Jak zrobić olej domowym sposobem

    Jak zrobić olej domowym sposobem

    Helena Wysocka

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    – Produkcją oleju zajmuje się mąż, a mnie powierza mniej odpowiedzialne zajęcia, np. rozlewanie do butelek – żartuje Jolanta Rudziewicz

    – Produkcją oleju zajmuje się mąż, a mnie powierza mniej odpowiedzialne zajęcia, np. rozlewanie do butelek – żartuje Jolanta Rudziewicz

    Mąż wpadł na taki pomysł - mówi pani Jolanta. - Byłam przeciwna, bo przecież tego produktu w sklepach pełne półki.
    – Produkcją oleju zajmuje się mąż, a mnie powierza mniej odpowiedzialne zajęcia, np. rozlewanie do butelek – żartuje Jolanta Rudziewicz

    – Produkcją oleju zajmuje się mąż, a mnie powierza mniej odpowiedzialne zajęcia, np. rozlewanie do butelek – żartuje Jolanta Rudziewicz

    Nagrody

    Nagrody


    Olej lniany otrzymał wyróżnienie w tegorocznym konkursie Perła 2010, organizowanym przez Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego. Został także wyróżniony podczas lipcowych Targów Eko-Turystycznych w Augustowie. Promocją tego produktu zajmuje się także Starostwo Powiatowe w Suwałkach.



    Nie z każdego ziarna będzie olej - przekonuje Jolanta Rudziewicz ze wsi Lipówka koło Raczek. Musi być złote i pachnące. - Przynajmniej my przerabiamy tylko takie - dodaje gospodyni. - Nie wytwarzamy oleju na skalę przemysłową, więc robienie byle czego nie ma sensu.

    Metodą prób i błędów
    Rudziewicze kupili gospodarstwo w podraczkowskiej Lipówce dziesięć lat temu. Próbowali niemal wszystkiego. Olejem zajmują się już czwarty rok.

    - Mąż wpadł na taki pomysł - wspomina pani Jolanta. - Skąd go wziął? Mówiąc szczerze, nie wiem. Może dowiedział się o takiej możliwości w telewizji. Byłam przeciwna, bo przecież tego produktu w sklepach pełne półki.

    Ale Jan Rudziewicz postawił na swoim. Dwa tygodnie jeździł po kraju (na południu funkcjonują domowe olejarnie - dop.aut.), by zobaczyć, jak się to robi. W końcu zakupił kosztem kilkuset tysięcy złotych wielką, lśniącą maszynę, zebrał z pola rzepak i zaczął tłoczyć.

    - Potwierdziło się stare porzekadło, że pierwsze koty za płoty - śmieje się Rudziewicz. - Okazało się, że nasze ziarno nie nadaje się do wyrobu oleju. Po prostu dojrzewało w zbyt słabym słońcu. Tak więc i ziarno, i olej trafił na wysypisko śmieci. Ale mąż należy do wyjątkowo upartych ludzi, nie poddaje się tak łatwo.

    Postanowił tłoczyć dalej, tyle, że z rzepaku sprowadzonego z południa kraju, gdzie słońce grzeje mocniej. Z pierwszego worka zboża wycisnął wiaderko oleju. Był gęsty i bardzo żółty.

    - I smaczny - przyznaje gospodyni. - Mówiąc szczerze, smak oleju zachęcił nas do dalszych prób.

    A te praktycznie trwają do dzisiaj. Przy tłoczeniu oleju bowiem liczy się zarówno jakość maszyny, jak i sposób przygotowania ziarna. Musi być np. podgrzane do odpowiedniej temperatury. Jeśli jest za ciepłe, olej wychodzi ciemny.

    Zakupioną za ciężkie pieniądze pierwszą, super nowoczesną olejarnię Rudziewiczowie szybko musieli wyrzucić na złom. - Nie nadawała się do przerobu zboża na tak małą skalę - tłumaczą.

    Sprowadzili natomiast żeliwną maszynę, wyprodukowaną w Rosji.

    - Fakt, że jest bardzo mało wydajna, ale na nasze potrzeby w zupełności wystarcza - mówią. - Nie zajmujemy się produkcją oleju na skalę przemysłową.

    W ciągu miesiąca przerabiają zaledwie kilka ton rzepaku.

    Do picia i do pięt
    W ubiegłym roku Rudziewiczowie postanowili poszerzyć swoją "działalność" i tłoczyć olej z lnu.

    - Zachęciły nas do tego opinie o tym produkcie - tłumaczy gospodyni. - Ma, jak twierdzą ludzie, lecznicze właściwości. Nadaje się do picia, ale nie tylko. Są tacy, którzy smarują olejem... pięty.

    Tłoczony jest na zimno, więc ma bardzo krótki termin przydatności do spożycia. W lodówce można go przechowywać najdłużej przez dwa miesiące.

    - Później, zdaniem sanepidu, traci swoje właściwości - mówi Jolanta Rudziewicz. - Stosujemy się więc do zleceń specjalistów.

    Olej lniany nie nadaje się do smażenia. Należy go spożywać wyłącznie na zimno.

    - Ludzie dostarczają nam różne przepisy - dodaje Rudziewcz. - Niektóre już zdążyliśmy wypróbować. Inne trzymamy na zimę, wtedy będziemy mieli trochę więcej czasu.

    Rolnicy z podraczkowskiej wsi mają kolejne plany.

    - Chcemy tłoczyć olej z konopi - zdradzają Rudziewicze. - A później zabierzemy się za mak. Nie jest tłusty? Bzdury, zawiera olej i to bardzo dobry. Tyle, że z kilograma maku uzyskuje się tyle oleju, co kot napłakał.

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (30)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (30) forum.wspolczesna.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Współczesna.pl to aktualne informacje z woj. podlaskiego i części woj. warmińsko-mazurskiego. POLUB NAS na Facebooku

    Współczesna.pl jest na Twitterze

    Polecamy

    Hity ze sprawdzianów i kartkówek. Nauczyciel płakał, jak sprawdzał

    Hity ze sprawdzianów i kartkówek. Nauczyciel płakał, jak sprawdzał

    Czyste powietrze! Sprawdź jak walczyć o czyste powietrze w naszym mieście.

    Czyste powietrze! Sprawdź jak walczyć o czyste powietrze w naszym mieście.

    Białystok w 1999 roku (archiwalne zdjęcia)

    Białystok w 1999 roku (archiwalne zdjęcia)