KSW 47. Pudzian nie dał rady Szymonowi Kołeckiemu, Damian Janikowski brutalnie znokautowany [RELACJA, WYNIKI, ZDJĘCIA]

Tomasz DębekZaktualizowano 
Szymon Kołecki lepszy od kontuzjowanego Mariusza Pudzianowskiego. Damian Janikowski po dwóch świetnych rundach brutalnie znokautowany w trzeciej. Tomasz Narkun wypunktowany przez Phila de Friesa. Sobotnia gala KSW 47 w łódzkiej Atlas Arenie nie obyła się bez niespodzianek. KSW 47 WALKI WYNIKI RELACJA ZDJĘCIA WIDEO ATLAS ARENA ŁÓDŹ

W walce wieczoru starło się dwóch mistrzów. Wagi ciężkiej, Phil de Fries (17-6) i półciężkiej, Tomasz Narkun (16-3). Dużo lepiej zaczął Anglik. Pierwszy czysty cios na szczękę Polaka był tylko ostrzeżeniem. W połowie rundy "F-11 trafił soczystym prawym, rzucając "Żyrafę" na deski. Dzięki temu mógł robić to, co wychodzi mu najlepiej - okładać leżącego rywala ciosami z góry. Taktykę skuteczną w poprzednich walkach dla KSW (z Michałem Andryszakiem i Karolem Bedorfem) uskuteczniał do końca rundy.

W drugim starciu Narkun nadal nie przypominał siebie z poprzednich pojedynków. De Fries szybko zaliczył kolejne sprowadzenie i znakomicie wykorzystywał przewagę masy oraz siły. Polak zbierał sporo ciosów, nie potrafił wydostać się spod przeciwnika. Kiedy w końcu mu się udało, złapał de Friesa w gilotynę. Ciasną, ale nie dostatecznie ciasną. Próbę poddania przerwał gong kończący rundę.

W trzeciej rundzie Narkun wyglądał na wyczerpanego. Anglik punktował go ciosami prostymi i lowkickami. W drugiej połowie starcia zaczęły wchodzić jego "bomby", po czym po raz kolejny sprowadził walkę do parteru. "Żyrafa" był bezradny. Czwarta odsłona zaczęła się od kopnięć Polaka, Rąk używał zdecydowanie rzadziej. Anglik dużo straszył, ale też trafiał. Wydawało się, że bawi się z rywalem, odkładając w czasie egzekucję. W końcówce Narkun rozpaczliwie poszedł po sprowadzenie, chwilę później de Fries był już jednak znów na nogach. Rundę skończył jednak z rozbitym łukiem brwiowym.

W ostatniej rundzie Narkun poszedł na całość. Bójka była jego jedyną szansą. Narkun w końcu zaczął trafiać, i to mocno. Ale co z tego, skoro znów wylądował na plecach. W gardzie próbował jeszcze wyczarować poddanie, lecz Anglik nie dał się nabrać na jego sztuczki. Walkę obaj skończyli zakrwawieni, nikt nie miał jednak wątpliwości co do werdyktu. Wygrał de Fries, 50:45, 50:44 i 50:44.

- To była moja najtrudniejsza walka w karierze. Nie spodziewałem się, że Tomek wytrzyma ze mną pięć rund. Szacunek dla niego za to, że spróbował zdobyć pas w drugiej kategorii wagowej. Jakie mam plany na przyszłość? Wypić piwo, wylizać rany po tym pojedynku. Później usiądziemy z włodarzami KSW i pomyślimy o kolejnej walce - przyznał de Fries.

>> KSW 47. PUDZIANOWSKI CHCE ZNISZCZYĆ KOŁECKIEGO, A PÓŹNIEJ PÓJŚĆ Z NIM NA PIWO [WIDEO] <<

- Któregoś z nas może zabrać stąd karetka - zapowiadał w spocie promującym galę Mariusz Pudzianowski (12-7). Najsilniejszy człowiek świata mierzył się z Szymonem Kołeckim (7-1), który do ułomków też nie należy. Zdobył w końcu złoto i srebro olimpijskie w podnoszeniu ciężarów. Pudzian miał przewagę kilkunastu kilogramów masy, Kołecki walczył jednak bardzo mądrze. Klinczował, nie wdawał się w niepotrzebną bijatykę. A kiedy było trzeba, trafiał. Raz niestety w krocze rywala, przez co walka została na kilka minut przerwana. Po wznowieniu Pudzianowski postraszył mocnymi ciosami, próbował też giilotyny. Rywal wydostał się jednak z opresji. Kołecki spróbował obalenia - skutecznie. Pudzian upadł tak niefortunnie, że tylko skrzywił się z bólu i odklepał.

- Mariusz mnie nie zaskoczył. Cała walka była w jego wykonaniu według jednego schematu. Wszystko potoczyło się tak, jak sobie wizualizowałem. Myślałem tylko, że częściej będę go trafiał. Pudzian jest świetnym zawodnikiem. Szanuję go nie tylko za wyniki w Strongmanach, ale też w MMA. Obok Mameda Chalidowa to człowiek, dzięki któremu mieszane sztuki walki są dziś w Polsce w takim, a nie innym miejscu. A ja mogłem tu wystąpić - powiedział przed kamerami Polsatu Kołecki.

>> KSW 47. MARIUSZ PUDZIANOWSKI, DAMIAN JANIKOWSKI, KAROLINA OWCZARZ I INNI BOHATEROWIE GALI NA WAŻENIU [ZDJĘCIA]] <<

Najwięcej negatywnych emocji na karcie sobotniej gali budziła walka Borysa Mańkowskiego (19-8-1) z Normanem Parke'iem (26-6-1). Zawodnik z Irlandii Północnej zawzięcie rywalizował o pas mistrza wagi lekkiej z przyjacielem "Diabła Tasmańskiego", Mateuszem Gamrotem. Parke pierwszą walkę przegrał na punkty (choć jako pierwszy urwał "Gamerowi" rundę), rewanż zakończył się skandalem. Pojedynek został uznany za nieodbyty po nieumyślnym (Stormin' miał na ten temat inne zdanie) faulu Polaka. Po ogłoszeniu wyniku doszło do przepychanki, podczas której sekundant Gamrota uderzył Parke'a w twarz. Irlandczyk wielokrotnie prowokował "Gamera" i Mańkowskiego w mediach społecznościowych, podczas ważenia przed walką też szukał zaczepki, popychając Polaka.

Wracający do klatki po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami Mańkowski od początku narzucił rywalowi swoje tempo. Poznaniak bombardował Parke'a potężnymi ciosami, próbował też efektownych latających kolan. Już w pierwszej rundzie twarz Irlandczyka z Północy zalała się krwią. Rywal zdołał odpowiedzieć tylko sprowadzeniem w końcówce. W drugim starciu wymiany były już wyrównane, ale nadal lekką przewagę wydawał się mieć Polak. Trzecią zdominował Parke, który szybko sprowadził Mańkowskiego do parteru i tam rozbijał przeciwnika do końca rundy. Po walce "Stormin'" podał Polakowi rękę. Po werdykcie sędziów - korzystnym dla Parke'a, trzy razy po 29:28 - wdał się jednak w pyskówkę z Gamrotem.

- Pierwsza runda poszła dokładnie tak, jak chciałem. Wydaje mi się, że wygrałem ją 10:8. Nawet jeśli dwie kolejne były Normana, powinien być remis. Uważam jednak, że druga runda też była moja. Rewanż? Zawsze. Chciałbym, żeby to było coś większego niż walka. Zawsze chcę dawać wielkie pojedynki. Chciałbym zostać następcą Mameda Chalidowa - podkreślał Mańkowski, który na KSW 35 przegrał na punkty z zawodnikiem urodzonym w Groznym.

- Zdaję sobie sprawę z tego, jaką mam opinię w Polsce. Ale wielu z was mnie nie zna. Wiecie tylko to, co usłyszycie w mediach. Szanuję to, ale wcale nie jestem taki. Pierwsza runda była dla Borysa. Później wprowadziłem poprawki do planu i udało mi się odwrócić losy walki, w której wszyscy skazywali mnie na pożarcie. Pokazałem charakter wojownika. Wynik tego pojedynku nie ma żadnego wpływu na to, jak będę traktował Borysa jako człowieka. Rewanż? Nie ma problemu, jeśli KSW znów przyjedzie na Wyspy Brytyjskie. Dziękuję wszystkim kibicom za doping - odpowiedział Parke.

>> SATOSHI ISHII, DAMIAN JANIKOWSKI I SZYMON KOŁECKI - MEDALIŚCI OLIMPIJSCY, KTÓRZY SZUKAJĄ KOLEJNYCH WYZWAŃ W MMA <<

Po starciu Fernando Rodriguesa Jra (12-5) z Satoshim Ishiim (20-8-1) kibice mogli spodziewać się fajerwerków. Były mistrz wagi ciężkiej bił się w końcu z debiutującym na polskiej ziemi złotym medalistą olimpijskim w judo. W pierwszej rundzie Japończyk nie miał zbyt wielu argumentów, rywal bezkarnie punktował go w stójce. Na przerwę schodził jednak wyraźnie zmęczony. W drugiej rundzie do głosu doszedł Japończyk. Udało mu się obalić "Santo Forte", później jego kontra na akcję zaczepną rywala powaliła Rodriguesa na deski. W trzeciej Ishii znów trafił kilka razy, ale w klatce nie działo się wiele. Ciosy Brazylijczyka głównie pruły powietrze. Mało emocjonujący pojedynek kończył się w akompaniamencie gwizdów z trybun. Według sędziów wygrał Ishii (30:27, 29:28, 28:29).

>> DAMIAN JANIKOWSKI: TYM RAZEM NIE ZABRAKNIE MI SPOKOJU I OPANOWANIA [WIDEO] <<

Gali w Łodzi nie będzie dobrze wspominał powracający po porażce z Michałem Materlą Damian Janikowski (3-2). Brązowy medalista olimpijski w zapasach zaczął świetnie. W pierwszej rundzie zdominował twardego Aleksandara Ilicia (11-2) popisując się tym, co umie robić najlepiej. Serb zaliczył dwa twarde lądowania na macie po znakomitych suplesach wrocławianina. Polak głośno wspierany z trybun w drugiej odsłonie również nie dał rywalowi dojść do głosu.

Wszystko odwróciło się jednak w trzeciej. Chwila nieuwagi, ładna akcja "Jokera" zakończona wysokim kopnięciem i Janikowski padł na matę ciężko znokautowany. Dochodził do siebie długą chwilę, na szczęście "Janikowi" nic się nie stało i po ogłoszeniu wyniku walki opuścił klatkę o własnych siłach. Serb zebrał od publiczności burzę gwizdów po tym, jak cieszył się ze zwycięstwa w stylu Tito Ortiza - udając, że... kopie grób znokautowanemu przeciwnikowi.

Efektowny nokaut Ilicia:

Wcześniej Marcin Wrzosek (13-5), który przyzwyczaił kibiców do krwawych wojen w klatce, tym razem miał łatwiejszą przeprawę. Były mistrz kategorii piórkowej w każdej rundzie pokazał wyższość nad Krzysztofem Klaczkiem (12-5). "Polski Zombie" pewnie wygrał na punkty 30:26, 30:26 i 30:25.

>> KSW 46. TOMASZ NARKUN ZNÓW POKONAŁ MAMEDA CHALIDOWA, MATEUSZ GAMROT PRZESZEDŁ DO HISTORII [RELACJA, ZDJĘCIA, WIDEO] <<

W walkach otwierających galę Paweł Polityło (3-1) pokonał Dawida Gralkę (6-3) przez techniczny nokaut w drugiej rundzie, a Maciej Kazieczko (5-1) Bartłomieja Koperę (9-5) po większościowej decyzji sędziów. Drugą zawodową walkę wygrała też Karolina Owczarz (2-0). Łodzianka wygrała na punkty z Martą Chojnowską (1-2), choć jeden z sędziów widział zwycięstwo tej drugiej.

Władze organizacji odkryli też pierwsze karty gali numer 49. Odbędzie się ona 18 czerwca w Ergo Arenie. Wystąpią na niej m.in. Michał Materla, Karol Bedorf i Roberto Soldić. Więcej o gali i jej bohaterach >> TUTAJ << Wcześniej kibiców czeka jeszcze KSW 48, 27 kwietnia w Lublinie.

Tomasz Dębek, Łódź
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Pudzianowski przed walką z Kołeckim: Jeśli będziemy w stanie, to po walce pójdziemy na piwo

KSW 47 WALKI WYNIKI RELACJA ZDJĘCIA WIDEO ATLAS ARENA ŁÓDŹ

Wideo

Materiał oryginalny: KSW 47. Pudzian nie dał rady Szymonowi Kołeckiemu, Damian Janikowski brutalnie znokautowany [RELACJA, WYNIKI, ZDJĘCIA] - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

H
Horhe

Pudzian wiadomo wystawiany dla oglądalności, szkoda świetny sportowiec. Teraz pewnie walka Kołecki Bedorf, Bedorf bęcki. Walka o pas, Kołecki bęcki.
Narkun- poprostu nie miał szans mierzyć się z równym sobie przeciwnikiem, niczego nie ujmując Mamedowi, który pierwszą walkę zbagatelizował i trochę za długo się drażnił z wyższym, cięższym i silniejszym Narkunem.
Borys skończył się wraz z odejściem z Ankosu, chyba po prostu trochę sodówka uderzyła do głowy, a teraz tylko odcina kupony od sławy.
Dlatego właśnie nie kupiłem tym razem PPV

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3