Kamera nie widzi wszystkiego

Iza Wysocka
Od lewej: Justyna Kobrzyńska, Paula Cwalina, Sylwia Piasecka i Ewa Zakrzewska, uczennice z Ostrołęki, nie wierzą w nadzwyczajną skuteczność kamer. Ich zdaniem, ważniejsze są patrole.
Od lewej: Justyna Kobrzyńska, Paula Cwalina, Sylwia Piasecka i Ewa Zakrzewska, uczennice z Ostrołęki, nie wierzą w nadzwyczajną skuteczność kamer. Ich zdaniem, ważniejsze są patrole.
Udostępnij:
Ostrołęka. Czemu chuligani czują się bezkarni? Jak to możliwe, że w Ostrołęce dochodzi do burd i napadów, skoro miasto jest pod nadzorem kamer? - oburza się nasza, prosząca o anonimowość, Czytelniczka. Jej niepokoje potwierdzają ostatnie wydarzenia. W sobotę wieczorem przy jednym ze sklepów przy ulicy Sikorskiego doszło do bójki.

W poniedziałek przy ulicy Goworowskiej w środku dnia, o godz. 15 dwóch młodych mężczyzn (prawdopodobnie w wieku 17-18 lat) napadło kobietę wchodzącą do klatki schodowej. Ofiara napadu z urazem nogi i złamaniem ręki trafiła do szpitala. Bandyci ukradli jej torebkę z pieniędzmi, dokumentami i telefonem.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, kamery miejskiego monitoringu psują się dość często.
Postanowiliśmy to sprawdzić. Wczoraj odwiedziliśmy siedzibę straży miejskiej. Okazało się, że wśród dwunastu kamer, nie działa jedna.

- Doszło do awarii nadajnika. Konserwator się tym zajmuje - powiedział nam Piotr Liżewski, komendant straży miejskiej w Ostrołęce.
Nie potrafił on jednak dokładnie określić, kiedy kamera znów zacznie działać.
Pozostałe kamery są w użyciu, ale i one mają swoje ograniczenia. Sygnał przesyłany jest z kamer do monitorów drogą radiową. Tak więc przy większym załamaniu pogody, z dobrym odbiorem obrazu są kłopoty.

Są ponadto w naszym mieście bardzo źle oświetlone miejsca. Tego, co dzieje się tam nocą, kamera nie jest w stanie uchwycić.

Tam, gdzie latarnie działają jak należy, strażnik może zrobić nawet dokładne zbliżenie twarzy przestępcy. Filmy są zapisywane.
Inną bolączką jest fakt, że na niektórych ulicach widok strażnikom przysłaniają gałęzie rozrośniętych na boki drzew.

Poza tym kamery poruszają się w trybie automatycznym. Obraz z nich wszystkich strażnik widzi na kilku monitorach równocześnie. Kiedy jakieś zachowanie na ulicy go niepokoi, wtedy przerywa tryb automatyczny i robi zbliżenie. Wówczas, w razie potrzeby, interweniuje.

W sobotę, kiedy na Sikorskiego doszło do bijatyki, osobę obsługującą monitoring nic nie zaniepokoiło.

- Praca na monitoringu nie należy do łatwych zadań - przyznaje komendant Liżewski. - Choćby ze względu na dużą ilość kamer poruszających się w trybie automatycznym. Strażnicy skupiają się na obserwacji zdarzeń, miejsc, w których najczęściej dochodzi do zakłócania spokoju i porządku publicznego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie