Kobieta kupiła mieszkanie, ale nie ma gdzie mieszkać

Tomasz Kubaszewski [email protected]
sxc.hu
Udostępnij:
Gdzie się teraz podzieję? - pyta starsza suwalczanka.

Gdzie teraz się podzieję? - pyta suwalczanka Leokadia Kibitlewska, która kiedyś kupiła mieszkanie, ale sąd uznał, że do sprzedaży nie doszło. Głośna sprawa doczekała się sądowego finału. Halina Z., która to samo mieszkanie miała sprzedać dwa razy, uznana została za niewinną. Choć wyrok jest prawomocny, prokuratura myśli o złożeniu kasacji do Sądu Najwyższego.

Suwalczanka, jak informowaliśmy, w 1966 r. zawarła z właścicielką kamienicy znajdującej się przy ul. Kościuszki umowę kupna-sprzedaży jednego z mieszkań. Zapłaciła 67 tys. zł, co na tamte czasy było bardzo dużą sumą. W przeświadczeniu, że jest właścicielką lokalu żyła do połowy 2007 r. Wówczas okazało się, że mieszkająca obecnie w Warszawie Halina Z. odsprzedała należącą do niej część kamienicy znanemu biznesmenowi Adamowi Ołowiowi. Wkrótce sprawą zainteresowała się prokuratura. Biznesmen kupił bowiem także tę część kamienicy, w której mieszka Kibitlewska. Wychodziło więc na to, że mająca obecnie ponad 70 lat Z. ten sam lokal sprzedała dwa razy. Usłyszała więc zarzut i akt oskarżenia trafił do sądu.

Prokuratorze sprawa wydawała się oczywista, wnioskowała więc o jej rozpatrzenie w tzw. trybie uproszczonym. Przed sądem zaczęły się jednak problemy. Halina Z. twierdziła najpierw, że transakcji sprzed lat nie pamięta, potem - iż cała operacja miała charakter przedwstępny. Sytuacja była tym bardziej skomplikowana, że nie dokonano wpisu do ksiąg wieczystych. - Rzeczywiście, nie dopilnowaliśmy tego - przyznaje Kibitlewska.

Mimo to, jak uważa, umowa "kupna-sprzedaży" i świadkowie pamiętający przekazanie pieniędzy powinni sądowi wystarczyć. W I instancji Halinę Z. jednak uniewinniono. Sąd uznał, że faktyczna sprzedaż musiałaby znaleźć swoje odzwierciedlenie w księgach. Nie odpowiedział natomiast na pytanie, za co w takich razie kobieta zapłaciła 67 tys.

Prokurator uznał, że sąd bezkrytycznie uwierzył oskarżonej i złożył apelację. Ale II instancja wyrok podtrzymała. "Zawarcie umowy nie skutkowało zmianą właściciela" - napisał sąd, uznając, że swoich racji Kibitlewska powinna dochodzić na drodze cywilnej.

Kobieta, która również ma ponad 70 lat, boi się teraz o swoją przyszłość.
- Tej pani na bruk nie wyrzucę - uspokaja A. Ołów. - Trudno jednak dzisiaj powiedzieć, jak tę sprawę ostatecznie załatwimy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

H
Heniek
nie ma aktu notarialnego, nie ma świadków, nie ma wpisu do ksiąg, - TRANSAKCJI NIE BYŁO !! może pani iść kury doić !!

świadkowie i umowa sprzedaży-kupna była, więc tak pół na pół z tą transakcją.
j
józio
nie ma aktu notarialnego, nie ma świadków, nie ma wpisu do ksiąg, - TRANSAKCJI NIE BYŁO !! może pani iść kury doić !!
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie