Koniec świata 2012. To już 41 raz

Konrad Kruszewski [email protected]
Koniec świata 2012
Koniec świata 2012
Udostępnij:
Przeczytałem kilka przepowiedni na ten rok.

Wynikało z nich, że już po przeczytaniu pierwszej przepowiedni powinienem się powiesić, żeby nie czytać następnych. Takie były "optymistyczne". Wszystkie zapowiadały generalną rozpierduchę, ale żadna, poza proroctwem Majów, nie wiedziała, jak ta rozpierducha będzie wyglądała.

Najczarniejszą wizję przedstawił najsłynniejszy polski jasnowidz (doprawdy nie wiem dlaczego nazywamy ich jasnowidzami zamiast czarnowidzami), który zapowiedział w tym roku wybuch wojny światowej. Nie podaję nazwiska tego jasnowidza, ale to jest ten sam, który wybuch tej wojny zapowiedział w ubiegłym roku. Równie trafne przywidzenia miał w sprawie kariery Leppera (zapowiadał jego triumfalny powrót na scenę polityczną), jak i wcześniej w sprawie Lecha Kaczyńskiego, który miał przejść do drugiej tury ostatnich wyborów prezydenckich. Także bym się specjalnie do jego wizji nie przywiązywał, zwłaszcza, że podobno z jego pomocy korzysta polska policja, a jakie ma wyniki - każdy widzi.

Ale oprócz proroków, przepowiedniami zajmują się ludzie potencjalnie poważni, czyli dziennikarze, ekonomiści i politycy. Specjalnie napisałem "potencjalnie poważni", bo nie rozumiem, jak można uchodzić za osobę poważną, która porywa się na przepowiednie dla państwa i świata, a jednocześnie nie potrafi przewidzieć, ile w następnym tygodniu będzie kosztował frank szwajcarski. Zapytajcie tych wieszczów polityczno-ekonomicznych o cenę euro w lutym. I jakiej spodziewacie się odpowiedzi? Żadnej? Słusznie.

Nie przeszkadza im to jednak w wieszczeniu ogromnego kryzysu. Wiedzą, że kryzys będzie, ale nie wiedzą, do czego doprowadzi. Czy przypadkiem nie do upadku wspólnej waluty? A jeśli euro upadnie, to co? Też nie wiedzą. Mówią, że lepiej żeby nie upadło. Ale skąd wiedzą, że lepiej, skoro nie wiedza, co się stanie jak upadnie? Nie mają też pojęcia, co może nastąpić, kiedy jakieś państwo wystąpi z Unii Europejskiej. I co się stanie, jak wystąpi. Nie wiedzą. Mówią, żeby lepiej nie występowało, ale skąd wiedzą, że lepiej, skoro tak naprawdę nic nie wiedzą?

Jednak mimo braku elementarnej wiedzy wieszczą na czarno. Tak samo, jak ten jasnowidz, który żadnej wiedzy nie posiada, ale widzi czarno. W tej sytuacji istnieje tylko jedna optymistyczna przepowiednia. Pochodzi ona od Majów i przewiduje w tym roku koniec świata. Jest optymistyczna dlatego, że w przypadku spełnienia pozwoli nam uniknąć zarówno kryzysu, rozpadu Unii Europejskiej, upadku euro, czy też III wojny światowej. Bardzo tej wizji kibicuję. Niestety, mam podejrzenia, że bez szans na powodzenie.

Z tego powodu, że powstały już firmy, które zarabiają na radzeniu, jak przetrwać ten koniec świata. Czyli nie będzie to koniec świata ostateczny. Jakiś koleś z Teksasu dorobił się fortuny na sprzedaży specjalnego relaksującego napoju, po wypiciu którego Apokalipsę przywitamy na luzie. Rolex wypuścił serię zegarków pod tytułem "Czas się kończy". Odmierzają one czas do końca świata. Kosztują po 14 tys. dolarów za sztukę, a mimo to sprzedają się jak świeże bułki. Istnieje firma, która handluje nasionami odpornymi na koniec świata i kiełkującymi po jego nastaniu. Jest też firma, która sprzedaje miejsca na specjalnych łodziach, dla tych, którym koniec kojarzy się z potopem. Aż dziw, że nie powstała jeszcze kancelaria adwokacka, która oferowałaby usługi swoich prawników na Sądzie Ostatecznym.
Mamy zatem, jak widać, pewną już wprawę w oswajaniu się z końcem wszystkiego.

I nic dziwnego, bo, jak przeczytałem w "Polityce", jest to już 41. koniec świata (uwzględnione tylko te "najpoważniejsze) przewidywany od czasów narodzin Chrystusa. Ale nie tylko z tego powodu 41. koniec świata nie wydaje się być w tym roku wiarygodny. Jego prawdopodobieństwo jest oparte na kalendarzu Majów. Tylko na którym? Majowie bowiem posługiwali się trzema kalendarzami, w tym dwoma kompletnie różnymi. Jeden z nich miał 260 dni w roku i opierał się na cyklu księżycowym, a drugi na słonecznym i posiadał 365 dni. W tym drugim miesiąc liczył od 18 do 20 dni, z tym, że był też jeden krótki miesiąc, bo tylko pięciodniowy. Bardzo im tego krótkiego miesiąca zazdroszczę. Szedłeś w nim w poniedziałek do pracy, a w piątek była już miesięczna pensja.

Jak widać, z powodu pomieszania kalendarzy, koniec świata według Majów ma szanse w tym roku nie nadejść. Bardzo to smutna wiadomość dla nas wszystkich, bo dopadnie nas kryzys. Rząd będzie musiał robić, co obiecał, a widać już, że w przypadku dróg były to obietnice fantazyjne. Najgorsze jest to, że będziemy musieli jednak to Euro 2012 zorganizować i, co jest już zupełnie czarnym scenariuszem, na nim wystąpić. Gdyby Majowie to przewidzieli, zakończyliby świat jeszcze przed losowaniem grup.
Oprócz naszego wyniku na Euro 2012 można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć jeszcze kilka wydarzeń. Ani Jarosław Kaczyński, ani PiS nie przegrają w tym roku żadnych wyborów.

A to z tego powodu, że żadne wybory się w tym roku nie odbędą. Sądząc po energii z jaką rząd zabiera się do wydłużania wieku emerytalnego, można przewidzieć, że obecne założenia już pod koniec roku się nie spełnią i trzeba będzie wiek emerytalny podnieść do 80 lat. Bez wyjątku i żadnych usprawiedliwień. Nawet śmierć nie zwolni nas od obowiązku przepracowania ustawowego okresu. W przypadku złośliwego odejścia z tego świata przed terminem, obowiązek przepracowania ustawowego okresu spadnie na rodzinę. Z pewnością powstanie też nowa lista leków refundowanych, jeszcze bardziej skomplikowana, choć nie sposób tego sobie wyobrazić, od obecnej.

Czyli szkoda, że przepowiednia Majów ma tak małe szanse na spełnienie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karol_master
Kiedyś zapewne będzie koniec świata dla każdego z nas. póki co należy się cieszyć tym co mamy
l
longina
niedlugo dojdziemy do 100 jak tak dalej pojdzie
a
adrian
Dobrze że nie było końca świata, bo prawie by nikt nie przeżył. Szczęście że świat jest cały.
K
Krystyna-B
Najbardziej zdroworozsądkowe podejście do tematu jakie ostatnio czytałam w prasie i słyszałam w mediach.
W większym gronie trwa właśnie " rozbieranie" artykułu na czynniki pierwsze. Jakoś ten zapowiadany koniec świata stał się mniej straszny
K
Krystyna-B
Najbardziej zdroworozsądkowe podejście do tematu jakie ostatnio czytałam w prasie i słyszałam w mediach.
W większym gronie trwa właśnie " rozbieranie" artykułu na czynniki pierwsze. Jakoś ten zapowiadany koniec świata stał się mniej straszny
W
Wiktor
Tekst, ktory powala swoją logiką i rzeczowym podejściem do tematu ! Brawo !
G
Gość
Jeśli poważni dziennikarze, ekonomiści i politycy nie są w stanie przewidzieć kursu złotego na luty - to może poważnie trzeba się zastanowić nad początkiem końca?
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie