Kabaret musi śmieszyć

Fot. archiwum
Sikora nakręcił niedawno film "Zamknięci w celuloidzie”, już przez niektórych nazywany kultowym
Sikora nakręcił niedawno film "Zamknięci w celuloidzie”, już przez niektórych nazywany kultowym Fot. archiwum
Rozmowa. Władysław Sikora to nazwisko wielkie i znane powszechnie w kabaretowym świecie. Zwykli zjadacze chleba kojarzą go z nieistniejącym już Kabaretem Potem, czy Wytwórnią A'YoY. Obecnie tworzy Kabaret Adin. Chwalą się tym, że stoją w przeciwwadze do kabaretu medialnego. Dlaczego jest to powód do dumy? O tym rozmawiała z nim Urszula Krutul.

W Kabarecie Adin staracie się być poważni, nie grać miną. Ciężko jest nie "zgotować" się na scenie?

- "Gotowanie" się zdarza. Zdarza się też, że "zwierz" pociągnie. To są takie dwa niebezpieczeństwa. O ile jeszcze pierwszą z tych opcji da się jakoś przezwyciężyć, to jak "zwierz" dopadnie i człowiek stara się być miły, jest gorzej. My nie powinniśmy być mili. Mamy być fasadowi.

Dlaczego nie chcecie istnieć w mediach w sposób komercyjny?

- Ktoś musi zacząć. Teraz praktycznie nie ma po co chodzić na występy, bo wszystko jest w telewizji. Program czy skecz ma miesiąc i już jest w telewizji albo w internecie. To stanowczo za szybko i ludzie mają prawo przestać chodzić na występy. Tego kameralnego kabaretu jest już coraz mniej. A to przecież sztuka.

W Waszym programie pada stwierdzenie, że kulturą jest pójść do teatru, a sztuką wysiedzieć do końca spektaklu. Gorzka życiowa prawda, czy żart?

- (Śmiech) Nie, no to mi się kiedyś tak skojarzyło i już.

Napisałeś kiedyś książkę, w której m.in. dawałeś rady młodym kabareciarzom. Istnieje recepta na dobry skecz?

- Teraz wypieram się tego wszystkiego, co tam napisałem. Prawie wszystkiego (śmiech). A jeśli chodzi o receptę na dobry skecz? Należy się wyzwolić z przemożnej chęci bycia fajnym i śmiesznym. Sam z tym walczę, żeby, pisząc teksty, nie starać się na siłę być śmiesznym. Często jest tak, że skecz pojawia się przypadkiem. Jako produkt uboczny czegoś innego.

Trzeba szanować publiczność?

- Szanować trzeba, ale można jej czasem dokopać (śmiech).

Co najbardziej śmieszy?

- Nie da się odpowiedzieć na to pytanie. Są różne typy ludzi, i każdego co innego śmieszy. Ludzie otwarci śmieją się z czegoś innego niż zakompleksieni.

A kogo chce śmieszyć Adin?

- Chcemy trochę przeselekcjonować naszą widownię. Staramy się celować w ludzi otwartych, takich którzy nie mają za dużo kompleksów i ciągle czegoś szukają. Takich, dla których kabaret jest sposobem myślenia.

Spotykacie się z porównaniami do innego Twojego kabaretu - Kabaretu Potem?

- Zdarzyło się. Ale w Adinie próbujemy to jakoś inaczej ugryźć. W Potemach byliśmy bardzo sympatyczni i to mnie denerwuje do dzisiaj, kiedy oglądam stare skecze. Że byliśmy tacy uśmiechnięci, rozgwieżdżeni, tacy ulubieńcy publiczności.

Pokazywaliśmy jacy to jesteśmy fajni. Dobrze, że nie było tak ciągle (śmiech).

Ulubiony skecz z Adinem?

- Zdecydowanie moja ulubiona zapowiedź, czyli "żebym się nie zesrał". Uwielbiam to i "gotuję się" co drugi raz. Bardzo fajna reakcja potem jest. Na początku bardzo naturalna, która zaraz cichnie i dopiero dociera, co się stało i idzie druga.

Jak się gra bez użycia miny?

- Troszkę trudniej, ale nie dlatego, że skeczom miny pomagają, bo nie. To nieprawda. Ale kiedy pojawia się odrobina nerwu, to w tej powadze każda trema wychodzi jako zdenerwowanie i kiedy normalnie to się przykrywa luźną gadką, my nie możemy. I pod tym względem trudno nam się wybraniać z naszych trem i naszego spięcia.

Da się zrobić w ten sposób karierę? Bez telewizji, bez mediów?

- Ja wierzę, że tak. Oczywiście ograniczoną. Trzeba tylko znaleźć swój własny krąg odbiorców. Ważne, żeby byli wierni. Pamiętam czasy Potemowskie. Nie byliśmy też aż tak bardzo popularni. Może Ty się na nas wychowałaś, ale było wiele osób, które o nas nawet nie słyszały. Nie braliśmy udziału w kabaretonach, a mimo to sale mieliśmy pełne.

Jeżeli telewizja by się na Was nagle rzuciła, to pójdziecie w ten wir?

- Jak będziemy gotowi. Nie wykluczamy występowania w tv. Chociaż bardzo mnie kusi, żeby występować w ogóle bez telewizji. Wszystkie kabarety teraz mówią, że bez tv nie da rady. A my chcemy pokazać, że się jednak udaje.

Na Twojej stronie znalazłam słowa "Chwal się sam - bo zaczną chwalić cię inni, którzy się gówno znają". Motto życiowe?

- Też. Jestem zdania, że jeżeli człowiek sam się chwali, to usłyszy więcej prawdy.

Dziękuję za rozmowę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie