Jest praca w Białymstoku. Straż Miejska szuka nowych funkcjonariuszy

uw
Archiwum Straży Miejskiej w Białymstoku
Wymagana jest niekaralność, sprawność fizyczna i podstawowa wiedza dotycząca kodeksu wykroczeń.

Obecnie w jednostce pracuje 128 funkcjonariuszy, wkrótce jednak przybędzie 16 nowych.

Właśnie rozpoczął się nabór do służby w białostockiej Straży Miejskiej. Kandydaci, gdy przejdą już przez sito eliminacji muszą przygotować się do pracy patrolowej. Praca jest trzyzmianowa, siedem dni w tygodniu.

Początkujący strażnik miejski może liczyć na około 1400 złotych miesięcznej pensji. Choć zarobki nie są wysokie, to jednak zainteresowanie tą pracą jest duże. W poprzednim naborze o jedno miejsce ubiegało się aż 16 kandydatów.

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
belzebub
Witam,
mam takie dosyć śmieszne pytanko. Ile okrążeń to jest 1000 m ? Czy bieg na 100 metrów odbywa się po prostej, czy wychodzi się z łuku ?
Nigdy tam nie byłem stąd moje pytanie.
m
mauro001
witam serdecznie praca straznikom miejskim prawdopodobnie jest tylko poplecznikom bardziej znaczacych urzednikow w miescie badz wybitnym jednostkom pierwszym kandytatom wspolczuje a drugim odradzam by swoje zdolnosci marnowali za pieniadze ktore z reguly podczas pierwszej wyplaty wydaja sie pomylka jesli kogos satysfakcjonuje praca tzn.BYCIE 8GODZ. gdzies na terenie miasta lub poza nim i czasami wymierzenie pseudo sprawiedliwosci w postaci mandatu tzn. KARNEGO z kodeksu wykroczen ktory jest oczywiscie nie zyciowy jak zycie w POLSCE to ten ktos jest zdesperowany lub podatny na rozkazy od ludzi nie majacych mocy ku temu. ROZUMIEM STARYCH WYJADACZY NP. WLADKA TOKARSIEGO . JEMU TA ROBOTA OPLACA SIE I NIE MUSI BIEGAC PO BIEZNI JAK ATLETA BO ZA PAJACA NIGDY NIE ROBIL I AKURAT DO TEGO CZEGO NIE UMIAL NIGDY SIE NIE BRAL.MOJE NIC NIE ZNACZACE ZDANIE JEST PROSTE. KTO MA JAKIES AMBICJE I CHCE NIGDY OD NIKOGO NIE BYC ZALEZNY CZYLI OD ZNAJOMEGO WUJKA CIOTKI BRATA CZY OJCA SENATORA NIE POWINIEN WSTEPOWAC LUB NAWET PROBOWAC TAM SIE DOSTAC... SZKODA CZASU NA SZCZEGOLY...ODNOSNIE TEJ DZIWNEJ NIBY PROFESJI
m
mati
nic dodać nic ująć - wszystko było już opisane - echhh
m
malami24
Siemacie dzisiejsi i jutrzejsi kandydaci do straży miejskiej.

Ja tak jak część z Was w dniu dzisiejszym byłam na testach do straży miejskiej.Szczerze powiedziawszy, patrząc na to co tam się dzisiaj działo, to po prostu był śmiech na sali.
Było dokładnie tak jak opisał to Mario. Zgadzam się z jego postem i podpisuję się pod nim obiema rękami i nogami.
Z tych czterech punktów, które napisał Mario, najbardziej rażące były wyniki podczas biegów na 60 i 100 metrów. Ewidentnie było widać, że czasy na stoperach (a przede wszystkim różnice na nich)u panów mierzących te czasy były "troszkę" inne niż dana osoba w rzeczywistości mogła przebiec dany odcinek. I tu przykład na 60 m biegną dwie dziołchy prawda. Na mecie są dosłownie jedna za drugą. Jeden pan podaje czas dziewczyny nr 1 - 10,20 a inny u panny nr 2 - 10,35 (dokładnie już nie pamiętam jakie miały czasy te dziewczyny,ale na metę przybiegły z paro sekundową różnicą).

Pozdro dla właściciela posta jak i dla całej reszty starającej się o pracę w straży miejskiej ;-)
Wszystkim powodzenia
S
Sikora1212
Więc życzę jutro powodzenia
g
gzes
Mario dobrze ze napisales poniewaz ja jutro mam testy i patrze ze niezle przekrety sa
M
Mario
Jutro też są testy postaram się tam pojawić - nie daruję im - tworzę właśnie nowe forum a w nim będzie specjalny dział poświęcony białostockiej straży miejskiej - i.bialystok.pl - trzeba pokazać jakie z nich patafiany - mam znajomego w straży miejskiej który jakiś czas temu dostał się do nich z urzędu pracy bez żadnych testów - echhh
S
Sting
Hej dzisiaj byłem na teście. Wielkie nieporozumienie brak profesjonalizmu to co się działo to tylko nagrać na youtube i pokazać jak odbywaj testy. Gość zrobił ok. 8 brzuszków a stoper stał a pani dopiero zaczęła liczyć kiedy stoper włączono. Parodia nie testy. Potwierdzam różnice w pomiarach czasowych . Parodia
S
Sikora1212
Również Cię pozdrawiam Zgadzam się z Twoim postem...tak właśnie było ;/ śmiech na sali ;/
m
mario
3. zaraz po skakaniu udajemy się do tajemniczego pomieszczenia w którym zostajemy poddani testowi "brzuszków". I tu znowu nikomu z "dziadków" nie przeszkadzało że sala jest właściwie w remoncie ( w koło pełno robotników, pozdejmowanych kaloryferów, rur i kurzu ). Salka o wymiarach około 25 metrów kwadratowych w której panował zaduch i gdzie wszystko było zakurzone ( włącznie z materacem na którym trwały testy) stała się salą tortur i tu znowu pan mierzący czas i pani licząca skłony dali ciała - kilka razy wręcz zapominali włączać stoper i zdarzało się tak że ktoś już "machnął" 5 brzuszków a dopiero następowało liczenie.

4. Bieg na 600/1000m odbywał się zaraz po tym jak pierwsze panie ukończyły test skrętoskłonów. Temperatura 28, słoneczko, duchota a testy trwają - tej konkurencji nie można było zarzucić za wiele poza tym że odbyła się dosłownie zaraz po robieniu skrętoskłonów ( przynajmniej ja i jeszcze kilku kandydatów tak miało ) Pomiar czasów jak w biegu na 60/100m - żenada i ogromne różnice.

Podsumowując - droga ekipo straży miejskiej która to zorganizowałaś - chciałbym zobaczyć was jak bierzecie udzial w tych wymyślonych konkurencjach, jak liczycie na najlepszy wynik a tu pomiarów dokonuje prawie że emeryt. Brawo panowie, brawo - mimo że moje testy wypadły dobrze to musiałem napisać ten temat - szkoda mi tylko tych którzy nie zaliczyli testów właśnie dzięki "dziadkom" dokonującym pomiarów.

Pozdrawiam wszystkich których spotkałem na stadionie MOSIR w Białymstoku dnia 03.08.2010
M
Mario
Witam wszystkich.

Byłem na testach do straży miejskiej które odbyły się dzisiejszego dnia. Panowie i panie żenada jaką były przeprowadzane testy powalała dosłownie z nóg.
Ale od początku

1. Konkurencja biegu na 60/100m która odbywała się na stadionie MOSIR-u w Białymstoku rozpoczęła się tak około godziny 8.30. Ludzie podzieleni zostali na 2 grupy - kobiety / mężczyźni. Całą konkurencję nadzorowali i mierzyli "dziadkowie" ze straży miejskiej. Nie to że się czepiam tych panów ale oni nie nadawali się do tego by dokonywać pomiarów bo już po pierwszych biegach różnice w wynikach pomiędzy ich stoperami, którymi dokonywali mierzenie, a stoperami kilku osób były znacząco wielkie. Przykładowo człowiek któremu zmierzyłem jego czas miał wedle mojego stopera 13.22(wedle stopera kolegi 13.24) a wedle "dziadków" miał 14.45. Niby różnica nie duża ale skoro setne decydowały o zaliczeniu lub nie zaliczeniu testu pomiarów powinni dokonywać ludzie którzy umieją to robić i mają doświadczenie w tej dziedzinie ( nie wspomnę o dodatkowym stoperze). I w taki oto sposób 75% ludzi pierwszy test oblało!

2. Skok w dal niby wszystko fajnie, łatwo i zgrabnie idzie, ludzie czekają na to by odbyć swój skok po 30 minut, mięśnie które rozgrzały się na w biegu na "setkę" stygną. Nikt z organizatorów testów nie pomyślał że można było tę konkurencję rozpocząć zaraz po tym jak pierwsze osoby ukończyły bieg na 60/100m (pierwsze ukończyły panie) - było by szybciej i sprawniej i oszczędziło by to skurczy mięśni. NA domiar złego nikt nie pomyślał by przygotować odpowiednio miejsce do skoku w dal, no bo w sumie po co "dziadki" nie skakały a to że większość ludzi ślizgała się podczas wybicia nie robiło na nich wrażenia - dopiero pod koniec ktoś pomyślał i poszedł po szczotkę i deczko odgarnął piasek z miejsca wybicia - wielkie podziękowania!
Dodaj ogłoszenie