Kino czeka na kasę

Anna Wołosz [email protected]
Pomieszczenie czekające na zaadaptowanie na salę kinową znajduje się na tyłach gmachu Ostrołęckiego Centrum Kultury. Na zdjęciu gmach OCK od strony ulicy Insurekcyjnej.
Pomieszczenie czekające na zaadaptowanie na salę kinową znajduje się na tyłach gmachu Ostrołęckiego Centrum Kultury. Na zdjęciu gmach OCK od strony ulicy Insurekcyjnej. A. Wołosz
Ostrołęka. Pracownicy Ostrołęckiego Centrum Kultury od 8 lat walczą o salę kinową na 150 miejsc. Pod koniec roku okaże się czy będą na nią pieniądze.

Piszemy projekt. Wszystko rozstrzygnie się jeszcze tej jesieni. Chodzi o ok. 4,5 mln zł, to jest przybliżony koszt prac adaptacyjnych i wyposażenia - wyliczał Bogdan Piątkowski, dyrektor OCK. - Nasz wniosek, złożony w urzędzie marszałkowskim, będzie klasyfikowany w połowie września. Do końca roku będzie jasne: mamy te pieniądze, albo nie.

Chodzi o 80 proc. kwoty. Pozostałą część, czyli od 800 tys. do 1 mln zł, musi wyłożyć miasto. Prezydent Kotowski już zadeklarował, że takie pieniądze w budżecie się znajdą. Jest więc szansa, że puste od czasu pobudowania OCK i niewykończone pomieszczenie na piętrze budynku w końcu zmieni się w salę kinową.

Pracownicy kina już mówią o niej "mały Jantar". Chcą odtworzyć w niej przytulną atmosferę starego kina przy ul. Mickiewicza.

Salka będzie nowoczesna, wyposażona w sprzęt do projekcji cyfrowych. W Polsce cyfrówki są jeszcze ciekawostką, w kraju są tylko 24 sale kinowe z takim sprzętem. To przyszłość kina: w salce będzie można oglądać np. zapisy koncertów i wydarzeń sportowych w technice trójwymiarowej, z przestrzennym dźwiękiem. Tego nie da się zrobić w sali z projektorem na taśmę.

- Będę się cieszył, kiedy zobaczę potwierdzenie przyjęcia naszego wniosku - mówi Jarosław Pasztaleniec, kierownik kina. - Mam nadzieję, że w końcu się uda i robotnicy wejdą do salki. Mamy tyle planów, że do ich realizacji potrzebne są dwa miejsca z projektorami.

Fakt, że nasze kino ma tylko jedną salę, zniechęca dystrybutorów filmowych. Nie chcą pokazywać u nas premier. Poza tym to właściwie "kinoteatr". Tu odbywają się i projekcje filmowe i występy sceniczne.

- Barbara (Cichoń, instruktor ds. filmu - przyp. red.) jeździ po festiwalach, żeby wyszukiwać filmy do repertuaru, na seanse Dyskusyjnego Klubu Filmowego i Akademii Edukacji Filmowej - podsumował Jarosław Pasztaleniec. - Chcemy zrobić replikę części festiwalu "Nowe Horyzonty", "Filmowe Zwierciadła", może więcej maratonów. Pomysłów nam nie brakuje, a miejsca - tak.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kris4724

Po co rozbudowywać kino, które nie służy mieszkańcom tylko miejscowym "kacykom" do zatrudniania rodziny???
Wystarczy spojrzeć na repertuar - jakby żywcem wycięty z postpegeerowskiej klubokawiarni. Starocie i pozycje ultraprawicowe.
Nowości i hitów dużego ekranu choćby ze świecą...

Dodaj ogłoszenie