wzrostową ceny jabłek.
Na razie jabłek do Rosji nie sprzedaje też Jarosław Kusznieruk, właściciel sadu w Folwarkach Tylwickich.
- Teraz za typowe eksportowe jabłka: twarde i czerwone, można otrzymać 1,20 zł/kg, ale ja wolę poczekać - tłumaczy. - Ale ja myślę, że cena wkrótce podskoczy.

Odmiany eksportowe mogą poleżeć

Do Rosji jadą przede wszystkim dwie odmiany: idared i gloster. Stanowią one ponad 90 proc. wszystkich eksportowanych na Wschód jabłek. Dlaczego Rosjanie gustują w tych odmianach?
- Bo są odporne na transport - mówi Kusznieruk. - Transport jabłek za Ural trwa nieraz prawie tydzień. A przecież muszą jeszcze jakoś prezentować się po wyłożeniu na półki.
Choć nie ma chłodni z kontrolowaną atmosferą, uważa, że typowe jabłka eksportowe są w stanie przeleżeć do marca. Teraz sprzedaje na rynku krajowym odmiany miękkie - np. cortland, które w zwykłej chłodni długo nie poleżą. Otrzymuje za nie 1,20-1,30 zł/kg.
- Jabłek eksportowych, twardych, nie opłaca się teraz sprzedawać - mówi Jarosław Kusznieruk. - W województwie podlaskim sadownicy zebrali tylko 50-70 proc. tego, co w normalnych sezonach. Dlatego tak ważne jest, by uzyskać za nie jak najwyższą cenę.

Przetwórstwo płaciło niewiele mniej

Jak zauważa, dla sadowników lepiej byłoby sprzedać jabłka jesienią do zakładów przemysłowych po 80 groszy za kilogram i zaoszczędzić na kosztach przechowania, niż teraz sprzedawać je po 1,20 zł.
Bo przechowanie jabłek kosztuje. Na przykład Robert Backiel, który ma chłodnię z kontrolowaną atmosferą na 400 ton jabłek, w październiku zapłacił za prąd 9 tys. zł.
- To był największy rachunek, bo wstawialiśmy jabłka do chłodni i trzeba było je schłodzić do odpowiedniej temperatury - mówi. - Później rachunki były mniejsze, wyniosły 6,5 tys. zł oraz 5,5 tys. zł.
A więc koszt prądu zużytego do przechowania kilograma jabłek w październiku wynosił ponad 2 grosze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie