Leśnikom grozi 10 lat więzienia [FOTO]

(ika)
Andrzej Matysiak (z prawej) był dyrektorem generalnym Lasów Państwowych do połowy grudnia 2007 r. Obok niego stoi Konrad Tomaszewski.
Andrzej Matysiak (z prawej) był dyrektorem generalnym Lasów Państwowych do połowy grudnia 2007 r. Obok niego stoi Konrad Tomaszewski.
Udostępnij:
Były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, Piotr Zbrożka, oraz dyrektor generalny Lasów Państwowych w Warszawie - Andrzej Matysiak (wszyscy zgadzają się na ujawnienie swoich nazwisk i wizerunku) stanęli wczoraj przed Sądem Rejonowym w Białymstoku. AKTA LICZĄ 66 TOMÓW Powód? Białostocka prokuratura zarzuca im przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez inną osobę. Chodzi o sprzedaż w 2007 r. ponad 50 tysięcy msześc. drewna podlaskiemu biznesmenowi bez przeprowadzania koniecznej w tym przypadku aukcji. - Tym samym działali na szkodę interesu publicznego polegającego na narażeniu Lasów Państwowych na utratę zaufania publicznego - odczytała akt oskarżenia Alicja Derpołow z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Akta sprawy zgromadzone w czasie 3-letniego śledztwa liczą 66 tomów. Śledczy oskarżyli w sumie pięć osób. Wśród nich znalazł się były główny analityk Dyrekcji Generalnej w stolicy oraz białostoczanie: zastępca dyrektora oraz naczelnik wydziału marketingu Regionalnej Dyrekcji LP. Ich rola miała polegać na umożliwieniu popełnienia przestępstwa przez przełożonego - dyrektora generalnego. Oskarżeni nie przyznają się do winy. BRAKUJE DOWODÓW Swoje obszerne, kilkugodzinne wyjaśnienia złożył w środę jedynie Konrad Tomaszewski - były analityk. Pozostałych sąd wysłucha na kolejnych rozprawach. - Prokuratura nie udowodniła, że doszło do przysporzenia korzyści majątkowej grupie R. (skupiającej zakłady zajmujące się przerobem drewna - przyp. red.), ani że Skarb Państwa został narażony na szkodę majątkową lub niemajątkowa - mówił Tomaszewski, stając w obronie wszystkich podsądnych. Zdaniem 63-latka, śledczy nie wskazali żadnych symptomów wskazujących na utratę zaufania do Lasów Państwowych. Mimo że od sprzedaży drewna do skierowania do sądu aktu oskarżenia minęły ponad 3 lata. - Cena drewna odzwierciedlała cenę rynkową, którą oferowały zakłady drewna. Nabycie drewna po takiej cenie nie przysporzyło strat Skarbowi Państwa - przekonywał obecny specjalista w jednym z ośrodków rozwojowo-wdrożeniowych LP. Powołał się na wyniki przeprowadzonej na swoje zlecenie ekspertyzy. Według opinii ekspertów nie wystąpiła szkoda majątkowa, a wręcz przeciwnie. Operacja sprzedaży grupie R. była korzystna dla Skarbu Państwa. GROZI IM NAWET 10 LAT Konrad Tomaszewski przypomniał również, powołując się przy tym na procedury kodeksu leśno-handlowego, że Lasy Państwowe nie są spółkami Skarbu Państwa, ale przedsiębiorstwami. Dyrektor generalny LP nie ma też statusu organu państwa. Oznaczać by to miało, że skarżeni nie są funkcjonariuszami publicznymi, a właśnie jako tacy mieli przekroczyć swoje uprawnienia. Żaden z oskarżonych nie pełni już funkcji zajmowanych w okresie objętym zarzutami. Trzej białostoczanie nadal pracują w Dyrekcji Regionalnej, ale na stanowiskach naczelników różnych wydziałów. Leśnikom grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, Piotr Zbrożka, oraz dyrektor generalny Lasów Państwowych w Warszawie - Andrzej Matysiak (wszyscy zgadzają się na ujawnienie swoich nazwisk i wizerunku) stanęli wczoraj przed Sądem Rejonowym w Białymstoku.

Akta liczą 66 tomów

Powód? Białostocka prokuratura zarzuca im przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez inną osobę. Chodzi o sprzedaż w 2007 r. ponad 50 tysięcy msześc. drewna podlaskiemu biznesmenowi bez przeprowadzania koniecznej w tym przypadku aukcji.

- Tym samym działali na szkodę interesu publicznego polegającego na narażeniu Lasów Państwowych na utratę zaufania publicznego - odczytała akt oskarżenia Alicja Derpołow z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Akta sprawy zgromadzone w czasie 3-letniego śledztwa liczą 66 tomów.

Śledczy oskarżyli w sumie pięć osób. Wśród nich znalazł się były główny analityk Dyrekcji Generalnej w stolicy oraz białostoczanie: zastępca dyrektora oraz naczelnik wydziału marketingu Regionalnej Dyrekcji LP. Ich rola miała polegać na umożliwieniu popełnienia przestępstwa przez przełożonego - dyrektora generalnego. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

Brakuje dowodów?

Swoje obszerne, kilkugodzinne wyjaśnienia złożył w środę jedynie Konrad Tomaszewski - były analityk. Pozostałych sąd wysłucha na kolejnych rozprawach.

- Prokuratura nie udowodniła, że doszło do przysporzenia korzyści majątkowej grupie R. (skupiającej zakłady zajmujące się przerobem drewna - przyp. red.), ani że Skarb Państwa został narażony na szkodę majątkową lub niemajątkowa - mówił Tomaszewski, stając w obronie wszystkich podsądnych.
Zdaniem 63-latka, śledczy nie wskazali żadnych symptomów wskazujących na utratę zaufania do Lasów Państwowych. Mimo że od sprzedaży drewna do skierowania do sądu aktu oskarżenia minęły ponad 3 lata.

- Cena drewna odzwierciedlała cenę rynkową, którą oferowały zakłady drewna. Nabycie drewna po takiej cenie nie przysporzyło strat Skarbowi Państwa - przekonywał obecny specjalista w jednym z ośrodków rozwojowo-wdrożeniowych LP.

Powołał się na wyniki przeprowadzonej na swoje zlecenie ekspertyzy. Według opinii ekspertów nie wystąpiła szkoda majątkowa, a wręcz przeciwnie. Operacja sprzedaży grupie R. była korzystna dla Skarbu Państwa.

Grozi im nawet 10 lat

Konrad Tomaszewski przypomniał również, powołując się przy tym na procedury kodeksu leśno-handlowego, że Lasy Państwowe nie są spółkami Skarbu Państwa, ale przedsiębiorstwami. Dyrektor generalny LP nie ma też statusu organu państwa.

Oznaczać by to miało, że skarżeni nie są funkcjonariuszami publicznymi, a właśnie jako tacy mieli przekroczyć swoje uprawnienia.

Żaden z oskarżonych nie pełni już funkcji zajmowanych w okresie objętym zarzutami. Trzej białostoczanie nadal pracują w Dyrekcji Regionalnej, ale na stanowiskach naczelników różnych wydziałów.

Leśnikom grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie