Krzysztof Jackowski. Zobacz, jak zostać jasnowidzem. Każdy może

Redakcja
Krzysztof Jackowski
Krzysztof Jackowski
Każdy człowiek może ćwiczyć jasnowidzenie - przekonuje jasnowidz Krzysztof Jackowski w rozmowie z Barbarą Zybajło.

Panie Krzysztofie, zawsze twierdzi pan, że każdy z nas ma ten dziwny zmysł, którym może zaglądać w przyszłość. Czy są jakieś cechy, które mówią, że dana osoba ma predyspozycje do jasnowidzenia?

- Medium, czyli osoba sensytywna, może zaobserwować w sobie pewne rzeczy. Gdy jest w tłumie, stoi z boku. Dusi się, przebywając wśród ludzi. Często jest chaotyczna, lubi towarzystwo, ale jest samotna, odizolowana. Osoby takie są niezorganizowane i empatyczne. Wszystkim się martwią. I najważniejsze - potrafią się zadziwić najprostszymi sprawami - takimi, które dla innych są oczywiste. Żyją wyobraźnią i często bierze ona górę nad realizmem. Moim zdaniem, jedną ze znanych osób sensytywnych był Albert Einstein. Nigdy nie pokazywał tego na zewnątrz, ale studiując jego biografię dochodzę do takich wniosków. Człowiek, który dojeżdżając do pracy wyobrażał sobie, co byłoby, gdyby siedział na promieniu światła. Musiał mieć ogromną wyobraźnię i siłę.

A jak to się u pana zaczęło?

- Patrząc wstecz dopiero teraz zdaję sobie sprawę z dziwnych rzeczy, które miały miejsce w moim dzieciństwie. Zawsze byłem uczulony na ostre przedmioty i tak jest do dziś. Nie znoszę, kiedy nożyczki czy nóż są skierowane w moją stronę. Ja je fizycznie czuję. I bardzo śmieszna rzecz - moja córka ma to samo. Kiedy była mała, potrafiła na przerwie przylecieć ze szkoły do domu, otworzyć szufladę i poukładać noże w jedną stronę. Nigdy jej nie mówiłem, że uważnie się temu przyglądam, ale mnie to zastanawiało. I jeszcze jedna rzecz - od dziecka miałem częste pulsowanie w głowie. Albo mrowienie czoła. Bardzo silne.

No właśnie - czoło. Twierdzi pan, że to ono odgrywa główną rolę w jasnowidzeniu.

- Czoło jest kluczem. To ono odbiera fale. Podobnie jak nasze oko, które przecież nie widzi. Widzi nasz mózg . Czoło odbiera fale na tej samej zasadzie. I później trafiają do mózgu.

Czyli mamy zmysł, którego nie znamy.
- Nie znamy i nie potrafimy wykorzystywać. Są ludzie, którzy mają jakieś zmysły szczególnie wyczulone. Ja mam właśnie ten.
Można to wyćwiczyć?
- Kiedy chcemy ćwiczyć jasnowidzenie, musimy sobie zdawać sprawę z tego, że świat, czyli życie, to informacja. Każda informacja jest możliwa do odbioru, tylko nie wszystkie jesteśmy w stanie odebrać - często z powodu braku odpowiednich narzędzi. Wszystko ma swój klucz, tylko trzeba go mieć. Mając DNA mamy niemal całą informację o istocie żywej. Wszystko istnieje i rozwija się tylko dzięki informacji. Dla wszystkich Czytelników wczorajszy dzień jest już martwy - wypełnił się, nikt do niego nie może wrócić. Ale mamy o nim informacje w mózgu - kluczem do wczorajszego dnia jest nasz mózg, nasza pamięć i logika zdarzeń. To oczywiście informacja w krzywym zwierciadle, bo każdy z nas zapamiętuje co innego. Nikt jednak nie zaprzeczy, że z naszego mózgu możemy wyciągnąć informacje z dnia poprzedniego. To jedna rzecz. Druga istotna dla jasnowidzenia sprawa to świadomość, że nie ma punktu stałego. Zaczynając czytać to zdanie drogi Czytelniku - jesteś między przeszłością, a przyszłością. Każdą sekundę życia wrzucamy w pamięć. I można ją odtworzyć. Jeśli mogę odtworzyć swoją pamięć, to czemu nie mogę odtworzyć pamięci innej osoby?
No właśnie ja na przykład nie mogę. Jak większość naszych Czytelników.
- To jak z laptopem - w moim są zupełnie inne informacje niż w pani. Ale gdybyśmy je połączyli kabelkami, to moglibyśmy z ich pamięci te informacje pobrać.
Kabelki rozumiem. Tylko jak się połączyć wirtualnym kabelkiem z innym człowiekiem?
- Skupiając się czołem na innym człowieku. Na takiej zasadzie jak bluetooth.
Trzeba tylko mieć w sobie ten nośnik, który pozwoli to zrobić.
- Ten nośnik każdy z nas ma, tylko nie każdy go sobie uświadamia.
Czyli mówiąc krótko, każdy ma węch, ale nie każdy jest kiperem. A pan jest kiperem naszych myśli. Pana zdaniem jak jeden mąż jesteśmy telepatami.
- Telepatia istnieje i jest niedoceniana. Jasnowidzenie jest bliżej nauki niż nam się zdaje. Cywilizacja ruszyła tylko dzięki wymianie informacji. Podam taki przykład - dzieci uczą się literek. Gdyby jednak pani w szkole pokazała im esy floresy i powiedziała, że to są literki, dla nich byłyby one znakami, dzięki którym można coś przekazać. Jeśli człowiek od dziecka jest nauczony, że mózg służy tylko do analizy, to jak może myśleć inaczej? To tak, jakby człowiekowi, który nie wie, co to jest śpiew, kazano śpiewać. Jego psychika nie wiedziałaby, o co chodzi. Możemy odbierać fale od innych ludzi, tylko nasza psychika mówi nam, że to niemożliwe.
Nie jest łatwo powiedzieć światu, że robi się rzeczy, które inni uważają za nienormalne. Trudno było wyjść panu z cienia? Jak przekonał pan swoją psychikę, że może śpiewać?
- Ludzie śmiali się ze mnie i traktowali dziwnie, ale ja nigdy sobie z tego nic nie robiłem. To była moja pasja - wierzyłem i wierzę w jasnowidzenie. Jackowskiego w Człuchowie wszyscy znają, mieszkam tu od dziecka. I od dziecka nie godziłem się na to, że świat jest tak poukładany. Wciąż zadawałem sobie pytania, dlaczego istniejemy, po co żyjemy? I my sobie takie pytania musimy zadawać, bo to cud, że jesteśmy. Jako dzieciak interesowałem się kosmosem i zastanawiałem się, czy jest tam życie. Mój tata, ratując domowy budżet, zbierał makulaturę. Chodziłem z nim na skup - w Człuchowie w skupie makulaturę przyjmował pan Michał. Zobaczyłem u niego kiedyś pełno książek przeznaczonych na przemiał. Było tam sporo pozycji o kosmosie. Jedną z niech - "Wszechświat, ty i ja" mam do dziś. Wiele się dzięki nim nauczyłem. I będąc grubo po czterdziestce jestem pewien, że w kosmosie jest życie - w świecie rzeczy są powtarzalne - tak jak jasnowidzenie, które nie jest jakimś wybrykiem natury. Ludzie prędzej czy później wyłapią w sobie te zdolności - telepatia to wyższa forma komunikowania się i jestem pewien, że w przyszłości będzie powszechna. Trzeba się nauczyć rozróżniać zabobony od nauki i przegonić z wyobraźni czarownice na miotle. A na mój temat powstała nawet praca magisterska - "Jasnowidzenie w działaniach śledczych na przykładzie Krzysztofa Jackowskiego".
Z umysłu stereotypy przegonimy pewnie nieprędko.
- Na wszystko przyjdzie czas. Dla porównania powiem tak - korzystamy z technologii, których nie rozumiemy. Normą jest telefon komórkowy, który 30 lat temu był cudem. A i tak do dziś mało kto wie, na jakiej zasadzie działa. Dziwimy się prostym rzeczom, bo ich nie rozumiemy. Ktoś na odległość wpuści nam do telefonu wirusa, który przekaże mu nasze numery kart płatniczych. Nie wiemy jak to zrobił, ale się nie dziwimy. A wszystko działa dzięki psychice. Kiedy byłem gościem elitarnego salonu profesora Dudka, jeden z profesorów fizyki kwantowej powiedział mi tak: "Nie jest dziwne, że pan to robi. Pytanie tylko, jak pan to robi". Mówił mi też, że obserwowany wolny atom często robi to, co chce psychika.
No właśnie, panie Krzysztofie, ale wciąż nie znamy odpowiedzi na pytanie, jak pan to robi…
- Moja rada dla Czytelników - uwolnijmy psychikę, nauczmy się skupiać. Pani Basiu, niech się pani skupi.
Skupiam się.
- Nie, pani się nie skupiła. Pani się sprężyła. I to jest podstawowy błąd. Podstawą jasnowidzenia jest luz i spokój. Wie pani, jak ktoś do mnie przychodzi, daje zdjęcie, to ja nie siedzę przy stole i nie sprężam się, tylko chodzę, popiję herbatkę, popatrzę na zdjęcie i zastanawiam się, hej, człowieku, kim ty właściwie jesteś? Co to w ogóle za człowiek? Myśli nie można się bać, przychodzą do mnie wtedy obrazy i ja je do siebie przyjmuj.
Ale jak pan odróżnia te właściwie od tych, które nie są jasnowidzeniem?
- To jest już temat na kolejną rozmowę…

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
RakietaPetarda
Właśnie się pogodziłam i rozmawiałam telepatycznie z którym byłam poklocona od ponad roku CZASU FACETEM,to się nazywa MISTYCYZMEM CHRZESCIJANSKIEJ MILOSCI,MIELI TEN DAR CZESTO SWIECI,ALE PRZECIETNE OSOBY TEZ MAJA TEN DAR,
G
Grafen
W dniu 05.04.2011 o 09:47, Gość napisał:

A ja się skupiam i przewiduję, że wkrótce może być za mało egzorcystów.

 

Hahahaha trafne :D

G
Gość

Takich żeczy nie można się  nauczyc taki dar trzeba posiadac  jak ktos posiada to nie musi się tego uczyć a jak ktos tego nie posiada to sie tego nie nauczy

N
Nikodem

tak to wszystko prawda kluczem jest wczucie sie w sytuacje i niespanikowac ja sie boję wiec sie niebawie

e
ewa
wierze w jego umiejetnosci.POWINNISMY SIE CIESZYĆ ŻE W NASZYCH CZASACH POJAWIŁ SIE KTOŚ TAKI JAK INNY JASNIOWIDZ(OSSOWSKI) NAUKA JEST CZĘSCIA TEG CO MOŻEMY UCZYĆ SIE OD TAKICH JAK ONI.Jakze jestemy prymitywni nie korzystajac z umiejętnosci jego wiedzy.
M
Marcin
Jasnowidzenie naprawdę można się nauczyć... wystarczy google...
G
Gość
A ja się skupiam i przewiduję, że wkrótce może być za mało egzorcystów.
Dodaj ogłoszenie